Świat się zwę żył w miłości
Jak makiem zasiać pełno tego chwastu,
choć zdarza się i w łanie zbóż czerwony mak.
Lękam się już nie o siebie a o tom latorośl,
rosnącą w mej ziemi choć wiatry ją niosą
to na jedną to na drugą stronę przechylając.
Ciasno robi się w moim mieszkaniu,
nikt już nie mówi komfort tylko dyskomfort.
Tak chciałbym by wyfrunęło moje dziecko
w niebo i szukało swojego gniazda.
Zatraciłem miłość jaką miałem w sercu.
Usiadłem w fotelu jak kot gdzie ciepło
i krzyk lament ba nawet przekleństwo.
To już nie miłość to poczucie obowiązku,
że miejsce ustępuję mojemu dziecku.
Myślałem wytrzymaj i tak odejdzie.
Miłość miłość moja kochana jakże to
nie wypływasz z ust moich, nie mówię kocham.
A jednak mam ich wszystkich w sercu
i to nie moja wina, że świat się zwę żył
do tej miłość, która nie jest zakazana.
Jeśli życie znów się ułoży to znów nuda ustąpi
i znów rozkwitnie miłość tak jak na początku.
Szkoda, że miłość potrzebuje oprawy
jak brylant, który się szlifuje
by był radością mego życia.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2026.06.22
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl