Total Pageviews

Thursday, 23 July 2026

Wybudziłeś moje serce

 

Wybudziłeś moje serce


Wybudziłeś moje serce,

by biło dla ciebie.

Wybudziłeś nasze wspomnienia,

by przedłużyć nasze chwile.

Wybudziłeś moją Duszę,

by wiedziała, że jest coś więcej

niż serce i pożądanie.


Zerwałeś kartki z kalendarza.

Zatrzymałeś zegar by nie tykał.

Uśpiłeś moją czujność,

bym nie wiedział co to miłość.


Biegasz za mną choć nie wołam.

Szukasz chwil takich w których byłeś Ty.

Pragniesz poznać moje ciało

niczym skorpion wbijając truciznę.


Wpadłem w sidła niczym zwierz.

Krew wypływa z rany mej.

Chciałbym wyrwać się z tej klatki,

bym nie musiał siebie tłumaczyć.


Gdzie ta przyjaźń w sercu czystym?

Zaufałem i ufałem mej młodości.

Teraz wiem, że miłość własna moja

obudziła w tobie żądzę.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.23

Wednesday, 22 July 2026

Obnażony poeta

 

Obnażony poeta


Uważaj choć i tak wiem, że kochasz

Czas nie zabliźni tych chwil gdy śnisz.

Tak nie wiele potrzeba by zrozumieć,

że miłość w bajkę ułożona może

okazać się tym co nazywamy dorosłością.


Wyznać ci chcę, dziś cyganka wróżyła mi

o miłości o kochaniu o dziecku – 5zł zapłaciłem.

Nie wiem dlaczego miłość kojarzy się z oseskiem

jakby to ode mnie zależało bez ciebie – kłamała.

Lecz ty mówisz nie! I wyznajesz mi miłość.


Czytasz wiersze ode mnie żądasz pisz wiersze.

Ja wywyższam ciebie i mnie w wersetach

o spełnionej miłości – a ludziska się śmieją

już ze mnie, z jakiej planety jesteś, że

w samych Niebiosach piszesz wiersze.


Spal to krzyczysz, obnażyłeś naszą miłość.

Sama nie wiem, co ja widziałam u ciebie,

że pokochałam i pragnęłam tego co chce

każda kobieta gdy myśli, już jest mój!,

jak pluszowy misiu podarowany przez ciebie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.23

Tuesday, 21 July 2026

Młodość to sekret nasz

 

Młodość to sekret nasz


Gest tyle znaczy ile gwiazd na Niebie,

lecz dotyk wybudza mnie z miłości.

Jeszcze nie czas na pieszczoty

tak chciałbym, lecz wybacz – wspomnienia

tych chwil kiedy nie było ciebie.


Poczekaj już wiem, że czekasz

na ten dzień upragniony

kiedy powiem – gotowy.

Ja wiem, że z miłości rodzi się

słowo kocham, a z pożądania – szalony.


Chciałbym czerwoną różę wręczyć ci.

Niech kolory wypełnią twoje życie.

Niech nie mącą czerwień w czerń

Niech zawsze biel będzie biel,

a czerwień jak nasza pulsująca krew.


Młodość to sekret nasz w spełnieniu

tych chwil gdy razem jesteśmy.

Czasami myślę, że wokół nas

jest tyle serc, które pragną wiedzieć

czy miłość nasza spełniona jest.


Spokojne nasze serca w miłości są

gdy Bóg nie woła nas z gór,

że przecież związaliście się

przez to co zwie się magnetyczny sex,

lecz dzięki wyobrażeniom waszej miłości.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.21


Friday, 17 July 2026

Wołyń 1943

 









Wołyń 1943


Szli z pochodniami niczym czerń

odziana w sukna władzy bez wiary,

uparci i szprycowani tą ideologią,

że człowiek potrafi być diabłem.


Matka do snu syneczka uśpiła

i nim cisza posłała spanie

z modlitwą daj odpocząć Panie

Krzyk ludu wybudził serca z Wołynia.


Łuna czerń krwią rozbłysła

nad tym padołem i mordowano

matki ojców dzieci za wiarę,

że Polskość chcieli ocalić.


Świadczyć świadkowie świadczyli

nim przyszło zebrać dowody kaźni.

I świat się dowiedział, że jeszcze

większa od bomby może być


zagłada człowieka od człowieka

gdy ktoś ideologię zamienia na rzeź,

która gorsza jest od śmierci samej

kiedy brak tego, który by powiedział dosyć.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.17


Thursday, 16 July 2026

Wspomnienia łączą w miłość

 

Wspomnienia łączą w miłość


Szum fal ucisza ryk silnika

a Ja płynę łodzią do brzegu.

Zakotwiczyć chciałbym w porcie

tam gdzie czeka mnie młodość.


Pamiętam ten poryw wiosny

gdy rozkwitają wokół pierwiosnki.

Ten uśmiech dziewczyny mówiący

szczęście widzę w tobie.


Biegaliśmy wśród traw zielonych

a Ja zrywałem zakazane krokusy.

Tak chciałem byśmy byli wtajemniczeni

w ten zryw młodości do miłości.


To nic żeśmy przysięgali wierność

i tak rzuciliśmy wszystko w diabli.

Teraz tęcza powiewa przy twoim oknie

a Ja szukam w pamięci tej dziewczyny,

która nie bała się chłopców.


Brzeg przede mną i cud się stał – czekasz.

Chwyciłem cię w ramiona by ochłonąć.

Teraz wiem, że zagubiliśmy się obydwoje

Ja za morzem a ty w samotności be zemnie

na złość temu co obiecaliśmy sobie we dwoje.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.16


Tuesday, 14 July 2026

Wybudza we mnie ten strach-piosenka

 

Wybudza we mnie ten strach-piosenka


Podaj mi kawę nim zasnę

i tak wiem, że kwiaty więdną.

Uścisk dłoni jak cześć na powitanie

tak chciałbym całować, lecz wybacz

miota się moje serce.


Powiedz dlaczego twój zapach

wybudza we mnie ten strach,

że sam nie wiem gdzie jestem.

Obudź się wreszcie czuć perfumy,

nie damskie, lecz męskie.


Rzuć mnie nie kochaj mnie

to tak wciąga jak marihuana.

Jesteś blisko mnie i mówisz

miłość moja jest jak wiara w ciebie,

że będę wierny tobie jak pies.


Odczep się ode mnie zagubiłem się

Już wiem, że popełniłem błąd.

Gdy siostra ze swoimi dziećmi

mówi mi i co znowu jesteś sam

bez potomstwa i bez rozwoju w siebie.


Rzuć mnie nie kochaj mnie

to tak wciąga jak marihuana.

Jesteś blisko mnie i mówisz

miłość moja jest jak wiara w ciebie,

że będę wierny tobie jak pies.

(piosenka)


Niech to szlak trafi tą Erę Męską

już nie wiem gdzie miłość gdzie serce.

Byłeś pierwszy jak hormon szczęścia

a teraz nie chcesz zrozumieć mnie

że miłość a serce to dwie postacie.


Jedna tęsknota duszy druga tęsknota ciała.

Powiązać to w jedno to wyjdzie kogel-mogel.

Istna historia życia we dwoje bez potomstwa.

Odchodzę i nie dzwoń do mnie

Już i tak mam przesrane w swoim życiorysie.

(wiersz)


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.14


Monday, 13 July 2026

Co robisz

 

Co robisz


A jeśli mnie zapytacie co słychać

rzeknę u mnie jak zwykle cisza.

Lecz ta pogoda niczym prognoza,

że słońce zaćmi chmura burzowa

źródło burz, ulew i nieprzespanych nocy.


A jeśli mnie zapytacie gdzie na wakacje

no to powiem, ugrzązłem w domu.

Cztery ściany, komp i wiersze pisane

o miłości o życiu o spełnieniu

tego co pragnę by było w moim życiu.


A jeśli mnie zapytacie co zrobisz?

Powiem wam w sekrecie, że

przestanę myśleć o tym życiu

i po prostu będę słuchał i oglądał TV

niczym mend ciesząc się, że żyję.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.14

Thursday, 9 July 2026

Zapiski z pamiętnika

 

Zapiski z pamiętnika


Jeśli już przyjaźń otworzyła moje serce

i byłem szczęśliwy, że jesteś obecny

przy mnie i razem tworzymy historię

jaką tylko można spisać w pamiętniku

to wiec, że nie ważne gdzie będziesz

zawsze zostaniesz w mojej pamięci

jako przyjaciel.


Coś stworzyliśmy coś się wykluło

z tych dni gdy razem byliśmy.

To nic, że nasze drogi rozeszły się

i choć nowe życie bez ciebie jest

we mnie to zawsze wspominać cię będę

żeśmy zrozumieli siebie w dni suche i mokre.


To może dziwne, ale nic nie chciałem od ciebie

tak jak ty ode mnie, jedynie chciałem

przebywać z tobą bo tak było czyste twoje serce.

Teraz wiem jak ważne jest to dla mnie

bo przecież już wiem co to jest miłość.


Miłość moja utkana z przyjaźni z moją dziewczyną.

Nauczyłem się szanować czyjąś wolę.

Poznałem dzięki tobie, że można kochać

kiedy mówi chcesz mnie i ze wzajemnością.

Ja wiem, że dzieli już nasz ocean wspomnień,

lecz teraz jestem szczęśliwy, że byłeś moim

przyjacielem.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.09


Tuesday, 7 July 2026

Zaślepiła mnie miłość

 

Zaślepiła mnie miłość


Iść z tobą dokąd biegnie mój czas

choć wiem, że i tak nie liczysz

tych godzin bez mnie w samotny czas.


Wybacz i tak wiem, że czekasz.

Biegnę do ciebie z prezentem.

Choć wiem,

że wypadła jedna godzina bez mnie.


Wyznać tobie, że czas przy tobie utraciłem

już nie żyję tą myślą co robić bez ciebie,

lecz myślę o tobie w nocy i w dzień

jak można żyć tym co daje miłość.


Świat się bawi w Nowym Roku be zemnie,

a Ja nawet nie wiem ile lat z tobą przeżyłem.

Wszystko winna do ciebie moja ślepa miłość.


Poranne słońce wybudziło dzisiaj mnie.

Nie było cię przy mnie pusty śmiech

Teraz wiem, że czas obudził we mnie strach,

że utraciłem ciebie gdy wypełniasz swój czas.


Pustka, dłuży się dzień, mija godzina za godziną.

Tak bardzo bym chciał wypełnić swój czas,

lecz teraz wiem ile straciłem wiary w siebie

nie licząc swoich godzin i dni bez ciebie.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.07


Monday, 6 July 2026

Węzły emocji

 

Węzły emocji


Rzucić to wszystko – obrażony majestat.

Odpocząć trzeba od moralnego uprzedzenia,

że wszystko kręci się wokół ethos.

I nie bać się, że powrcisz do ludzi.


Powroty kształtują, coś odkrywamy na nowo.

Jak mogłem tego nie zauważyć,

że odświeżony znów przyciąga mnie świat,

który zostawiłem bez pożegnania.


Decyzję mi podjąć trzeba i znów odnowa

pytać zapytać czy znów mnie przyjmą.

Choć nie wiem co też ludzi gadali

jednak głuchy telefon ciągle u nich dzwonił.


Są chwile które warto wspominać

i są chwile, które wypierają moje uczucia.

Tak jak bumerang rzucony w emocje,

powraca jeszcze szybciej w moją stronę.


Jeszcze falują nastroje jak na morzu

bo znów myślę o tych od których odszedłszy,

lecz mówię sobie wyluzuj przecież

najważniejsze w życiu jest wzbogacenie


swojego ethosu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.06


Sunday, 5 July 2026

Undefined mej twórczości

 

Undefined mej twórczości


Puściłem do druku mój wiersz

taki nie winny taki owocny,

lecz obiecujący, że jeszcze coś

potrafię napisać o miłości i naiwności.


Jeszcze farba drukarska nie wystygła

a już wiedziałem, że undefined wyskoczy

na moim blogu jak cyfry nieokreślone

ile czyta mnie czytelników w Polsce.


Sława to takie słowo jak kochanka

niby kocha, a żąda tego czego

spełnić nie można, bo przecież

coś nas łączy to emocje z twórczości.


Ja piszę wylewając na papier

to co myślę, lecz nie to co widzę.

Więc wybaczcie mi moi drodzy,

że o nikim nie wypisuję w wierszach moich.


Jeszcze parę wierszy mam zamiar pisać

póki myślę o tym co chcę napisać.

Bo przecież radość wypływa ze mnie,

że piszę i czytają moje wiersze ci co myślą,


że Poeta nie dla siebie a dla nich pisze.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.06


Thursday, 2 July 2026

Złudzenie w miłość

 

Złudzenie w miłość


Gdzieś kiedyś wzruszył mnie swym słowem,

że mógłby mnie kochać jeśli uwierzę w miłość,

taką która zapomni jego grzechy.


Gdzieś kiedyś obiecał, że poświęci się

dla tej miłości, która uwolni jego serce.

Wręczając mi bukiet czerwonych róż.


Gdzieś kiedyś oświadczył mi się na szczycie,

że już będzie wierny aż do śmierci.

Wkładając pierścionek na palec serdeczny.


Gdzieś kiedyś czekałam w urzędzie,

aby oddać jemu swoje serce.

Nie przyszedł! Odrzucił to co najcenniejsze.


Wzburzyło się moje serce, niczym olśnienie.

Obudziła się we mnie złość i wściekłość,

że przecież to nie była moja miłość.


Uplotłam koszyk w którym jabłka były gorzkie,

lecz wymalowane barwami soczystymi

które kusiły bym uwierzyła w tą miłość,

że kocha jeden a Ja żyję jego miłością.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.03

Wednesday, 1 July 2026

Dni mojej młodości

 

Dni mojej młodości


Oddech mój uspakaja moje serce

choć minęło tyle lat bezkresny czas

znów wracasz w moich snach i dniach

na huśtawce w dół i w górę tak jak Ja.


Myśmy byli jeszcze dziećmi wzburzeni

że świat igra z nami jak z aniołami.

Dobroć wypływała i ta świadomość

trzymania się razem w skocznym tańcu.


Igrała iskierka z paleniska i ten śmiech

sami wiedzieliśmy, że kochać to nie grzech.

I tak los rozłączył nas, lecz coś było w nas

że każdy szukał szczęści w promyku serca.


Jeśli już coś rwie mnie do życia to wy

moja miłość spełniona w której jesteś ty.

I mówię sobie przecież moje dzieci

to takie jak my z moich lat młodości.


Gdzieś tam po świecie włóczysz się

już nie piszesz listów o miłości swej.

Lecz wiem, że znów widzimy się

w lustrze, które mówi że razem jesteśmy.


Jak trudno uwierzyć, że rozstaliśmy się

choć wiem, że kochasz już innych nie mnie.

