Kan-try autostradowe [9]
Milkną światła silnik milczy
Tak chciałbym być u ciebie
Objąć cię w ramiona i kochać,
Lecz znów muszę ruszyć w trasę.
Mijam miasta mijam wsie i znów
Wiem, że na tym zakręcie zginął
Mój przyjaciel, wjeżdżam ostrożnie
Wychodzę z wirażu i żegnam się.
Przyśpieszam jestem na autostradzie
Daję gazu ile fabryka dała by być
Na czas na rampie by towar rozładować
Tak mi śpieszno choć wiem, że ryzyko jest.
Usypiam za kierownicą, jeszcze kilometr
Padam i śpię na koi jak cygan w taborze
Śnię o kasie by zaspokoić się tym,
Że znów odbiorę wypłatę, wybudzam się.
Piasek w oczach, lecz czas jechać do bazy
Mijam miasta mijam wsie by znów być
Tam gdzie powinę być jak w śnie
Przy kasie dla kierowców takich jak My.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2026.01.16
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl