Obnażony palacz
Gdym zadymił nerwy mnie puściły
Wdmuchnąłem i dym wypuściłem.
Jak ziemia oddałem wodę błękitną.
Zachmurzyło się niebo, zaiskrzyło nienawiścią.
Wzrok sokoli wypatrzył me oblicze
i jak huknął rymem tak się skuliłem.
Słysząc nad sobą palenie zabroniono
w tym mieszkaniu gdzie Ciebie obnażono.
Wstyd zakryłem, peta zgasiłem.
Chciałem przeprosić, lecz łzy zobaczyłem
i słowa mojej najbliższej miłości.
Wybacz nie wyjdę za Ciebie za mąż.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2026.09.14