I tak wiedziałem, że czystość naszych serc

nie złączy nas w węzeł oddania siebie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.02


Chciałbym poruszyć twą chuć

 

Chciałbym poruszyć twą chuć


Niebieski szal powiewa

wśród twego śmiechu

gdy patrzę na ciebie.

Usta moje rwą się do mówienia,

że jesteś piękna jak twój szal,

lecz wybacz mama mówi mi,

że kobieta jest jak miód słodki

choć serce powolne

lecz warto zapaćkać moje usta


Świat jest piękny gdy mówisz

kocham tak jak bije moje serce

do ciebie choć sam nie wiem

czy pragniesz mnie.

Twój biust faluje niczym oddech mój

tak chciałbym poruszyć twą chuć

i uwierzyć, że pragniesz mnie.


Ach twe lica czerwienią się jak ten bukiet róż,

który wręczam ci ufając, że pokochasz mnie.

Gdy serce moje mówi, że przyjmiesz mnie.

To tylko ten śmiech wciąż wzywa mnie,

że przyjaźń może zmienić twój strój

Na biel a mnie na czerwień twoich ust.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.07.01

Tuesday, 30 June 2026

A jeśli już zapragniecie

 

A jeśli już zapragniecie


A jeśli uwierzysz, że to miłość

to cóż mosty spal – za tymi,

którzy pragną ciebie be zemnie.


Ja wiem, że na całe życie – uwierz,

że błądzę między wersami kocham

jak poeta, który pisze wiersze.


A jeśli uwierzę, że to miłość

to cóż mosty spal – za tymi,

którzy pragną ciebie be zemnie.

&


Miłość to nie braterstwo krwi.

My nie możemy uwierzyć, że

można się wyrzec

coś co było waszym życiem.


Miłość to nie przysięga jak księga,

która mówi jak kochać i żyć we dwoje,

lecz powolne dostrajanie instrumentów

by orkiestra była waszym dźwiękiem.


A jeśli już zapragniecie być we dwoje

to nie wierzcie w te cuda – na całe życie.

Tak przecież Bóg łączy to co złączył,

a Wy musicie dotrzymać kroku miłości


by most nie runął w równym marszu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.30


Saturday, 27 June 2026

Ślepa uliczka

 

Ślepa uliczka


Dlaczego wciąż wzywasz mnie

choć nie chcesz widzieć mnie

w objęciach swych lecz u innych.

Niczym kochankowie wierni sercu.


Uściskiem dłoni witasz mnie i nic

rozstajemy się jakby my się nie znali.

Wybudziłaś we mnie tęsknotę do tych

chwil kiedy zasypiam i śnię o miłości.


Rozbroiłaś moje serce i niknę w miłości,

lecz ty nadal jesteś wyobcowana ode mnie.

Ktoś mi powiedział, że nie ma miłości.

Uwierzyłem w to i zerwałem te pokusy.


Teraz lody funduję mojej dziewczynie

i już nie myślę, lecz pragnę to co mi się należy.

Być mężczyzną takim maczo bez współczucia,

że mówię słowo kocham a myślę o biuście.


Życie życie spełnione w tej jednej sekundzie,

wybudzi każdego, że rzucasz słowo miłość

jak przekupka na kleparzu i czekasz,

by później powiedzieć tak lub nie – i to jest miłość.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.27

Friday, 26 June 2026

Ma victoria

 

Ma victoria


Wyniosłem tą młodość z ukrycia

chwyciłem ten ster by żeglować

na morzu moich wyzwań bym mógł

obudzić w sobie te uczucia – victoria.


Tak każdy wie żem przeszedł ten kres

by wznieś do góry serce me i ufać

tym gestów słów, że to Ja a nie belfer

choć życie niesie wiele łez – victoria.


Zatrzymać się nie mogłem bez wyzwań

oddałem wszystko co miałem dać od siebie,

lecz Bóg wybudził mnie z ukrytej wiedzy

i odsłonił mi, żem nagi jest – victoria.


Och Boże mój gdzie znajdę ten cud,

że szaty przykryją mnie i będę mógł mówić

kochana pokochaj mnie i daj ten cud,

że ja też odkrywam cię na nowo – victoria.


Tak moja Dusza pulsuje do ciebie niczym zryw,

że jeszcze nie wiesz o tym co pragnę ci dać

z mojej iskierce życia dla ciebie i mnie

byśmy wspólnie kochali się – victoria.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.26

Mikroskopijna wiedza

 

Mikroskopijna wiedza


Gdzieś tam w głębi ukryte jest życie moje

niczym mikroskop wyłaniając to co widzę.

Jakże to widzę i nie zliczę chociaż zamknięty jestem

w tym co widzę ślady czegoś co zwie się życiem.


Przestrzeń rozległa niczym pustynia oceanów

zagubić się w niej łatwo gdy brak punktu zaczepienia.

Chwytam się miłości która emanuje i daje sygnały,

że jestem gotowy do przyjęcia innej osoby.


Mówiłem sobie nie jestem sam choć mijałem

na chodniku wielu spośród nas – człowiek ów.

