Total Pageviews

Sunday, 26 October 2025

Diabelski ogień

 

Diabelski ogień


Gdzie jesteś wydobyć cię nie mogę

Z ogniska które grzechem rozżarzone

Wtopiłaś się w iskry i wznosisz się

Zostawiając za sobą same zgliszcza


Wszystko upływa i spływa w ogniu

Rozżarzonym z niespełnionych chuci

Jak diabelski kocioł napełniony rządzą,

Że mi się należy wytapiać złoto


Obnosisz i ozdabiasz swe namiętności

Do świata jakiego zna bogaty diabeł

Nic cię nie powstrzyma i sprzedajesz

Ten towar usługą dla mężczyzny i drani


Uciekać chcę razem z tobą z płomienia,

Które rozpalasz choć wiesz, że popiół

Zostaje jeśli miłość zamienia się

W ślepotę wypalonych oczów w ogniu


Jeśli chcesz spłonąć i zostajesz w swoim ego

To wiec, że z miłości zostawiam ciebie

Choć chodzę po żarzącym ognisku

Z oparzonymi stopami idąc do wody


Zatapiając ten twój iskrzący ślepotą płomień

Zostawiając dym na moim pogorzelisku

Pachnący jak moja empatia do ciebie,

Która chciała cię pociągnąć do światła


Które wie, że miłość dotyczy dwóch osób.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.26


Thursday, 16 October 2025

Gra w remika

 

Gra w remika


Uważny byłem i powściągliwy

Ostrożny i zdeterminowany

Wszak bitwa mnie czekała

Z graczami w remika.


Pierwsze rozdanie i eliminacje

By grać w półfinale

O puchar napełniony medalem

Z trzema przeciwnikami.


Gra szła ociężale jak ciężar,

Który podnieść trzeba

By przejść eliminacje

I zagrać w półfinale.


Drugie rozdanie i eliminacje

By grać w finale

O puchar złoty z napisem

Dla zdobywcy pierwszego miejsca.


Gra nabierała emocji

Nerwy igrały ze mną

Jakby na przekór szczęściu,

Że można przegrać eliminacje.


Trzecie rozdanie i finał

Karty mienią się w oczach

Każdy myśli o wygranej

A Ja rzucam wszystko na szale.


Przegrałem marzenia by być mistrzem

O puchar dyrektora KCS w Krakowie

I na pocieszenie łzy otarłem

Zajmując drugie miejsce.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.16



Friday, 10 October 2025

Rozpaliliśmy dla siebie ten ogień

 

Rozpaliliśmy dla siebie ten ogień


Oj jakże słów brak choć ciemno

Chowam się pod kołdrę i wdycham

Te powietrze ciepłe i już jestem

W twym świecie przy tobie


Wynurzam się by zrozumieć

Ten ciepły oddech twój

Nie wiem jak długo wytrzymam

Gdy brak ciebie obok mnie


Sen niespokojny i bicie zegara

Jakbym bał się, że się już nie obudzę

Uwierzyć trudno w tą miłość

Gdy rozjaśniasz mi oczy


Wybiegam z domu bez ciebie

Jeszcze kwiaty nie więdną

Choć wiem, że dla ciebie

Wybrałem bukiet róż czerwonych


Jest, odnalazłem się w tobie

Uczucia płoną gdy blisko jesteś

Jakże mi brak tego płomienia,

Który grzał by mnie przy ognisku


Zasypiam szczęśliwie, że znów

Spotkam się z tobą bo już wiem

Że ciągnie mnie do ciebie

Jak ty, pragnąć uchwycić miłość


Niewiele wiem o tym ognisku

Rozpaliliśmy dla siebie ten ogień

I płonie, lecz ty tylko ty wiesz,

Że musimy dokładać z siebie


Uwierzyć trudno polecimy

Za tym światłem, płonącym

I czy wygramy czy przegramy z losem

To zawsze powiemy, że chcieliśmy żyć


Tak jak człowiek.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.10


Thursday, 9 October 2025

Pokonać siebie i nie odrzucać

 

Pokonać siebie i nie odrzucać


Noc z gwiazdami usypia mnie

Lecz Ty zasypiasz obok mnie

Ja jeszcze patrzę na twą twarz

I uśmiech widzę kiedy zasypiasz


Uwierz w siebie gdy pragniesz

Tego co daje radość gdy śnisz

Wybudzeni rozumiemy się

Że jeszcze można miłować


Pokonać siebie i nie odrzucać

Tych wichrowych uczuć

Skumulowanych w atomie

W tej cząstce w której jest miłość


Odnajdę w tym oczarowaniu

Swą twarz odbiciem lustra w ciebie

A jeśli znów zobaczę, że mówisz

Kocham kocham wtedy zrozumiem


Tą miłość w tym jednym sercu

Pulsującym w twoim sercu

I nie będę się wstydził wiary

Że uwierzyłem w miłość


Oddalam od siebie ten świat

W którym nie ma cię i mnie

Nie powiem odejdź o demie

Lecz przytul się do mnie


Więc wszystko odzyskam

Co straciłem po młodzieńczym życiu

Znów będę wiedział, że kocham

I jestem kochany tak jak dziecko.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.10

Tuesday, 7 October 2025

Zasłuchałem się w treść

 

Zasłuchałem się w treść


Niechęć powstrzymuje mnie

Od tego by świat zamienić

Nie w piekło a w Eden


Uwierzyć tak łatwo w cud

Gdy odnajdziesz tego

Kto kocha cię


Lecz wybacz tak naprawdę

Nie chcę powiedzieć

O tej miłości, która kończy się


Ja wiem, że Bóg kocha mnie

Gdy śnię o nim przez sen,

Lecz gdy obudzę się

To już inny jestem


To nic, że porywa mnie świat

Ten dźwięk, który słyszę w dzień

Uwierz, to daje mi żyć


Lecz słowa kocham kocham cię

To jak rana na sercu

I nie zabliźni się

Gdy nie usłyszę, że jesteś

Tam gdzie nie ma mnie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.07


Thursday, 2 October 2025

Gdy na miłość czekam

 

Gdy na miłość czekam


Czterolistna koniczyna

Przyniosła szczęście mi

Na krótko, rolnik skosił

A Ja czekam na wiosenne dni


Miłość to jak pogoda jest zawsze

I w słoneczne i deszczowe dni

Chciałoby się zakochać i żyć

W wierze, że przetrwa miłość


Czekać nie warto na miłość

Już jak zaiskrzy to bierz

W swoje ręce ten dar, że

Można kochać i czekać na miłość


Spokojne serce gdy płonie,

Lecz gdy o ziemne to trwoga,

Że to nie miłość, a sex

Daje przyzwolenie iluzji


Więc nie mów, że miłujesz

Że pragniesz obrączki założyć

Gdy kochasz nie Duszę, a

Ciało, które daje rozkosze


Samotność w miłości swojej

Gdy nie znajdziesz partnera

Lecz uwierz, że można żyć

Gdy na miłość czekasz.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.02