Świt wspólnej drogi
Czyżbym musiał iść tam właśnie
Gdzie pierwszy raz poranek budzi?
Gdzie niebo jeszcze chłodne, jasne,
Wyprowadza z domu ludzi?
Będę maszerował tą ulicą,
Gdzie pył się miesza z cichym szeptem,
Gdzie serca wspólną wiarą płoną,
Idąc za Twoim Bożym szeptem.
Tu kończy się pielgrzymowanie
Tych, co ufają tak jak my,
Że każde trudne rano wstanie,
Byś otarł z oczu resztkę łez i mgły.
Byśmy Cię wreszcie tam spotkali,
Gdzie droga prosta się zaczyna,
I razem z Tobą, w słońcu, w dali,
Przez całe życie iść – godzina po godzinie.
Autor + AI Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2026.02.06