Jubiler Ojczyzny
Cóżeś uczyniła , miłość jedna,
Żeś się w moich dłoniach w sto kruchych drobin
rozpadła?
To nie jest już bryła, co serce ucieka i zgina,
Lecz garść diamentów, w których prawda się
zwierciadła.
Od dziecka pochylony nad tym jasnym stołem,
Biorę każdy okruch, co polskością mieni,
I szlifuję cierpliwie, pod wysokim czołem,
By wydobyć ogień z tej szarej kamieni.
Jeden diament to mowa - czysta, dźwięczna, złota,
Drugi to ta ziemia, co pod paznokci wschodzi.
Trzeci to pamięć stara i nagła tęsknota,
Gdy w obcych ogrodach słońce rano wschodzi.
Poleruje te krawędzie, by lśniły w pierścieniu,
By ta miłość drobna w wielki blask się zlała.
Bo ojczyzna nie mieszka tylko w wielkim imieniu,
Lecz w każdym błysku, który dłoń wypracowała.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2026.02.03
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl