Total Pageviews

Sunday, 7 December 2025

Kan-try autostradowe [2]

 

Kan-try autostradowe [2]


Jadę jak wiatr wzburzony do ciebie

Wciskam gaz i już nie uważam

Czy zatrzyma mnie światło czerwone

Jeszcze coś we mnie tkwi to rutyna

Chwała Bogu, że tak długo jeżdżę.


Coś mnie tknęło po co jadę do ciebie

Zatrzymałem wóz na parkingu,

I wtedy ty zjawiłaś się w tym stroju,

Który mówił, że jesteś ma kobieta.


Włączyłem bieg a obok mnie Luxia

Piękna jak ma skrzynia automatyczna

Wystarczyło włączyć bieg a później

Wszystko było jak jazda samochodem

Wyuczone poznane i doświadczone.


Zawróciłem z drogi zostawiając Luxe

Krzyknęła nie mam szczęścia – ja też

Dodałem gazu i dym zasłonił ją

Niczym zadyma w gasnącym ognisku.


Mijam wsie mijam miasta znów sam

Został mi ten samochód niczym kochanka

Jadę w nieznane jadę w niewiadomą

Może znów zobaczy to dziewczyna

I zechce pojechać ze mną w nieznane.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.07


No comments:

Post a Comment

jacek-43-43@o2.pl