Total Pageviews

Thursday, 27 February 2025

Szalony sen zbudził mnie

 

Szalony sen zbudził mnie


Ryk samochodu obudził mnie

Nigdy jeszcze nie spałem tak długo

To sen przypiął mnie do wyra

Obudzić się wyrwać się

Nic mnie nie zaskoczy

Gdy znów nie zobaczę cię.


Znów ten zryw ku tobie

Nie chcę być sam na sam

Z tą miłością uspokoić moje serce

Jeszcze jeden dopalacz

Znów palę i piję

Wybudzić mi się z tego snu

Nie chcę być sam na sam z tą miłością.


Pogrzebać zapomnieć wyrwać się

I znów cię zobaczyć i krzyknąć

Kocham cię Victorio

Nie chcę być sam na sam z tą miłością


Jeśli obudzę się z tego snu to znów

Krzyknę kocham cię Victorio

Nie odmów mi tego by moje oczy

Uśpione bielmom zaznaczone

Były ciągle stare i śniły o miłości


Wyciszyło się moje serce

Uspokoiłem się

Obudziłeś mnie

Nic już nie pragnę

Tylko przyjaźni twojej


Przy tobie wybudzam się z tego snu

I wiem, że szukałem miłości

Tam gdzie nie biło moje serce

Tylko zazdrość że nie mogła

Kochać tego który ją pragnął.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.27


Inspirowała mnie piosenka do napisania

mojej piosenki Falco – Jeanny (Video )


Falco - Jeanny (Video)

Dwa serca

 

Dwa serca


Nie wiele potrzeba gdy zachwycasz mnie

Twe oczy jak iskierki wznoszą się

I znikają w objęciach mych

Jeszcze bardziej wzruszasz mnie

Gdy całujesz moje usta

Niczym słodka róża w pączkach


Pobiegnijmy przez łan zbóż by ukryć się

Przed tymi którzy gardzą naszą miłość

Chwycimy się za ręce i już nie puścimy

Wkładając obrączki złote niczym serce,

Które bije nam obydwóm gdy kochamy się


Choć noc zapada i ciemno wokół nas

To kochać się można aż do dnia

Nasz płomień rozświetli tą noc

Aż księżyc wyjdzie za chmur

I da nam przyzwolenie by kochać się

Szepcząc do słońca, że miłość rozjaśnia dzień


Cóż moja miłość nawet z łez tęcza powstanie

Od ciebie do mnie kolorami miłości złączyła nas

Uściskiem dłoń związała nas na całe życie

I już nie puści choć czasami łamie serce

Na dwie połowy jak płatki róż mówiące

Kocham nie kocham kocham nie kocham

Los wybrał nas i miłość twa i moja złączyła nas.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.27


Monday, 24 February 2025

Otrzeźwienie

 

Otrzeźwienie


Spokojna moja Dusza

Nie uwikłana węzeł szatana

Wiedząca, że można

Bratać się niczym miłość,

Która ogarnia mnie gdy kocham.


Miotać się już przestałem

Uczuciami tylko mi znanym

Wyjałowiłem sumiennie

Już nie dyktuje mi

Czy zgrzeszyłem.


Od nowa zacząłem życie

Wiedząc, że przecież

Już nie powróci

To westchnienie

Za światem lubiącym życie.


Puk puk puknij się w głowę

Nagle usłyszałem głos

Ni to z prawej ni to z lewej strony

I już się zacząłem bać

Nie pytaj kogo sam się domyśl.


Och życie ile radości jest w tobie

Gdy jesteś taki jaki powinieneś

Mieć w sobie sumienie zapisane

I Duszę mieć jak testament,

Że przecież doświadczywszy

Tego co każdy człowiek powinien.


Cwany jesteś twe członki usypiają

Dusza łaknie już do Nieba

A sumienie chce odtworzyć płytę,

Którą zapisało twoje życie.


Nie wiele do życia potrzeba

Wystarczy odrobina szczęścia,

Że potrafisz oglądać siebie

W kadrach filmu gdzie jesteś

Głównym bohaterem.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.25


Sunday, 23 February 2025

Baju baju wierszem

 

Baju baju wierszem


Sroczka kaszkę ważyła

Jednemu dała drugiemu obiecała

I tak kończy się ta bajka.


Mysz kota zobaczyła

Uciekła, a druga nie zdążyła

I tak kończy się ta bajka.


Lis ukradkiem kurę porwał

Tak gospodarz go szanował

I tak kończy się ta bajka.


Kot zamiauczał pod balkonem

A lokator przypomniał sobie, że My

I tak kończy się ta bajka.


Jeleń zgubił poroże by młodzie c

Zaś leśniczy zarobił krocie

I tak kończy się ta bajka.


Wilk zawył o północy

A kochanek uciekł w nocy

I tak kończy się ta bajka.


Baran przytył na gospodzie

A gospodarz ogolił go i tak na nim zarobił

I tak kończy się ta bajka.


Miś zaryczał wiosnę witać

A turysta poszedł się wysikać

I tak kończy się ta bajka.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.23


Saturday, 22 February 2025

Zrozum mnie

 

Zrozum mnie


Och zrozumieć ciebie

To jak łza i śmiech

Uciekasz ode mnie

Gdy parasol rozkładam

I tulę się do ciebie

Byś nie była sama.


Krok za krokiem idę w ślad

Uchwycić chcę tą chwilę niczym zmierz,

Że jeszcze pokochasz mnie

Czego pragnę od ciebie

Gdy jesteś ze mną.


Szalony jestem niczym wiatr

Porwany w wir krążę wokół

Ostudzam twą kibić a Ja płonę

Ocierając ciało o ciało

Budząc się rano, że miłość ostudzi mnie.


Zrozum mnie wszak miłość

Dana jest nam a ty uciekasz

Oczy twe rozbiegane szukające mnie

Lecz ty mówisz nie

Daj mi tą chwilę daj mi tą miłość

Nie opuszczaj mnie.


Szalony jestem niczym wiatr

Porwany w wir krążę wokół

Porzucić mi trzeba tą miłość

Uchwycić wiązkę nadziei i

Że inny świat zobaczę

I wiatr ostudzi mnie

Jak ostudził ciebie.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.22







Ziemia krąży wokół mnie

 










Ziemia krąży wokół mnie


I choć słońce wschodzi

A Ja budzę się z nim

To przecież też zachodzi

A Ja zasypiam z nim.


Nic nie powstrzyma

Ten ruch ziemi wokół słońca

Ja śpię a druga połowa

Budzi się z nim aż do końca.


Świat to nie kula, a ziemia

Na której jestem i będę

I zrozumieć trzeba, że życie

Jest tam gdzie Ja jestem.


Więc po co mi wiedzieć,

Że inny jest jeszcze na świecie

Po co przeżywać to co inni

Będący tam gdzie Ja nie jestem.


Boże Ty jesteś tu i tam na świecie

A mnie ni jak do tego, bo przecież

Mówisz i mym i ich językiem

By człowiek był taki jak Ja w tym świcie.


A cóż mi do tego, że inny świat budują,

Że pragną to co Ja lecz w innym świecie

W którym Ja nie potrafię się obracać

Jak ziemia, która daje im i mnie życie.


Nie wiele mi z tego lecz pragnę

By tak jak Ty Boże był i tu i tam

Człowiekiem, który potrafi zrozumieć,

Że świat nie zamyka się w przestrzeni.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.22



Thursday, 20 February 2025

Zapasowe koło

 

Zapasowe koło


Jakże to umierać za młodu

Być jak bałwan ze śniegu

I szczupleć w wiosennym słońcu

Wiedząc, że naturę zastąpił człowiek.


Przetrwać i umocnić szkielet

Zastąpić to co kruche w tytan

Zażyć pigułkę szczęścia

Być taki jaki jestem choć weteran.


Tak życie ucieka jak odbicie

Gdy lustro powie to co skryte

Kto jest najpiękniejszy na świecie

Odpowie mi wizaż jaki mam w sobie.


Młodość duchem i nic więcej

Ciało rany goi i prosi o zastąpienie,

By wymieniono to co kruche

Na wiarę, że może mogę żyć dużej.


A śmierć mówi;


Po co się trudzisz młodzieńcze

Bóg wszak wie co będzie

Ustąpić trzeba innym na świecie

I nie bać się, że umrzesz za wcześnie.


Wzywa cię mądrość przed zaśnięciem

Świadomy, że jeszcze jesteś

I nic nie powstrzyma koła natury

Mimo, że masz koło zapasowe jadąc pod górę.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.21


Saturday, 15 February 2025

Odnaleźć szczęście

 

Odnaleźć szczęście


Jest takie miejsce

Nie, to tylko złudzenie

Lecz pragnął bym

Żeby świat był lepszy.


Jest takie miejsce

Tak, zależy to od ciebie

Gdy poznasz ludzi

Takich w których wierzysz.


Że dadzą tą cząstkę od siebie

Jak ty im dajesz

Pragnąc bym był szczęśliwy

Jak i Oni, którzy są ze mną.


Jest takie miejsce

Tam gdzie Ja jestem

Nie sam a z innymi,

Gzie wszyscy są równi


I rozumieją się perfect.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.15

Thursday, 13 February 2025

Dar jak życie

 

Dar jak życie


Mój przyjaciel spojrzał w głąb

Zobaczył to co ja i zapłakał

Uwierzyć trudno w ten dar

Który ze sobą niósł.


