Czas oczekiwania na miłość
Błękit w zenicie zamienia się w czerwień
Słońce opuszcza ziemię i zachodzi,
A księżyc wyłania się za chmur
Oświetlając mój pokój.
Nie zasłaniam okna storą,
Chcę się napatrzyć
W świetle świecy w tą jedyną,
Która jeszcze pragnie mnie.
Choć lat przybyło nie lękam się
Tej bliskości tej dosłowności
Co nazywa się miłość,
Gdy biorę ją w objęcia.
Choć szepcze do ucha jeszcze nie czas
Trzeba czekać by zasłoniła miłość
Tą niedoskonałość, która jest w nas
Jak trawa wyschnięta na słońcu.
Porzucam pragnienie, jeszcze gorę
Chcę ochłonąć i spokojnie powiedzieć
No tak słońca nie będziemy się wstydzić
Wtedy zrozumiemy, że nareszcie przyszła miłość.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.01.16

No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl