Przeminęła moja młodość
Och! Ta młodość,
ile w niej mam z dziecka i z starości.
Przekładam ją jak mądrość
tą nabytą i zakotwiczoną we mnie
trzymając fason młodzieńca.
Chciałbym zburzyć te mury,
które odgradzają ode mnie
ten sztywny kręgosłup,
lecz żal mi mych młodych lat.
Szlachetny bywam jak Donkiszon
do dam, które rozpuszczają moje serce,
lecz kiedy wpadam w objęcia
czuję ten ciężar bycia dorosłym.
Czasami wydaje mi się, że
kapitanem jestem przy sterze,
lecz przecież kurs już wybrali
ci co wiedzą co dalej ze mną zrobić.
Nieraz tak myślę, że samotny jestem
że nikt mnie nie rozumie i śnię
o tym kim będę by im powiedzieć Nie!
Przykre, lecz prawdziwe bezbronny jestem.
Ach! Ta młodość ile w niej miłości
do świata do ludzi i do Boga,
Nieraz myślę dlaczego jestem
romantykiem – czułym jak wicherek na policzkach.
Jednak już dorosły jestem – minęła młodość
została płyta winylowa i już decyduję
o tym co jest przyjaźń i miłość dla mnie.
Modląc się czy uda mi się spełnić marzenia.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2026.05.23