Ręce zmęczone, przepracowane
Twarz zaznaczona bruzdami
Wpatrzona we mnie
I tak otwarcie, szerze powiedziała
Popatrz no Jacek
Takie miałam życie,
Jak pole przeorane po zbiorach.
Oczy wilgotne jeszcze nie płacze
Nalewam wódki do kieliszków
I wznoszę toast za trud ludzki
Aby więcej nie było pól nie naszych
Przeoranych po zbiorach.
Całe życie pracowałam uczciwie
Córka może poświadczyć,
Lecz wybacz oddałam serce
A w kieszeni brak pieniędzy
Na posag dla mojej córki.
Teraz rozumiem trud matki
Która kocha od kołyski
Już mamy XX II wiek,
A jeszcze zdarza się nam,
Ze pracujemy ciężko
Lecz pozostaje niedosyt
Po tym jak kto inny zebrał plony
A nam pozostały bruzdy
Jak pole przeorane po zbiorach.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2016.10.23
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl