Choć połać ziemi widzę
Styranej, zoranej, dającej plony
Stokroć większe niż dać może
Biorę garść ziemi do ręki
A wiatr sieje rozsypując
Wyrywając z rąk to co najcenniejsze.
Jaką tajemnice ukrywasz
Choć wszystko o tobie wiedzą
Woalką jesteś zakryta
To znów barwy nabierasz
Radością tryskasz, przybierasz
Postawę godną jak pani młoda.
Chciałoby się stanąć
Na ślubnym kobiercu
Utkanym pracą rąk ludzkich
I czerpać ze studni
Tą najcenniejszą wodę
Która daje życie wraz z tobą.
Czasami myślę niebo – ziemia
Czy ziemia – niebo
Jakby nie patrzyć
Tyś starsza ode mnie
Mowę wyrażasz w gestach
Pokornie uchylam przed tobą głowę.
To nic tak ma być
Marność nad marnościami
To nic tak ma być
Z prochu powstałeś i wrócisz
Na łono matczynej natury
Mając nadzieję, że wrócisz
Z głębi na powierzchnię.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2016.03.27
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl