Total Pageviews

Tuesday, 30 December 2025

Wymowna sztuka w teatrze Bagatela

 

Wymowna sztuka w teatrze Bagatela


Panna Krysia oczko puszcza

To się łasi to mi matkuje

Jakby chciała coś powiedzieć,

Że można wieczorem pofiglować.


Trudna rada słuchać trzeba

Już pieniądze szykuję

Myślę sobie kieliszek wina

I już będzie moja.


Kiedy księżyc rozjaśnił nam twarz

Panna Krysia bilety wyjmuje

I zaprasza na spektakl

By tam wyrzec co do mnie czuje.


Ja gotowy nic nie mówię

Wchodzę za nią jak pies

Do teatru Bagatela,

By tam obejrzeć sztukę.


Usiadłem koło niej

Rączkę trzymam mocno

Gdy w tę krzyk słyszę

Panna Krysia zobaczyła dyrektora.


Brawa wszyscy bili jam posmutniał

Co za facet odbija mi dziewczynę,

Która zamiast wpatrywać się we mnie

Ogląda przedstawienie w tetrze Bagatela.


Trudna rada tak wypada

Bić brawa bo na scenie

Aktorzy grają jakby dla nas

Sztukę o miłości, polityce i zazdrości.


Kurtyna opada jam posmutniał,

Że zamiast panny Krysi

Spodobała mi się sztuka,

Która mówi, że warto ją oglądać.


Nic dodać nic ująć musiałem wstać

I oklaskiwać finał razem z widownią,

Który bardziej mi przypomniał,

Że warto było oglądać sztukę

W TEATRZE BAGATELA.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.30


Sunday, 28 December 2025

Wyznanie młodego poety

 

Wyznanie młodego poety


Dlaczego pytam?, dlaczego jesteś?

To nie możliwe nie widzę cię

Urwane życie bez ciebie,

Ciągle wypatruję cię

Uwierzyć chcę, że miłość jest we mnie.


Nie ważne takie życie jest

Gdy nie szukam ciebie u innych

Tak chciałbym znaleźć miłość

Kiedy nie widzę cię choć czuję ją.


Powiedz jak mam zobaczyć ją?

Uwierzyć, że to możliwe jest!

Gdy jest we mnie miłość.

Chcę zobaczyć ją u ciebie

Tak jak ja ujrzałem w sobie miłość,

Choć nie wiem czy pokochasz mnie.

Dlaczego pytam? dlaczego chcę!?

Bo wiem, że miłość odczuć chcę

Daj mi znać bym uwierzył w ciebie

Tak jak ja uwierzyłem, że mogę kochać ciebie.


To wszystko to nie sen,

Nie oszukałem siebie.

Lecz coś jest, że przyciągam ciebie

Tak jak ty mnie.

I uwierzyłem, że sam

Nie zaznam miłości

Gdy nie pokochasz mnie

Tak jak ja ciebie.



Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.28


Friday, 26 December 2025

Czas przeminął i już jestem...

 

Czas przeminął i już jestem...


I już jestem daleko od tego świata,

Które zamienia w bajkę te empatię

Do wszystkiego co mnie otacza


Zrozumieć trudno co się ze mną dzieje

Wczoraj byłem radosny, a dziś wzburzony

Odszedł o demie ten nastrój świąteczny


Znów codzienność dnia bez empatii

Trudno zrozumieć wydaje się, że kocham

Lecz wtedy gdy pomyślę o kimś


Tak chciałbym uspokoić moje serce

Tak chciałbym uwierzyć w moją Duszę

Tak chciałbym mieć czyste sumienie


Lecz świat biorę już poprawnie

Już nie mówię, że taki jest

Tylko chcę by opatrzność była na de-mną


A jeśli już mam być taki jaki jestem

To uchowaj mnie Boże bym nie zwątpił

W to co wierzę kiedy sięgam myślami


Że życie nie może być dla mnie obojętne.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.27


Monday, 22 December 2025

Życzenia Świąteczne

 

Życzenia Świąteczne


Niech gwiazda oświeci

W ten jeden wieczór

Ten żłobek szczęśliwy

Byśmy cieszyli się

Z Świąt Bożonarodzeniowych.


A Ja ze swej strony

Życzę abyście w spokoju

W radości w domu

Byli zawsze szczęśliwi.


Autor życzeń Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.23

Kan try autostradowe [7]

 

Kan try autostradowe [7]


Wpadam w zakręt niczym życie

Jeszcze koła trzymają się asfaltu

Wychodzę na prostą i jadę szosą


Światła oświecają mi drogę

Tak chciałbym się prowadzić

Jak samochód na trasie


Mijam miasta mijam wsie

A za mną jedzie On

Odbieram radio i słyszę jego głos


Trzymam się twego ogona

Spotkamy się w zajeździe

Tam gdzie zawsze śnimy o sobie


Droga niczym moje życie

Tu spotykam przyjaciół i kierowców

Z nimi lżej mi na sercu.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.23


Kan-try autostradowe [6]

 

Kan-try autostradowe [6]


Noc ciemna aż w oczy kole

To światło z naprzeciwka

Dałoby się go ominąć,

Lecz ostrożność nie zawodzi


Wrzucam czwarty bieg i jadę

Tą autostradą, która prowadzi

Nie wiadomo dokąd, bo skręcam

Do domu tam gdzie jest ciepło


Oddech złapałem i znów kręcę

Kierownicą i wrzucam biegi

Takie to życie kierowcy,

Że jedną nogą w trumnie, a drugą w domu


Chciałoby się wyspać w hotelu,

Lecz pieniędzy szkoda, tak chciałbym

Kupić synowi auto na resorach

Choć wiem, że zniszczy go po świętach


Pada śnieg kręcą koła się i gwiazda świeci

Wskazując drogę tam gdzie powinienem być

Mimo przeciwności losu, że silnik

Przestał grać melodię mi znaną.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.22

Saturday, 20 December 2025

I znów razem jesteśmy

 

I znów razem jesteśmy


Choć gwiazda zaświeciła

I cisza wypełniła mą Duszę

Wzniosłem się nad tym stołem

I wypowiedziałem Modlitwę,

Która nadała sens,

Że warto usiądź przy stole

Wśród rodziny mojej


W tym dniu zaczarował się Świat

W bajeczny rodzinny uścisk dłoń

Wszyscy wszystkim składali życzenia

Nie wiele cze ba by oczy zaiskrzyły

W świetle choinki jak iskierki z ogniska


Tak chciałbym by ten cud przetrwał

Na wiele lat bym szczęśliwy był

Uchwycić to co daje moc świąt

I wiedzieć, że warto jest zjednoczyć się

W krąg miłości mojej rodziny


Lecz już tak to jest, że znów

Rozjedziemy się we wszystkie strony

Z tą myślą, że znowu się spotkamy

Przy świątecznym stole jak dziś

W duch braterstwa i miłości

Względem siebie, że myślimy

O sobie.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.20

Saturday, 13 December 2025

Przyznać się to nie grzech

 

Przyznać się to nie grzech


Moc patrioty to jak siła ciężarowca

Potrafi tonę podnieść i trzymać

Ten ciężar o Polskę i nie bać się

Iść w zawody z tymi którzy gardzą Polską.


A gdyby tego było mało to i wzmocni

Tych młodszych, którzy podziwiają

Bohaterów walczących o Polskę.


I tak to już w naszym Narodzie bywa,

Że pamięć nie przemija i wiemy kiedy

Świętować bo wtedy Dusza śpiewa

O Polsce, którą nosimy w genach.


Więc nie zdziwcie się artyści i twórcy,

Że wy chcecie utrwalić to co nas trzyma

Bo wiecie, że Polską macie Duszę

I Ona daje poczucie, że jesteście dumni.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.13

Thursday, 11 December 2025

Kan-try autostradowe [5]

 

Kan-try autostradowe [5]


Step szeroki przecina autostrada

Jadę spokojnie bez obaw

Stacja benzynowa czeka na mnie

Zatankuję do pełna i zjem hamburgera.


Widzę znak stop a przy nim ta

Kobieta ubrana w dżinsowe spodnie

Pasażerkę mam i serce me nie spokojne,

Że uśmiecha się do mnie mimo różnicy lat.


Jadę dalej już bez niej została na skrzyżowaniu

I znów sam przerzucam biegi i włączam radio

Słucham Queen The Show Must Go On

Myśląc o moim synu

Czy już wybrał swoje drugą połowę serca?


Uciekło mi to życie rodzinne za kierownicą

14 godzin dziennie i ten lęk czy wystarczy na życie

I tak przesrane bo nie jestem z rodziną

Dodaję gazu i wciskam pedał byle jak najprędzej

Dojechać do celu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.11

Wednesday, 10 December 2025

Kan-try autostradowe [4]

 

Kan-try autostradowe [4]


Wesołych Świąt i z tym jadę szosą

Nie myślę o tym co ma być

Tak chciałbym być już w domu,

Lecz z tym życzeniem wiele aut jedzie.


Chciałbym gazu dodać, lecz hamuję

Stoję w korku jakbym zakorkował butelkę

Sam już nie wiem czy wystrzeli

Toast świąteczny w starym roku.


Wszystko smartfon mi wyświetla

Trasę i drogowskaz dokąd jadę,

Lecz wybacz kochanie – dzwonię

Dopiero 30 kilometrów przejechałem.


Skręcam w lewo kilometrów przybyło

Trasa nie życzliwa dla kierowców,

Lecz co mam robić kiedy śpieszno mi

Spędzić czas świąteczny spokojnie w domu.


Wszystkie spełni me życzenia gdy pomyślę

Jak dojechać w zdrowiu i bez kraksy

Tylko na miłość boską pamiętam,

Że opatrzność Boża to jak los wygrany.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.10

Monday, 8 December 2025

Kan-try autostradowe [3]

 

Kan-try autostradowe [3]


Dziś wyjeżdżam w nocna trasę

Choć śnieg prószy i lód na asfalcie

Nie żegnaj mnie tylko czekaj

Jak powrócę z nocnej trasy.


Śnieg mieni się w świetle reflektorów

Zimno, lecz ja czuję ciepło w aucie

Strach przyśpieszyć, jadę powoli

Jeszcze na pożegnanie syn dał mi kominiarkę.


Przyspieszam czas mnie goni by zdążyć

Wtem hamuję, jeleń na drodze

Wszystko kręci mi się w głowie

Ktoś zapytał czy jeszcze żyje?


Powrócę nim noc zatopi słońce

Jadę w tunel oświetlony niczym trasa

Jeszcze ktoś trzyma mnie za rękę

Powrócę nim syn zapłacze, że mnie nie ma.


I znów jadę w świetle słońca

Mijam miasta wsie by dojechać

Do domu w którym czeka na mnie

Ten uśmiech i radość, że tata powrócił.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.08

Sunday, 7 December 2025

Kan-try autostradowe [2]

 

Kan-try autostradowe [2]


Jadę jak wiatr wzburzony do ciebie

Wciskam gaz i już nie uważam

Czy zatrzyma mnie światło czerwone

Jeszcze coś we mnie tkwi to rutyna

Chwała Bogu, że tak długo jeżdżę.


Coś mnie tknęło po co jadę do ciebie

Zatrzymałem wóz na parkingu,

I wtedy ty zjawiłaś się w tym stroju,

Który mówił, że jesteś ma kobieta.


Włączyłem bieg a obok mnie Luxia

Piękna jak ma skrzynia automatyczna

Wystarczyło włączyć bieg a później

Wszystko było jak jazda samochodem

Wyuczone poznane i doświadczone.


Zawróciłem z drogi zostawiając Luxe

Krzyknęła nie mam szczęścia – ja też

Dodałem gazu i dym zasłonił ją

Niczym zadyma w gasnącym ognisku.


Mijam wsie mijam miasta znów sam

Został mi ten samochód niczym kochanka

Jadę w nieznane jadę w niewiadomą

Może znów zobaczy to dziewczyna

I zechce pojechać ze mną w nieznane.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.07


Saturday, 6 December 2025

Samotna Wigilia

 

Samotna Wigilia


Chodź do mnie jak w wspomnieniach

Usiądź przy naszym stole i cieszmy się

Tym dniem kiedy wiemy, że mam rodzinę

Choć czas przeminął i wszystko wygasło

Jak świeca w stroiku świątecznym.


Przyjdź do mnie wszystko jest na stole

Karpia jakiego lubisz, zupa grzybowa

I jeszcze 10 potraw dla ciebie tak cie kocham

Choć czas przeminął i wszystko wygasło

Jak świeca w stroiku świątecznym.


Usiądź za stołem by kolędy zaśpiewać

Te boskie o dzieciątko którego lubisz

Nie bać się, że sąsiad usłyszy – śpiewam

Bracia patrzcie jeno jak Niebo goreje…

Choć czas przeminął i wszystko wygasło

Jak świeca w stroiku świątecznym.


To nic nie wszystko stracone jeszcze żyję

Jeszcze talerz zupy czeka na gościa i karp

Zaprosił bym chciał, lecz wybacz boję się

Że stracę rodzinę i nikt nie przyjdzie na Wigilię

Kiedy zadzwonię do nich, że jestem samotny.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.06

Monday, 1 December 2025

Kan-try autostradowe

 

Kan-try autostradowe


Droga przed de-mną dokąd?

Kręcą się jeszcze kółka i cisza

Mijam miasta wsie i płynę

Myślą do niej, mej dziewczyny.


Jeszcze jeden znak i kilometr

Policjant na drodze, zatrzyma mnie?

Mijam i gaz do dechy aż kilometry

Jak w jednorękim wybijają BANK.


Ulica mi znajoma i stop

Znów światło czerwone i czekam

Ruszyłem z kopyta, aż opony zdzieram

Tak mi śpieszno do mojej dziewczyny.


Światła rozjaśniają moją brykę

Dziewczyna wyszła na spotkanie

Usiadła koło mnie i gaz do dechy

Razem przeżywamy tą przygodę.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.01