Total Pageviews

Tuesday, 30 June 2026

A jeśli już zapragniecie

 

A jeśli już zapragniecie


A jeśli uwierzysz, że to miłość

to cóż mosty spal – za tymi,

którzy pragną ciebie be zemnie.


Ja wiem, że na całe życie – uwierz,

że błądzę między wersami kocham

jak poeta, który pisze wiersze.


A jeśli uwierzę, że to miłość

to cóż mosty spal – za tymi,

którzy pragną ciebie be zemnie.

&


Miłość to nie braterstwo krwi.

My nie możemy uwierzyć, że

można się wyrzec

coś co było waszym życiem.


Miłość to nie przysięga jak księga,

która mówi jak kochać i żyć we dwoje,

lecz powolne dostrajanie instrumentów

by orkiestra była waszym dźwiękiem.


A jeśli już zapragniecie być we dwoje

to nie wierzcie w te cuda – na całe życie.

Tak przecież Bóg łączy to co złączył,

a Wy musicie dotrzymać kroku miłości


by most nie runął w równym marszu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.30


Saturday, 27 June 2026

Ślepa uliczka

 

Ślepa uliczka


Dlaczego wciąż wzywasz mnie

choć nie chcesz widzieć mnie

w objęciach swych lecz u innych.

Niczym kochankowie wierni sercu.


Uściskiem dłoni witasz mnie i nic

rozstajemy się jakby my się nie znali.

Wybudziłaś we mnie tęsknotę do tych

chwil kiedy zasypiam i śnię o miłości.


Rozbroiłaś moje serce i niknę w miłości,

lecz ty nadal jesteś wyobcowana ode mnie.

Ktoś mi powiedział, że nie ma miłości.

Uwierzyłem w to i zerwałem te pokusy.


Teraz lody funduję mojej dziewczynie

i już nie myślę, lecz pragnę to co mi się należy.

Być mężczyzną takim maczo bez współczucia,

że mówię słowo kocham a myślę o biuście.


Życie życie spełnione w tej jednej sekundzie,

wybudzi każdego, że rzucasz słowo miłość

jak przekupka na kleparzu i czekasz,

by później powiedzieć tak lub nie – i to jest miłość.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.27

Friday, 26 June 2026

Ma victoria

 

Ma victoria


Wyniosłem tą młodość z ukrycia

chwyciłem ten ster by żeglować

na morzu moich wyzwań bym mógł

obudzić w sobie te uczucia – victoria.


Tak każdy wie żem przeszedł ten kres

by wznieś do góry serce me i ufać

tym gestów słów, że to Ja a nie belfer

choć życie niesie wiele łez – victoria.


Zatrzymać się nie mogłem bez wyzwań

oddałem wszystko co miałem dać od siebie,

lecz Bóg wybudził mnie z ukrytej wiedzy

i odsłonił mi, żem nagi jest – victoria.


Och Boże mój gdzie znajdę ten cud,

że szaty przykryją mnie i będę mógł mówić

kochana pokochaj mnie i daj ten cud,

że ja też odkrywam cię na nowo – victoria.


Tak moja Dusza pulsuje do ciebie niczym zryw,

że jeszcze nie wiesz o tym co pragnę ci dać

z mojej iskierce życia dla ciebie i mnie

byśmy wspólnie kochali się – victoria.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.26

Mikroskopijna wiedza

 

Mikroskopijna wiedza


Gdzieś tam w głębi ukryte jest życie moje

niczym mikroskop wyłaniając to co widzę.

Jakże to widzę i nie zliczę chociaż zamknięty jestem

w tym co widzę ślady czegoś co zwie się życiem.


Przestrzeń rozległa niczym pustynia oceanów

zagubić się w niej łatwo gdy brak punktu zaczepienia.

Chwytam się miłości która emanuje i daje sygnały,

że jestem gotowy do przyjęcia innej osoby.


Mówiłem sobie nie jestem sam choć mijałem

na chodniku wielu spośród nas – człowiek ów.

Mimo wszystko przyszedł ten dzień. kiedy

miłość zamieniłem w nowe życie już inne.


Gdzieś tam w głębi ukryte jest życie moje

choć mikroskop mówi mi co widzę,

a jednak przekształciłem instynkt

na podwójne oczy,

które myślą jak ułożyć sobie życie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.26

Sunday, 21 June 2026

Świat się zwę żył w miłości

 

Świat się zwę żył w miłości


Jak makiem zasiać pełno tego chwastu,

choć zdarza się i w łanie zbóż czerwony mak.

Lękam się już nie o siebie a o tom latorośl,

rosnącą w mej ziemi choć wiatry ją niosą

to na jedną to na drugą stronę przechylając.


Ciasno robi się w moim mieszkaniu,

nikt już nie mówi komfort tylko dyskomfort.

Tak chciałbym by wyfrunęło moje dziecko

w niebo i szukało swojego gniazda.

Zatraciłem miłość jaką miałem w sercu.


Usiadłem w fotelu jak kot gdzie ciepło

i krzyk lament ba nawet przekleństwo.

To już nie miłość to poczucie obowiązku,

że miejsce ustępuję mojemu dziecku.

Myślałem wytrzymaj i tak odejdzie.


Miłość miłość moja kochana jakże to

nie wypływasz z ust moich, nie mówię kocham.

A jednak mam ich wszystkich w sercu

i to nie moja wina, że świat się zwę żył

do tej miłość, która nie jest zakazana.


Jeśli życie znów się ułoży to znów nuda ustąpi

i znów rozkwitnie miłość tak jak na początku.

Szkoda, że miłość potrzebuje oprawy

jak brylant, który się szlifuje

by był radością mego życia.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.22


Dziedziczna korona

 

Dziedziczna korona


Aż kurdefelek wstrząsnął moją głową,

trysnęła para z ust i zimną wodę na głowę

wylała mi trzeźwość mego pragnienia.


Wyluzuj mówię do siebie, jeszcze nie czas.

Choć rączka niespokojna a usta drżą

do pocałunku i ten nie pokój czy pozwoli.


Coś bąknąłem pod nosem i rzekłem kocham

ciebie najdroższa i ucałowałem w czoło

jak dziecko o którym marzyłem w samotności.


Tak to już bywa kiedy kobieta przychylna,

że chciałoby się mieć z nią dzieci i mówić

do niej żono ona do mnie mężu i synu i córeczko.


Bo wtedy wiem, że coś robię dla siebie

i dla niej i dla rodziny tak jak ona moja żona

idąc przez życie niczym Królewska Korona.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.15

Węzeł podwójny

 

Węzeł podwójny


Pana młoda to jak róż na licach

w biel ubrany i gotowa zmienić

tą codzienność z panem młodym,

by życie nie było klęską.


Iść w zaparte brać co popadnie,

nie dać sobie wyrwać łupu

i cieszyć się, że coś mamy z tego.

To miłość zamienioną w partnerstwo.


Pan młody to jak inteligent wrodzony

ubrany w czerń i ma muszkę fioletową.

Gotowy zamienić partnerkę w jego żonę

i cieszyć się, że ktoś robi mu śniadanie.


Iść w zaparte brać co popadnie,

i nie bać się, że młodość stracisz

przecież wiesz, że odpowiedzialność

dzielisz na dwoje jak komornik spadek.


I cóżeście oboje zrobili węzły łączące

jeden od drugiego żeglować nie może.

A ster trzyma los, który jest uzależniony

od przypadku,

że nawet cegła spada w drewnianym kościele.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.19

Friday, 19 June 2026

Zawierzyć w tym co żyję

 

Zawierzyć w tym co żyję


No cóż ożeniłem się i jestem Ojcem!

A wy robicie z tego wielką aferę,

że muszę utrzymać rodzinę i żonę.

Choć Ona ambitna i chce pracować.


Moja miłość utęskniona i wymyślona

niczym powieść o miłości we dwóje.

I ten akcent na słowo dziecko, moje!

jak przyznanie się, że jestem Ojcem.


Uciekam i powracam do tych chwil,

zauroczenia miłością i nią, a teraz

moje dziecko woła Tato, a Ja płaczem,

w samotnych chwilach, że to nie powieść

tylko nasze życie.


Wybudzić we mnie, że chcę kochać i pracować

choć odmawiam sobie, to co mi się należy.

Uściskiem dłoni witam tą małą rączkę

i sam już nie wiem co wybrałem żonę czy

tą miłość czystą jak moje dziecko.


Dźwięk, melodia mojego serca i zryw,

że potrafię iść drogą we trzech, czterech

i przeżyć te chwile jak dziecko w sercu

mając we mnie tą tarczę obronną przed

niechcianą miłością.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.19


Friday, 12 June 2026

Impresja niczym presja


 











Impresja


Ten obraz ciągle widzę przed sobą

chociaż tylko raz go widziałem.

Długo wpatrywałem się w niego

odchodząc zrozumiałem, że

coś mnie uduchowiło jak ty matko.


Chciałem wymazać ten błąd,

który zniekształcał obraz.

Chciałem by był jasnością

mych pragnień i snów,

lecz na próżno Ja nie byłem twórcą.


Powiedz dlaczego tkwię w tym widzeniu,

że twórcę chcę poprawiać, przecież

chciałem – niestety nie potrafię,

Co mam robić gdy serce mocniej bije,

a umysł jeszcze bardziej nałóg lubi.


Może cieplejsze będą dni i widzenie,

które przykryją te ciężkie dni,

lecz ktoś może znów odkryć ten obraz

który przykrywa nowy obraz,

który sprawił żeś zrozumiałeś swój błąd.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.12


Tuesday, 9 June 2026

Zwierzenie

 

Zwierzenie


Dziś, nie! Wczoraj, - nie uwierzysz

powiedział mi słowo kocham,

jak lew lwicy myśląc, że zrozumiem

jego chuć bez rozumną jak jego in styk.


Ja wiem otwartość serca w miłości

Uczciwość wierność przywiązanie.

Tylko jednego rozumieć nie mogę

jak kochać gdy w tym brak rozumu.


Uwierz mi On się nauczył dopasować

słowo kocham do znaczenia jego chuci.

Ja wiem nauczyć się można mówić

słowo kocham, ale jak lew do lwicy?


Ja wiem teraz „Era Męska” dominuje,

ale bez rozumna w czynach słowo kocham.

Jak można szukać w słowniku słowo kocham

jeśli mamy rozum i wiemy co można a co nie.


Rzuciłam mu w twarz jak lwica do lwa

Wybacz ryczeć to ja potrafię jak lwica,

ale gdy mówię kocham to myślę jak

powinnam kochać, aby nie zniszczyć miłości.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.09

Tuesday, 2 June 2026

W pajęczej sieci słowo kocham

 

W pajęczej sieci słowo kocham


Uzależnić – czy bronić się przed tym?

To takie słowo, które boli i wkręca.

Sam już nie wiem czy można iść

do przodu, do tyłu, czy zatrzymać.


Jeśliby podano mi dłoń to przecież

bronić się będę to nie ja!, to wymysły

tych, którzy mówią kocham – a Ja

nie rozumiem tej miłości be zemnie.


Wymysły i blef od słowa kocham,

uczepiłem się tej miłości jak mucha

w pajęczynie i czekam na słowa,

które oswobodzą mnie z tego kochania.


Czas biegnie, lecz be zemnie – nie ma cię!

Chciałbym być blisko ciebie i kochać

jak człowiek słońce, a mnie gore w głowie

bo przecież wiem, że miłość to nie Ty lecz My.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.02