Mimo wszystko przyszedł ten dzień. kiedy

miłość zamieniłem w nowe życie już inne.


Gdzieś tam w głębi ukryte jest życie moje

choć mikroskop mówi mi co widzę,

a jednak przekształciłem instynkt

na podwójne oczy,

które myślą jak ułożyć sobie życie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.26

Sunday, 21 June 2026

Świat się zwę żył w miłości

 

Świat się zwę żył w miłości


Jak makiem zasiać pełno tego chwastu,

choć zdarza się i w łanie zbóż czerwony mak.

Lękam się już nie o siebie a o tom latorośl,

rosnącą w mej ziemi choć wiatry ją niosą

to na jedną to na drugą stronę przechylając.


Ciasno robi się w moim mieszkaniu,

nikt już nie mówi komfort tylko dyskomfort.

Tak chciałbym by wyfrunęło moje dziecko

w niebo i szukało swojego gniazda.

Zatraciłem miłość jaką miałem w sercu.


Usiadłem w fotelu jak kot gdzie ciepło

i krzyk lament ba nawet przekleństwo.

To już nie miłość to poczucie obowiązku,

że miejsce ustępuję mojemu dziecku.

Myślałem wytrzymaj i tak odejdzie.


Miłość miłość moja kochana jakże to

nie wypływasz z ust moich, nie mówię kocham.

A jednak mam ich wszystkich w sercu

i to nie moja wina, że świat się zwę żył

do tej miłość, która nie jest zakazana.


Jeśli życie znów się ułoży to znów nuda ustąpi

i znów rozkwitnie miłość tak jak na początku.

Szkoda, że miłość potrzebuje oprawy

jak brylant, który się szlifuje

by był radością mego życia.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.22


Dziedziczna korona

 

Dziedziczna korona


Aż kurdefelek wstrząsnął moją głową,

trysnęła para z ust i zimną wodę na głowę

wylała mi trzeźwość mego pragnienia.


Wyluzuj mówię do siebie, jeszcze nie czas.

Choć rączka niespokojna a usta drżą

do pocałunku i ten nie pokój czy pozwoli.


Coś bąknąłem pod nosem i rzekłem kocham

ciebie najdroższa i ucałowałem w czoło

jak dziecko o którym marzyłem w samotności.


Tak to już bywa kiedy kobieta przychylna,

że chciałoby się mieć z nią dzieci i mówić

do niej żono ona do mnie mężu i synu i córeczko.


Bo wtedy wiem, że coś robię dla siebie

i dla niej i dla rodziny tak jak ona moja żona

idąc przez życie niczym Królewska Korona.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.15

Węzeł podwójny

 

Węzeł podwójny


Pana młoda to jak róż na licach

w biel ubrany i gotowa zmienić

tą codzienność z panem młodym,

by życie nie było klęską.


Iść w zaparte brać co popadnie,

nie dać sobie wyrwać łupu

i cieszyć się, że coś mamy z tego.

To miłość zamienioną w partnerstwo.


Pan młody to jak inteligent wrodzony

ubrany w czerń i ma muszkę fioletową.

Gotowy zamienić partnerkę w jego żonę

i cieszyć się, że ktoś robi mu śniadanie.


Iść w zaparte brać co popadnie,

i nie bać się, że młodość stracisz

przecież wiesz, że odpowiedzialność

dzielisz na dwoje jak komornik spadek.


I cóżeście oboje zrobili węzły łączące

jeden od drugiego żeglować nie może.

A ster trzyma los, który jest uzależniony

od przypadku,

że nawet cegła spada w drewnianym kościele.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.19

Friday, 19 June 2026

Zawierzyć w tym co żyję

 

Zawierzyć w tym co żyję


No cóż ożeniłem się i jestem Ojcem!

A wy robicie z tego wielką aferę,

że muszę utrzymać rodzinę i żonę.

Choć Ona ambitna i chce pracować.


Moja miłość utęskniona i wymyślona

niczym powieść o miłości we dwóje.

I ten akcent na słowo dziecko, moje!

jak przyznanie się, że jestem Ojcem.


Uciekam i powracam do tych chwil,

zauroczenia miłością i nią, a teraz

moje dziecko woła Tato, a Ja płaczem,

w samotnych chwilach, że to nie powieść

tylko nasze życie.


Wybudzić we mnie, że chcę kochać i pracować

choć odmawiam sobie, to co mi się należy.

Uściskiem dłoni witam tą małą rączkę

i sam już nie wiem co wybrałem żonę czy

tą miłość czystą jak moje dziecko.


Dźwięk, melodia mojego serca i zryw,

że potrafię iść drogą we trzech, czterech

i przeżyć te chwile jak dziecko w sercu

mając we mnie tą tarczę obronną przed

niechcianą miłością.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.19


Friday, 12 June 2026

Impresja niczym presja


 











Impresja


Ten obraz ciągle widzę przed sobą

chociaż tylko raz go widziałem.

Długo wpatrywałem się w niego

odchodząc zrozumiałem, że

coś mnie uduchowiło jak ty matko.


Chciałem wymazać ten błąd,

który zniekształcał obraz.

Chciałem by był jasnością

mych pragnień i snów,

lecz na próżno Ja nie byłem twórcą.


Powiedz dlaczego tkwię w tym widzeniu,

że twórcę chcę poprawiać, przecież

chciałem – niestety nie potrafię,

Co mam robić gdy serce mocniej bije,

a umysł jeszcze bardziej nałóg lubi.


Może cieplejsze będą dni i widzenie,

które przykryją te ciężkie dni,

lecz ktoś może znów odkryć ten obraz

który przykrywa nowy obraz,

który sprawił żeś zrozumiałeś swój błąd.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.12


Tuesday, 9 June 2026

Zwierzenie

 

Zwierzenie


Dziś, nie! Wczoraj, - nie uwierzysz

powiedział mi słowo kocham,

jak lew lwicy myśląc, że zrozumiem

jego chuć bez rozumną jak jego in styk.


Ja wiem otwartość serca w miłości

Uczciwość wierność przywiązanie.

Tylko jednego rozumieć nie mogę

jak kochać gdy w tym brak rozumu.


Uwierz mi On się nauczył dopasować

słowo kocham do znaczenia jego chuci.

Ja wiem nauczyć się można mówić

słowo kocham, ale jak lew do lwicy?


Ja wiem teraz „Era Męska” dominuje,

ale bez rozumna w czynach słowo kocham.

Jak można szukać w słowniku słowo kocham

jeśli mamy rozum i wiemy co można a co nie.


Rzuciłam mu w twarz jak lwica do lwa

Wybacz ryczeć to ja potrafię jak lwica,

ale gdy mówię kocham to myślę jak

powinnam kochać, aby nie zniszczyć miłości.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.09

Tuesday, 2 June 2026

W pajęczej sieci słowo kocham

 

W pajęczej sieci słowo kocham


Uzależnić – czy bronić się przed tym?

To takie słowo, które boli i wkręca.

Sam już nie wiem czy można iść

do przodu, do tyłu, czy zatrzymać.


Jeśliby podano mi dłoń to przecież

bronić się będę to nie ja!, to wymysły

tych, którzy mówią kocham – a Ja

nie rozumiem tej miłości be zemnie.


Wymysły i blef od słowa kocham,

uczepiłem się tej miłości jak mucha

w pajęczynie i czekam na słowa,

które oswobodzą mnie z tego kochania.


Czas biegnie, lecz be zemnie – nie ma cię!

Chciałbym być blisko ciebie i kochać

jak człowiek słońce, a mnie gore w głowie

bo przecież wiem, że miłość to nie Ty lecz My.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.06.02

Saturday, 30 May 2026

Nim pomyślę napiszę

 

Nim pomyślę napiszę


Jeszcze nim pomyślę wspomnę,

że świat niknie w oczach mych.

Nie da tego co pragnął bym,

choć dróg pełno samochodów.


Ingerencją by to nazwali plan Boży burzyć

dla siebie i innych – taki jest człowiek.

Chciałby rządzić światem i dyrygować

orkiestrą, która składa się z muzykantów.


Jeszcze nim pomyślę wspomnę,

że świat niknie w oczach mych.

Nie da tego co pragnął bym,

choć dróg pełno samochodów.


Postępem by to nazwali plan Boży burzyć

dla siebie i innych – taki jest człowiek.

Chciałby rządzić światem i dyrygować

orkiestrą, która składa się z muzykantów.


Jeszcze nim pomyślę wspomnę,

że świat niknie w oczach mych.

Nie da tego co pragnął bym,

choć dróg pełno samochodów.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.05.31


Tuesday, 26 May 2026

W życiu trzeba dwóch

 

W życiu trzeba dwóch


Uwielbiam tą miłość gdy jestem

nie spełniony, znów piszę do ciebie.

Nie wiele potrzeba bym odkrył tobie

sekret dlaczego kocham bez miłości.


Jeśli coś drży w moim sercu choć tak

ciągnie mnie do takiej jaka jesteś.

To wiec, że miłość nie rodzi się w sercu

tylko w małej cząstce tego co zwie się życiem.


Rozwija się z ziarenka prawdy i kłamstw.

Zaczyna być widoczna w moich oczach.

By później słuchać słów, że kocham

wierząc, że w życiu trzeba dwóch.


Obietnic tyle można złożyć ile gwiazd,

lecz jeśli już mówię i staram się być

w tym co mówię to już nie bajka,

a życie z tobą w tym tańcu weselnym.


W dotyku twoich warg i słów wirując

na parkiecie złączeni w jeden śnieg

by topnieć lub marznąć w objęciach twych

do melodii naszej niczym nasz wspólny taniec.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.05.26

Monday, 25 May 2026

Chciałam się bronić

 

Chciałam się bronić


Mówisz mi szalona jestem

choć nie wiesz skąd źródło wypływa.

Czepiasz się mnie zarzucając,

że nie jestem sobą.


Powiedz mi dlaczego taki jesteś?

Chcesz wejść w moje serce,

wyrwać je i powiedzieć.

Teraz wiesz, że jesteś jak tablica

na której napisano werset.


