Total Pageviews

Tuesday, 4 June 2019

Mieni mi się w oczach

Łąka kwiecista majowa
Słońcem polana w złocie
Mieni mi się w oczach
Jak suknia Matki mojej.

Rozglądam się wokół
Jak sokół w górze
Sfrunąć chcę na łąkę
By uchwycić czterolistną koniczynę.

Jest! Znalazłem i zerwałem
Chowając ją na sercu w kieszonce
Uradowany pobiegłem do domu
By w ciszy wymówić życzenie.

Na drugi dzień z rana
Wstałem oszołomiony
Na biurku moim jest konsola
I płyta bojownika o wolność.

Nagle pojawił się rumieniec
Zasłonił mi oczy i szepcze
Wszystkiego najlepszego
W dniu dziecka od swoich.

Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2019.06.04

Saturday, 1 June 2019

Gdyby tak było

Ostatnio wręczyłem ci kwiaty
Bukiet czerwonych róż-zakochany
Byłem nie powiem, oczarowany
Urodą jak bocian na wiosnę,
Który marzy o potomstwie.

Oczy wybałuszyłaś jak żaba
Nadymałaś się jak ropucha
I słodko mi odpowiedziałaś
Po cóż mi twe kwiaty czerwone
Kiedy twoje serce nie płonie.

Mierzysz mnie miarą krawca
I mówisz, że nogawki za krótkie
Kolory dobierasz jak tęcza
Z pretensją do mnie, że nie artysta
Który nie potrafi obrazu namalować.

Teraz ja ci coś powiem
Nie będę przebierał
Jesteś doskonała, lecz nie zakochana
Gdyby tak było to byś
Mówiła tak słodko jak modliszka.

Zegnam się z tobą
I Bogu dziękuję,
Ze dał ci tyci tyci rozumku
I nie potrafisz zniszczyć człowieka
Tak jak miłość bez rozumu.

Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2019.06.01