Wysiadłem na przystanku
Wolność gdzie ją znajdę i odnajdę
jak ciągle pracuje silnik i jadę
tym autobusem po autostradzie
jak wielu innych dążących do celu.
Ścisk zgniata mnie niczym tłok
w autobusie pełnym ludzi.
Wyluzuj mówię do siebie
przecież wiesz, że wysiądę.
Ile mi trzeba bym stanął gdzie pragnę
jak każdy wysiada na przystanku.
Łapówka może wystarczy i stanie
tam gdzie nikt nie czeka na mnie.
Wysiadłem i siadłem na trawie mokrej
bo wiem, że wszystko zaczynam na nowo
w tym świecie gdzie każdy marzy
o karierze i dużych pieniądzach.
Samotność boli gdy nikt nie poucza
co masz robić, jak żyć i pracować.
Teraz rozumiem, że przebić się na
ambonę to trzeba mieć promotora.
Wsiadłem znów do autobusu.
Ścisk zgniatał mnie niczym tłok,
który pracuje tak jak mu kazano
i zrozumiałem, że wszystko zależy o de mnie.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2026.10.03