Choć słowo rzek przebacz mi

Tak serce dyktuje mi

Gdy świat widzę w innych kolorach

Tej flagi miłości jak tęcza unoszę się.


Zawsze po burzy i choć nie wiem

Czy to jest miłość czy sen

Wytrwale jestem tym kim jestem

Broniąc tego co we mnie jest.


Dziwny ten twój świat miłości

Choć nie wiadomo co będzie

Zakochać się można w te barwy,

Które wiecznie schną na płótnie.


Czy warto oglądać ten twój obraz

Jednych rani drugich wzmacnia

Lecz to jest dzieło stworzenia

Że tworzysz i kształtujesz miłość.


Świeca jeszcze twoja płonie i jaśnieje

Wznosi się twoja Dusza

I wysoko nad światem jest

Tam gdzie miłość wyzwala Bóg.


Choć trudno uwierzyć to nic

Za krew przelaną by być i żyć

To jednak bez tego co jest

Zawsze pragniesz by być...


Jak miłość.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.14



IRENA JAROCKA -KOCHA SIĘ RAZ

Monday, 10 February 2025

Jeszcze zakochana

 

Jeszcze zakochana


Przyjechała, tak chciała

Nie ważne, sama

Trencz podała i usiadła

Kawki? czy herbatki?

Z cukrem, wybieraj sama.


Podałem bez cukru i usiadłem

Spojrzenie miała niczym sroka,

Która świecidełka lubiła,

Zwłaszcza te ze złota

Tak brylanty kochała.


Umownie, to nic się nie stało

Przecież jest żoną Bossa,

I wie, że alimenty i tak zapłaci

Tylko nie wie czy zbankrutował

Tak lubiła kawkę z cukrem się napić.


Jeszcze chciałem cenę negocjować

Ustalić kwotę, lecz Ona

Na co innego miała ochotę

Tak chciała być właścicielem

Firmy, którą Ona nie zakładała.


Wybacz słodka brak złota

Ni jak się ma do pierścionka

Tego, który masz na palcu

Oddasz a będziesz szczęśliwa

Taka była umowa.


Oczy jej jakby zło rzucały

Czar mary zamilkła,

Wybacz oddam wszystko

Bylebyś wiedział, że

Kocham cię nad wszystko.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.11


Sunday, 9 February 2025

Pozdrawia Poeta

 













Ile radości jest we mnie ile radości jest w was

to tylko wie kto moje wiersze przeczyta.

Spada powoli ten liść złoty

 

Spada powoli ten liść złoty


Żółty jesienny liść opada powoli

Podrywa go wiat-er, a ziemia prosi

Odpocznij nim wchłoniesz na dobre

W ten świat o który prosisz.


Chciałbym zostać na gałązce

Być tym życiem o które drzewo prosi

Chcąc przetrwać jeszcze jeden roczek

Nim us-nie na dobre.


Życie, życie ile jest w tobie

Tych chwil, które dają,

Że tęsknię za tobą

Jak starzec klęczący przy grobie.


Cóżeś to ziemio sprawiła,

Że uprawiam ją w pocie czoła

A jednak czas upływa

I coraz bliżej do tęsknoty o tobie.


Jeszcze nadzieja jeszcze ta chwila,

Że ktoś przypomni sobie o mnie

I żuci światło jak dar Boży,

Które ujrzą moje oczy.


Więc nie martwię się za czasu

Tylko dźwigam ciężar ciała

Bo wiem, że Dusza moja

Jest młoda jak moja wiara.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.09


Tuesday, 4 February 2025

Gdy samotność kruszy

 

Gdy samotność kruszy


Na cóż to było te moje starania

Biegi i podróże w nie znane

Dieta i staranne wychowanie

Jeśli nic nie zobaczę

Gdy oczy zaćmą zasłonięte.


Jeszcze nadzieja jeszcze wiara,

Że znów iskierki w oczach zobaczę

I jak dawniej będą czarne oczka

Uśmiechać się do tego co widzę

Gdy byłem zakochany i ważny.

.

Bo przecież znam te uczucie

Bo przecież świat widziałem

Bo przecież przychylni mi byli ludzie

I ci najbliżsi, którzy byli mi serdeczni

Jak miłość którą miałem w sobie dla innych.


Wyjałowiło mi się to moje życie

Uśmiech zamieniło w zmarszczki na twarzy

A i odeszli ode mnie ci których kochałem

I samotność okryła kirem moje staranie,

Że znajdę tych co kochałem a nie odeszli.


Teraz rozumiem, że rozum nie wystarczy,

Że trzeba dbać o ciało jak o własne serce

I nie myśleć o tym co będzie, a żyć

Tym co jest dla mnie najważniejsze

I nie bać się, że sam to znaczy nie istnieję.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.02.04