Total Pageviews

Sunday, 30 November 2025

Znów śnię i znów cud

 

Znów śnię i znów cud



Zawsze w świetle jesteś jak ptak

Skrzydła rozwijasz i lecisz w dal

Wznosisz się im wyżej tym bliżej

Szybując w beztroskich chmurach


Wejść to nie noc co trwa

Uścisnąć w objęciach

To dzień co trwa

Pokochać to nie ból , lecz czas

I już miłość zamieniam w cud


Odnajdę Cię między dniem a snem

Podam rękę i zatopię usta me

W tej miłości, którą chcesz,

By dotknęła mnie jak Ciebie


Ogień topi to uczucie co w nas tkwi

Uwierzyć trudno, lecz znów pory rok

Drzewa przyprósza śnieg a lud

Maluje obraz, który gaśnie w nas


Niech słońce roztopi nudy sens

Niech zazieleni i rozkwitnie świat

Oczy znów zabłysną przecież to cud

Kochać i wierzyć znów w miłość


Już wiemy, że czas to pora

Tak to już bywa, że znów

Kochasz mnie i widzę to co jest

Światem mojego życia i w dzień i w noc.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.29


Friday, 28 November 2025

Czas na miłość

 

Czas na miłość


Ujrzałem choć to nie miłość

Choć oczy mówiły mi tak

Każdy by chciał kochać ją,

Lecz wybacz tańczyłem Ja z nią


W uścisku tuliłem by być z nią

Blisko moje oczy chwytały rytm

Me serce czuło jej ciepło

Tak blisko choć to jeszcze nie miłość


Uwierzyć tak łatwo w tą miłość

Wszystko zamienia w bajeczny świat

Oczy mówią co innego, kocham,

Lecz to jeszcze nie miłość


Twe pocałunki jak płatki róż

Czerwienią się w niej pulsując jak krew

Chciałbym powiedzieć prowadź mnie,

Lecz wybacz ja wiem, że jeszcze to nie miłość


Kochać chcę całym sercem

Czuć twój oddech i śmiech który woła mnie

I wrecie powiedzieć, że kocham Cię

Kiedy zrozumiem, że wybrałaś mnie miłość


Uśmiechnij się już nie powiem Nie!

Czuć w Tobie tą miłość,

Która wybrała mnie

Wybacz już zakochałem się

Twe oczy mówią prawdę to jest miłość.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.28


Thursday, 27 November 2025

Młodość zagubiona

 

Młodość zagubiona


Nie wszystko wybaczę kochanie

W pamięci pozostanie kochanie

Smutek na mojej twarzy

I twój uśmiech na pożegnanie.


Młodość zagubiła się kochanie

Uciekła jak dym z ogniska

Rozeszła się w powietrzu

Zostawiając nowe wyzwanie kochanie.


Czas minął młodość prysła

Jak bańka mydlana kochanie

Cieszyła oko kolorową wstęgą

Owiniętą wokół życia naszego.


Uchwycić się nie da tego czasu

Mówią, że leczy rany po latach

Lecz wybacz zostały ślady

Rany szarpane na sercu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.27


Friday, 21 November 2025

Miłość w wielu postaciach

 

Miłość w wielu postaciach


Przede mną mur z kamienia

Choć wiem, że innych też to dotyczy,

Bo mur postawiono nim

Człowiek zaczął czytać biblię.


Wmówiono mi, że wolny jestem

Co postanowię to Bóg zatwierdzi

I nie będzie mi mieszał życia przez los,

Którego nie chcę doświadczyć tu na ziemi.


Wolnością się nasycę jak człowiek,

Który ma wszystko oprócz pieniędzy,

Lecz Dusza ma tęskni za innymi,

Którzy by byli tacy sami jak Ja.


I gdzie ta miłość, którą znaleźć nie mogę

Choć wiem, że każdy czuje się wolny

Wtem światło w tunelu zobaczyłem

I już wiedziałem, że mur postawili


Ci co chcieli by być wierni zasadą,

Że człowiek musi kierować się prawem

Czy to boskim czy to świeckim

Lecz zawsze szukając drugiej połówki


Tej bliskiej sercu, która pomoże wtedy

Gdy los przez ludzi doświadczy mnie.

Więc warto było inwestować w miłość

Gdyż to jedyne, która wiąże życie


Z innymi.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.21


Thursday, 13 November 2025

Rozstanie

 

Rozstanie


Nie płacz gdy moje serce krwawi

Zostanie ten w nas zapach oddechu

W nim poczujemy słodkość pocałunków

I bliskość naszych ciał zamkniętych w kręgu

W miłości jaka jest przed i po rozstaniu


Gdzieś znajdę miejsce by zapomnieć

Choć wiem, że tkwisz we mnie

W każdym moim ruchu i wspomnieniu

Gdy świeca płonie kiedy zgasi ją

Burza wiatru wzniecona przez nas


Ja wiem choć i tak jesteś przy mnie

Widzę ciebie niczym myśl ukryta,

Że nie ucieknę gdy nie zapomnę o tobie

W każdym zakamarku mego ciała i duszy

Gdy nie wyjałowię tą miłość ukrytą w sercu


Pragnę byś zrozumiała mnie, że to nie tak

Uchwycić czas i przeczekać ten ból

Razem chcemy przez to piekło przejść

Przerwać tą miłość, która zagościła w sercu

Gasząc światło w nas i spróbować żyć w cieniu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.13

Wednesday, 12 November 2025

Jeszcze Polska nie zginęła...

 

Jeszcze Polska nie zginęła...


Gdy młodość sercem wita

Te nuty grane Szopena

To nie tylko raduje się Dusza,

Lecz także zryw patriotów

Śpiewających pieśń;


Jeszcze Polska nie zginęła…


Za prawdę można ważyć na szali

To co nie jest istotne dla obywatela,

Lecz kiedy Naród mówi tak trzeba

Myśleć nie tylko słowami,


To ma na myśli Polskę w genach.


Uchwycił młodzieniec sens swojego życia

I zanucił nuty o Polsce i wiersz napisał;


Jakże odmienna jesteś moja Ojczyzno

Wzrastam z tobą ciągle na nowo

Tak jak łany zbóż złocistych

I dom rodzinny


Wyrosłe miasta i człowiek jakby bliższy

I w nim ukryta ta Polska, że można

Mówić, śpiewać i modlić się

Nie bojąc się, że jesteś inny


A gdy mi przyjdzie, że ktoś zapyta

Kim ty jesteś?


Polakiem z Polski i wiem, że słowa

Rzucone na wietrze rozgoni wiatr

I każdy będzie wiedział, że jest taki Kraj


Polska.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.11


Sunday, 9 November 2025

Taniec miłości

 

Taniec miłości


Podrywam nogi do tańca

Aż kusz osiada na ubraniach

Wbijając mocno obcasy,

By partnerka miała obawy.


Jeszcze tego brakowało

By mądrości było mało

Przecież tańczę na dwa głosy

Z partnerką mej miłości.


Nogi z dupy powyrywam

Gdy tańcząc zawadzi o buty

Niech wie, że zdradą gardzę

Kiedy świdrują jej oczy.


Niech mi nikt nie zarzuca

Że zemnie goła dupa

Wszak miłości ciągle jej za mało

Gdy wiem, że kocha się na długie lata


Żyć i nie umierać ciągnąc to kochanie

Już nie na roczek a na całe lata

By wiedziała, że będę kochał ją

Tak długo aż do zejścia z tego świata.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.09

Tuesday, 4 November 2025

Intryga miłości

 








Intryga miłości


Któraż to dziewka stajenna

Oczami wbija się jak strzała

Dosięga serca miłością zatruta


Jad rozpływa się niczym krew

Od serca pulsując do wnętrza

Tej Duszy, która jest nie śmiertelna


Kurczy się jak marskość wątroby

To się wydaje, że chory lub zdrowy

Lecz nieugięta pokusa rządzi żądzą


Porywa do aktu twórczości i tworzy

Ten obraz miłości jakby nie było cnoty,

Która ucieka do normalności kawalera


Okrutne więzy niczym sznur zarzucony

I czeka się kiedy podest pod nim runie

Jak byłby złoczyńcą kary miłości


Wyrok to nie boski lecz dziewki,

Która sprzedała się za kilka złotych

Mający udział w zbrodni jak lucyfer


Pochowali za młodu tą miłość żądzy

Duszę wyzwolili z kajdan choroby

I cieszyli się, że wolny od kary Boskiej.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.04



Sunday, 2 November 2025

Idzie za mną Twój szept

 

Idzie za mną Twój szept


Milczę choć słyszę głos Twój szeptem

Ciągle go słyszę i łzy ocieram dla Ciebie

Nie da się uciekać gdy ciągle go słyszę

Ja wiem to nie pokora to miłość mówi

Kocham kocham cię od dziecka


Uciekam w Życie uciekam w Noc

I ciągle Cię słyszę, szept Twój

Jeszcze zakocham się w Tobie

Wybacz Ja chcę normalnie żyć

Ja chcę kochać i być kochany

Jak każdy, który myśli o szczęściu


Wzniosłeś moje uczucia do Nieba

Wzniosłeś moją empatię do świata,

Lecz wybacz nie chcę oszaleć

Chcę być normalny i spokojny

Że czuwasz, lecz nie tęsknisz za mną


Porzucę ten kawałek chleba od Ciebie

Wybrałem to co da mi moje życie

Świat który kocham dla siebie,

By móc wzrastać do szczęścia,

A nie dostawać za darmo miłość od Ciebie


To nic zapalę dla Ciebie ten kandelabr

Gdy będę chciał wezwać Ciebie

I będę spokojnie czekał aż spłonie

To światło, które daje mądrość

Że jesteś obok mnie i czuwasz


Wtedy kiedy zapominam o Świecie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.02