Mówisz mi szalona jestem,

a przecież zrozumieć mnie trzeba,

że biorę to co pragnie moje serce

od tych co myślą podobnie.


Chciałam się bronić przed tym zarzutem,

który nadaje sygnał pulsując w rzyłach,

lecz zobaczyłam uśmiech na twojej twarzy

mówiący, że można przetrawiać

ten napój słodki i być sobą dla przyjaciół.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.05.26

Saturday, 23 May 2026

Przeminęła moja młodość

 

Przeminęła moja młodość


Och! Ta młodość,

ile w niej mam z dziecka i z starości.

Przekładam ją jak mądrość

tą nabytą i zakotwiczoną we mnie

trzymając fason młodzieńca.


Chciałbym zburzyć te mury,

które odgradzają ode mnie

ten sztywny kręgosłup,

lecz żal mi mych młodych lat.


Szlachetny bywam jak Donkiszon

do dam, które rozpuszczają moje serce,

lecz kiedy wpadam w objęcia

czuję ten ciężar bycia dorosłym.


Czasami wydaje mi się, że

kapitanem jestem przy sterze,

lecz przecież kurs już wybrali

ci co wiedzą co dalej ze mną zrobić.


Nieraz tak myślę, że samotny jestem

że nikt mnie nie rozumie i śnię

o tym kim będę by im powiedzieć Nie!

Przykre, lecz prawdziwe bezbronny jestem.


Ach! Ta młodość ile w niej miłości

do świata do ludzi i do Boga,

Nieraz myślę dlaczego jestem

romantykiem – czułym jak wicherek na policzkach.


Jednak już dorosły jestem – minęła młodość

została płyta winylowa i już decyduję

o tym co jest przyjaźń i miłość dla mnie.

Modląc się czy uda mi się spełnić marzenia.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.05.23


Saturday, 16 May 2026

Wysłowiło się me serce do ciebie

 

Wysłowiło się me serce do ciebie


Wybrałaś mnie choć byłem obok.

Uciekałem oczami od ciebie

choć czerwień uwielbiałem

tak jak miłość do ciebie.


Nie wiele było trzeba

bym zabłysnął obok ciebie

i tak wiedziałem, że

mnie nie wybierzesz.


To jedne słowo złączyło nas,

które dało znać, że iskrzy

coś między nami jak żar

w źrenicach moich i twoich.


Uchwyciłem ten wspólny dzień

kiedy mówiłaś kocham cię,

a Ja wziąłem cię w ramiona

by ucałować cię mówiąc kocham.


Pobiegnąć chciałem za tobą

gdy żegnałaś mnie i już wiedziałem,

że czekać na ciebie to jak

wybierać z plew ów ziarno dla ciebie.


Miło być z tobą na zawsze.

Usypiać przy twoim boku

i myśleć o tym co ukrywa serce,

że mówiąc o tym nie powiesz nie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.05.16


Nowy świat dla mnie

 

Nowy świat dla mnie


W małej kawiarence – kawę wypić

i snuć opowieści o przemianie w niej.

O tym co przeminęło i trzyma mnie

w tym, że jestem w tym świecie.


Zapach i woń wybudza mnie – kawa,

bez mleka taka mocno czarna express.

Sam nie sam piję ten nektar, to lubię.

Jestem taki jak inni w tym co robię.


Choć lat przybyło to coś minęło,

lecz coś ubyło ten romantyzm,

że chcę być kochany i kochać.

Teraz wszystkich kocham jak dziecko.


Już nie szukam już nie pragnę

już nie biegnę już tylko wyciszam

ten puls serca i myślę co robić

by móc powiedzieć, że żyję


w tym moim nowym świecie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.05.16

Monday, 11 May 2026

Z bieli wschodzi obraz

 

Z bieli wschodzi obraz


Choć nie wiem skąd dokąd to trwa

I już nic nie mów – miłość ma.

Zakochana jestem niczym biel

na płótnie na którym obraz maluję.


Wydobyć światło ukryć ciemność,

niech kolory tęczy w deszczu wrzą.

Poczuć ten zapach i wdychać go

tą bryzę i świeże powietrze z tobą.


Chciałabym czerwień ostudzić z tobą,

usłyszeć me serce jak spokojnie bije.

Myśląc, że przymnie jesteś jak dzień i noc,

kiedy wiem jaka pogoda wita nas.


Przedłużyć i wydłużyć nasze życie,

by ciągle wierzyć, że miłość nie oszuka nas.

Choć Ja wiem, że przecież są dni,

kiedy mówisz mi, że parasol trzeba mieć.


Rozłożyć tak jak miłość nad nami

i przetrwać tą ulewę, która przecież jest,

kiedy słońce chmury osłaniają,

by znów pogodny był dzień i noc.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.05.11

Monday, 4 May 2026

Słowo mym zwierciadłem jest

 

Słowo mym zwierciadłem jest


Jakimś przypadkiem odmienić łatwo

ten wyraz, który bije na alarm w sercu mym.

Gdy szukam więzi między tym a tym

zawartej mądrości w nim.


Uchwycić słowo to być albo nie być

w tym jednym zwierciadle ukrytym

w mojej pamięci, że myślę o nim

mówiąc, że to prawda lecz nie sen.


Choć wiem, że usłyszy ode mnie ten

wyraz, jaki ma sens taki jaki chcę.

Lecz trudno zgadnąć co jest ukryte

gdy zamiast akcentów robię złą minę.


Więc wybacz ja już wiem, że dobrać słowo

do mowy, to musi być we mnie ten wyraz.

I gdy już mówię to emanuję tym słowem,

bo chcę byś zrozumiał, że myśl moja tworzy sens.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.05.05

Saturday, 2 May 2026

Wizaż mojego ja

 

Wizaż mojego ja


Czego szukam, wspomnień, miłości?

Odnaleźć trudno, czas uciekł.

Wygasły myśli, znów pustka,

gdzie szukać w klamotach,

w gestach, które już wygasły.


Jeszcze nerw poruszyć by znów

uwiecznić w pamięci, tą chwilę,

że potrafię kochać, myśleć i być

takim jaki byłem

gdy świat zobaczyłem.


Świat już inne kolory ma, lecz

jeszcze dusza śpiewa co da

ten dzień, miesiąc, rok.

Tak jak wizaż mojego ja,

że potrafię osiągnąć to co znam.


Wypłakać można, że to nie tak.

Dorównując młodości wspak.

I uwierzyć w siebie choć brak

tych co odeszli kiedy byłem


szczęśliwy razem znimi.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.05.02

Friday, 1 May 2026

Mieniąca się kolorami uczuć

 









Mieniąca się kolorami uczuć


Uchwycić moment,

ten błysk w moim oku.

Rozpalić serce

i wczuć się w melodię.


Słuchając moich rozterek,

między białym a czerwonym.

Patrząc przed siebie

na te góry i łąki zielone.


Porzucić trzeba moje wahania.

Przecież i tak kraju nie wybieram.

Tum się urodził i tum zamieszkał,

w Polsce – takiej jaką była.


Oczaruj mnie tym krajobrazem.

Daj wiarę, że nie będę sam.

Wszak Ona przytuli jak matka,

kiedy wici roześlą że KOCHANA.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.05.02



Monday, 27 April 2026

Tańczące myśli

 

Tańczące myśli


Upominek wręczasz mi choć nie ty

ubrałeś mnie w ten żakiet w biel.

Przypływ i odpływ w błękitny dzień

tak nie wiele a słońce wypala nas

znów piękniejemy kapiąc się w morzu.

Odchodzisz choć świat wita nas

w tych kawiarenkach na molu i w morzu.

Znów unosimy się w marzenia i fruwamy

nad miastem w zakamarki dzielnicy

by wzbudzić w nas ten śmiech jaki wita nas.

Niewiele potrzeba ten zapach róż w twych włosach.

I znów włóczymy się tam gdzie jest

odpowiedź na te westchnienia, że znów jesteśmy

sami, że znów iskierki w naszych oczach

błyszczą niczym diament, który kupię ci.

Powiedz dlaczego słów brakuje gdy nieśmiały

proszę cię do tańca i znów porywasz mnie

w ten szał jaki daje nam bliskość ciał.

Nie ważne czy znów spotkamy się

przecież wiesz, że serce jest w ciągłej rozterce

czy uwierzysz w ten cudowny wieczór

gdy bije czy stygnie znów żegnam cię,

znów spotkać chcę się z twoim ja tak bardzo

urzekłaś mnie i nic już nie mów.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.04.27

Zagubiliśmy się

 

Zagubiliśmy się


Zbudź się, świta już i lęk,

że znów prześpisz dzień.

Czuć ten zapach, a ty śnisz.

Zbudź się, proszę cię.


Nie ważne znów sama jestem.

Chociaż obok mnie jesteś.

Uwierzyć trudno – obowiązki

Ty i Ja coś chcemy osiągnąć.


Wybiegam i znów czekam

kiedy wrócisz – śpisz i znów

Wybiegasz i znów czekam

kiedy wrócisz – śpisz, mijamy się.


Ja wiem chcieliśmy – nasze marzenia

utkane w kawiarence w kinie,

ba nawet w pościeli – zrealizować.

Śpisz to nic, już muszę iść.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026. 04.27

Saturday, 25 April 2026

Firmament znów olśnił mnie

 

Firmament znów olśnił mnie


Gdy gwiazdę nową dojrzałem

wśród innych świecących gwiazd.

Firmament znów olśnił mnie,

że może powstać z wielu skał.


Fundament mocny jest gdy

pasuje kamień do kamienia.

Lecz gdy zaprawa zwiąże źle

wtedy spadnie niczym meteoryt.


Więc nie śpieszno mi do gwiazd

wszak wiem, że już ziemi czas.

Na niej budować można dom

w którym jest ten dar od Boga.


W nim ukryta moc światła w nas,

które emanuje i spaja te drobne gesty

dających poczucie, że nie jesteś sam.

Wiążąc w miłość wielu z nas.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.04.26