Z bieli wschodzi obraz
Choć nie wiem skąd dokąd to trwa
I już nic nie mów – miłość ma.
Zakochana jestem niczym biel
na płótnie na którym obraz maluję.
Wydobyć światło ukryć ciemność,
niech kolory tęczy w deszczu wrzą.
Poczuć ten zapach i wdychać go
tą bryzę i świeże powietrze z tobą.
Chciałabym czerwień ostudzić z tobą,
usłyszeć me serce jak spokojnie bije.
Myśląc, że przymnie jesteś jak dzień i noc,
kiedy wiem jaka pogoda wita nas.
Przedłużyć i wydłużyć nasze życie,
by ciągle wierzyć, że miłość nie oszuka nas.
Choć Ja wiem, że przecież są dni,
kiedy mówisz mi, że parasol trzeba mieć.
Rozłożyć tak jak miłość nad nami
i przetrwać tą ulewę, która przecież jest,
kiedy słońce chmury osłaniają,
by znów pogodny był dzień i noc.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2026.05.11