Dziedziczna korona
Aż kurdefelek wstrząsnął moją głową,
trysnęła para z ust i zimną wodę na głowę
wylała mi trzeźwość mego pragnienia.
Wyluzuj mówię do siebie, jeszcze nie czas.
Choć rączka niespokojna a usta drżą
do pocałunku i ten nie pokój czy pozwoli.
Coś bąknąłem pod nosem i rzekłem kocham
ciebie najdroższa i ucałowałem w czoło
jak dziecko o którym marzyłem w samotności.
Tak to już bywa kiedy kobieta przychylna,
że chciałoby się mieć z nią dzieci i mówić
do niej żono ona do mnie mężu i synu i córeczko.
Bo wtedy wiem, że coś robię dla siebie
i dla niej i dla rodziny tak jak ona moja żona
idąc przez życie niczym Królewska Korona.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2026.06.15
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl