Total Pageviews

Wednesday, 28 January 2026

To miałby być wielki dzień

 

To miałby być wielki dzień


To miałby być wielki dzień

gdybyś Ty mówiła mnie Nie.

Każdy twój ruch uknuty we mnie

sztylet wbity w moje serce.

Odeszłaś gdy chciałem mówić

słowa kocham cię na całe życie.


Nic nie zatrze tego co we mnie

chciałem kochać taką jaka jesteś.

Patrzyłem w twoją twarz jak w oczy

iskrzyły, radosne sygnał wysyłały.

Uwierzyłem, że pragniesz mnie

tak jak Ja Ciebie w nocnym pocałunku.


Coś jeszcze we mnie zostało, to ból.

Otrząsnąć się, wziąć prysznic i uwierzyć,

że spotkam kobietę, która zrozumie.

Świat jaki we mnie jest, to życie we mnie,

uchwyci tą pomocną dłoń i powie Tak.

Chcę z tobą żyć na dobre i na złe.


To miałby być wielki dzień

gdyby powiedziała Tak,

Każdy jej ruch wzmocnił by mnie.

Radość wypełniła by moje serce.

Została by gdybym mówił słowa

kocham Cię na całe życie tak jak Ty mnie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.28


Saturday, 24 January 2026

Świat zwariował

 

Świat zwariował


Szalony jestem nic mnie nie wzmocni

Zwariować można świat w kolorach

Czerń widzę, a tęcza kolorami śliń

Pochwycić choć czerwień i kochać.


Motylowe szczęście rok a może więcej

Barwy ubrany wabię sam nie wiem,

Oszaleć można szczęścia tak potrzeba

Sam raz uciekam od, a tu przybliżam.


Miłość, która jest tam gdzie mnie nie ma,

Widzę ją u innych, a Ja śpiewam

„Do zakochania jeden krok”, i rok

Może szczęście mi do pisze.


Gdy dojrzałem aby kochać kiedy wiem,

Że kiedy serce woła to jaśnieje słońce

I zielenieje świat rozwijając kwiecie

Mieniące się światłem róż no kolorowym.


Ćmę światło bawi a ja płonę w miłości

Już kocham w ogniu spalam tą świecę

Świat zwariował, a Ja razem z nim

Uwierzyłem, że miłość jest dla wszystkich


Tak jak światło słońca.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.25


Kan-try autostradowe [12]

 

Kan-try autostradowe [12]


Trzęsą mi się ręce jak jechać

Jeszcze jednego klina i zadzwonię

Przepraszam dziś nie mogę,

Ale jutro pojadę do Warszawy.


Zapal do cholery, baterie siadły

Niech to szlak trafi, przepraszam

Jutro pojadę do Warszawy

Zawiozę ten towar panie kierowniku.


Wyjeżdżam w nerwach, brak plomby

Ząb mnie boli, a licznik stanął w miejscu

Mijam miasta wsie i opuszczam Kraków

Tak chcę dojechać do stolicy.


Jeszcze dwanaście kilometrów i stop

Czekam kiedy przejedzie pociąg

W tę telefon zawracać budowa zamknięta

Włączam radio 13 grudnia i cisza


Przed burzą…


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.24


Tuesday, 20 January 2026

Kan-try autostradowe [11]

 

Kan-try autostradowe [11]


Gdybym był kierowcą tobym żył

Każda żyłka pulsowała by krew

Radość w moim sercu niczym puls

Szczęście uśmiechnęło by się do mnie.


Gdybym miał samochód tobym żył

Każda dziewczyna uległa by mi

Poznał bym ten świat od autostrady

Jeździł bym czując sobie zryw.


Nie wiele potrzeba tylko szmal mieć

Pracy się nie wstydzę bo mam cel

Dosięgnę Nieba byle tylko sprzyjał mi

Bóg, który wie co od życia chcę.


Jeśli już dosiądę rumaka co się zwie

Cztery konie lub więcej pary mieć

Siła we mnie jest wiem, że ryzyko jest

Lecz Bóg patronem moim jest.


Uwierzyć w siebie tak jak wiarę mieć

To życie kształtować według siebie

Więc chwytam się wszystkiego co mi da

Ta radość, że już samochód mam.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.20

Monday, 19 January 2026

Rysa na płycie

 

Rysa na płycie


Tak niewiele potrzeba, by Cię kochać,

wystarczy uścisk rąk i Twój spokój.

Usłyszeć Twój głos, nim znajdzie tę nutę,

która towarzyszy mi w dzień i w nocy.


Selfie, a Ty na nim uśmiechnięty i szczęśliwy,

choć znowu odchodzisz, a światła gasną.

Znów będę słuchać płyty, by wspominać Ciebie

choć wiem, że Słońce nie kręci się wokół Ziemi.


Płaczę, gdy śpiewasz o miłości beze mnie,

a moje serce należy już do innego.

Przelewam na niego to, co czuję we śnie,

szukając wyjaśnienia, jak w Twojej piosence.


Ziemia kręci się wokół Słońca,

a ja jak satelita krążę wokół Ciebie.

Lecz czuję się szczęśliwa, że kocham już nie Ciebie,

lecz tego, którego sama wybrałam.


Teraz już nie płaczę nad sobą.

Do zobaczenia, mój Idolu.

Będę pamiętać, nawet gdy rysa pojawi się na płycie.

Jestem wdzięczna. Do zobaczenia.


Autor korekty wiersza „Mój idol” na ‘Rysa na płycie”

jest Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.20

Sunday, 18 January 2026

Mój idol

 

Mój idol


Tak nie wiele potrzeba by cię pokochać

Wystarczy uścisk rąk i twój spokój,

Usłyszeć twój głos w nim znajduję

Tą nutę, która mi towarzyszy w dzień i w noc.


Selfik a ty w nim uśmiechnięty i szczęśliwy,

Mimo tego, że znów odchodzisz ode mnie

Jeszcze chwila i światła zgasną i znów

Będę płytę słuchać by wspominać o tobie.


Ja wiem, że słońce się nie kręci wokół ziemi ,

Lecz ciągle myślę i śpiewam twoje piosenki

Przepraszam, więc wiesz, że łzy wylewam

Kiedy śpiewasz o miłości be zemnie.


Me serce już do innego należy choć wiem,

Jak bardzo kochałam cię i przelewam to

Na mego chłopaka w dzień i we śnie

Uwierz, że wyśniłeś mi sen jak w piosence.


Ziemia się kręci wokół słońca, lecz Ja

Niczym satelita krążę koło ciebie

I czuję się szczęśliwa gdy kocham

Już nie ciebie a tego którego wybrałam.


Teraz już nie płaczę nad sobą do zobaczenia

Mój idolu, będę zawsze pamiętała o tobie

Nawet wtedy gdy rysa będzie na twojej płycie

Tak ci jestem wdzięczna, do zobaczenia.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.18


Saturday, 17 January 2026

Kan-try autostradowe [10]

 

Kan-try autostradowe [10]


Raz rzekłeś mi samochód to żona

Uwielbiać ją jak samego kochać

Pokazać się z nią to jak poderwać go

I nie opuścić aż do grobu mego pojazdu.


Tak chciałbym byś zrozumiała mnie,

Że nie zdradzę jestem zakochany w nim

Uwielbiam go gdy wszyscy patrzą

Kiedy jadę do kościoła z tobą moja żona.


Lecz mam sekrety związane z nią

To miłość jaką wkładam w karoserię

By była czysta i lśniąca jak twoja buzia

W słońcu w górach na Krupówkach.


Gdy jestem w nim to wzdycham wciąż

Jak bardzo go kocham, gazu dodam

Wtedy wiem, że jazda w nim to rozkosz

Mojego podniebienia kiedy gotujesz.


Czasami lęk czuję gdy sąsiad puka

Sam nie wiem czy otwierać go

Czy spuścić powietrze z opon

Jednak to moja adoptowana żona.


Kraków 2026.01.17

Autor Jacek Marek Krawczyk

Friday, 16 January 2026

Kan-try autostradowe [9]

 

Kan-try autostradowe [9]


Milkną światła silnik milczy

Tak chciałbym być u ciebie

Objąć cię w ramiona i kochać,

Lecz znów muszę ruszyć w trasę.


Mijam miasta mijam wsie i znów

Wiem, że na tym zakręcie zginął

Mój przyjaciel, wjeżdżam ostrożnie

Wychodzę z wirażu i żegnam się.


Przyśpieszam jestem na autostradzie

Daję gazu ile fabryka dała by być

Na czas na rampie by towar rozładować

Tak mi śpieszno choć wiem, że ryzyko jest.


Usypiam za kierownicą, jeszcze kilometr

Padam i śpię na koi jak cygan w taborze

Śnię o kasie by zaspokoić się tym,

Że znów odbiorę wypłatę, wybudzam się.


Piasek w oczach, lecz czas jechać do bazy

Mijam miasta mijam wsie by znów być

Tam gdzie powinę być jak w śnie

Przy kasie dla kierowców takich jak My.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.16


Thursday, 15 January 2026

Taki jest Świat

 

Taki jest Świat


Choć nie wiem jak masz na imię

Kwiaty dla ciebie milkną w gąszczu

Tak chciałbym byś mi wyznała

Tą jedną myśl, która towarzysz ci.


Wybudzę się wtedy z mroku dni

Obudzą się we mnie te strzały,

Które wystrzelił kupidyn w serce

I zacznę iść za tobą jak cień.


Wyciągnij mnie niczym rybak

Z oceanu gdzie głębia ciemnieje

Niech słońce zobaczę i świat

Gdzie miłość obnaży ciebie i mnie.


Wszystko szlak trafia przez ten świat

Uchwyciłem marzenia młodzieńca

Zakochać się, lecz wybacz Ja chcę

Byś była koło mnie i zawsze wierna.


Usłyszeć chcę twój szept sukni ślubnej

Powiedzieć tak i usłyszeć twoje tak

Złoto niech ślini na palcu twym

I zawsze ręka w rękę wyciągnie mnie i ciebie.



Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.15


Monday, 12 January 2026

Reanimacja po sztuce

 

Reanimacja po sztuce


Wzburzony, a może oburzony

Wzniosły, a może dostojny

Niechciany, a może ubezwłasnowolniony

Wszystko można przebaczyć, lecz upokorzyć

To tylko potrafi ten co dym wznosi.


Chmura nade mną krąży niczym pająk

Sieć rozpuszcza jak rozwinięte cumulusy

Wydaje się, że zetkną się dwa bałwany

Jak w sieci mucha, które ciągle dokucza

Już nie wytrzymam, pac i wybucha.


Uklęknąć trzeba, pokory nabrać i uwierzyć,

Że coś nas otacza, to energia naszego ego

Nie dać się wciągnąć w bierki i grać spokojnie

By wszyscy obok mnie uwierzyli, żem spokojna

I nikomu nie zrobię krzywdy będąc oświecona.


Uwierzyłam jakże Ja idiotka żeś pijany

A ty przede mną w sztuce grasz rolę

Swego życia boś aktorem w podeszłym wieku

I cisza znowu dzień opu sza by noc objęła mnie

W swoje ramiona i mówiła śpij spokojnie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.13

Saturday, 10 January 2026

Uwierzyć trudno

 

Uwierzyć trudno


Powtórz ten układ słów w melodii serca

Nie igraj z losem, kiedy mówisz kocham

Każde słowo ma swój tak raz dwa i raz dwa

Lecz u ciebie słyszę tak tak tak jak strzały

Oddane prosto w serce moje bym uległa.


Nie warto ranić gdy pragniesz mnie

Uchwycisz ciało w objęcia swe,

Zrodzi się w tobie żądza żeś posiadł

I stanie się to co mówi serce me,

Zamknięte w konserwie jak śledź.


Uwierzyć trudno ci, że miłość obrońcą jest

Że obudzę się w koszmarach nocnych

Że coś przeciwnego jest zamiast kochać

Że już serce krwawi, a ciało więdnie

I zamiast rozwijać się w miłości to płonę


Jak świeca z parafiny która topnieje

I łzami się zalewa w świetle swoim.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.10


Thursday, 8 January 2026

Uczucia moje niczym ty dziadku

 

Uczucia moje niczym ty dziadku


Ucisz moje serce rwące się do Świata

Ogień ugaś nim zostanie pogorzelisko

Daj schronienie gdy zima obróci w lód

Te uczucia, które targają mnie gdy kocham.


Pozwól mi zbliżyć się do ciebie bym mógł

Schronić się przed atakami tych co mówią,

Że jestem nikim i brak mi mojej rodziny

Naucz mnie czym jest miłość do innych.


Daj mi tą siłę, która łączyć będzie mnie z tobą

Uśmiechem zgaś bunt we mnie do Świata

Powiedz dlaczego tak kocham Ciebie

Przy tobie czuję się tak bezpiecznie.


Dlatego w tym dniu obudzasz moje serce

Jeszcze bardziej myślę o tobie byś żył

Jak najdłużej i był zawsze moim druhem

Do zabaw, nauki i wyrażania tego co myślę.


Więc przyjmij ode mnie

Najserdeczniejsze życzenia

Byś nigdy nie zawiódł się na mnie

Byś zdrowiu i miłości żył

Byś był zawsze szczęśliwy

Tego ci życzy twój Wnuk.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.22

Dzieło






 Dzieło

Cóż za kunszt figur znanych
Barwiący się kolorami
Pociągnięte jednym tchnieniem
Myśli twórczej o dziele.

Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2026.01.08


Autor obrazu pt.; Zapatrzona młodość
Kraków 2026.0108

Wednesday, 7 January 2026

Kan try autostradowe [8]

 

Kan try autostradowe [8]


Gdy pisk opon o cud ził mnie

Zmieniłem bieg i włączyłem radio

Gwiazdy jeszcze świeciły, a księżyc

Zachodził obnażając dzień.


Przede mną szmat drogi do celu

Kilometry obracają się na liczniku,

Jeszcze jeden znak mijam

Miasto wita i znów korek przede mną.


„Dokąd zmierzasz przyjacielu mój

Uścisk twej dłoni nie żegna mnie

Jeszcze znów spotkamy się...”

Śpiewam tą piosenkę z gwiazdą rocka.


Jeszcze szmat drogi przede mną

Mijam miasta wsie i dom mój

Nie czas na postój i znów sam

Za kierownicą mego mercedesa.


Spoglądam na pieska chwiejącego głową

Uczucia wracają jak wiatr po spokoju

Silnik warczy Ja zły znów sam bez dzieci

Zostały w miejscu gdzie nie zatrzymałem się.


Rozładować towar każą mi i znów zły

Jeszcze jeden dzień i znów w drodze

Włączam radio i słyszę wypadek

Zatrzymują się i już myślę o rodzinie.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.08


Monday, 5 January 2026

Dać wiarę Temu co milczy i pragnie

 

Dać wiarę Temu co milczy i pragnie


Dać wiarę Temu co milczy i pragnie

Uchwycić sens tego co w nim warte,

Że życie kończy się ze stratą tego

Wszystkiego co zostawię na ziemi

Dla Tego co w nim zawarte jest.


Być albo nie być w tej materii obiecanej

Gdzie nawet rozum rozróżnić nie potrafi

Czy żyć będę w tej samej postaci dla miłości,

Która jest dla mnie przetrwaniem w Osobie

W której odnaleźć się potrafię, że kocham.


Bo przecież kimś ja jestem w tym Świecie

I ciągnę innych do siebie jak miłość do Ciebie

Dana mi przez Ciebie, która wiąże i zawiązuje

Ze sobą ludzi jak i Świat w którym jestem

By uwierzyć, że coś jest więcej niż życie we mnie.


Ja się wstrzymuję, nie sądzić mi o Tobie,

Lecz przyznać muszę, że za Tobą są miliony

A ja zagubiony człowiek wiernie wierzę,

Że kończąc życie zostanie po mnie

Nie kości, nie pamięć, nie myśli spisane


Lecz słowa Twoje, które pociągną za Tobą miliony.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.06

Sunday, 4 January 2026

Nie uciekaj ode mnie

 

Nie uciekaj ode mnie


Jest takie miejsce gdzie jesteś

Ma Dusza śpiewa niczym serce

Spragnione twych pocałunków

Choć wiem, że tu ze mną nie jesteś


Powrócić chcę do tych dni wspólnych

Gdy byliśmy szczęśliwi tak jak dziś

Kiedy zbliżyliśmy się do siebie

Pisząc te listy jakie czytam bez ciebie


Tak pragnę byś wróciła w to miejsce

Kiedy pierwszy raz spotkaliśmy się

Już nie wierzę w platoniczną miłość

Pragnę tulić się do ciebie jak dawniej


Oszaleję i nikt mnie nie wybudzi ze snu

Myśląc wciąż o tobie w dzień i w noc

Uwierz nareszcie w tą miłość we dwoje

Wybudzić pragnę ciebie i mnie z tęsknoty


W której jest ukryte pragnienie życia we dwoje

Zrozum, że miłość wtargnęła w nas niczym

Płomień ogarniający w to wszystko co wierzymy

I spala nas jak świecę, która dogasa bez miłości


Przyjedź do mnie, albo ja przyjadę do ciebie

Jedno słowo, które mówi tak, tak chcę

Byśmy razem byli szczęśliwi i uwierzyli

Że nie zmarnujemy dalszego życia w nas.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.04


Saturday, 3 January 2026

Utkany arras mego życia

 

Utkany arras mego życia


Uśmiech niczym kwiat rozkwita

Cieszy, że natura pozwala być

Tym szczęściem, które wyzwala w nas,

Że można niczym nić rozwinąć

Kłębek by utkać arras naszych dni.


Uwierzyć to jak coś robić dla siebie

Choć wiem, że sprzedać muszę

Ten dar by zarobić na życie.


Czasami coś uśpi w nas to co rozkwita

Zapada w zimowy sen i czeka na światło,

Które daje nam inny lub przeznaczenie.


A jeśli pustka ogarnia mnie to przecież

Mój trud wyzwoli we mnie tą chęć,

Że warto uśmiechnąć się i powiedzieć

Teraz umiem zrozumieć sens życia kiedy

Praca moja daje mi satysfakcję


Utkać to co wydawało mi się niemożliwe.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.01.04

Thursday, 1 January 2026

Kochać niczym muzyki śpiew

 

Kochać niczym muzyki śpiew


Uchwycić moją dłoń i nie szukaj mnie

Niech odgadnę gdzie serce moje jest

Choć wiem, że nie ukrywasz tych łez

Gdy nie odgadnę czy kochasz mnie.


Spróbuj dać mi to co we mnie jest

Mniej niż serce me chce od ciebie

Nasza lira zabrzmi niczym echa śpiew

O miłości z której muzyka daje sens.


Usłysz ten dźwięk łączący nuty w śpiew

Nikt nie zagra tej melodii jak my we dwoje

A jeśli będziesz chciał wezmę cię w objęcia

I będziemy tańczyć w rytm miłości swej.


Czas wypełni to co ma sens bycia w dzień

Uchwyci ten blask księżyca gdy chwycisz mnie

W ramiona i przytulisz się bym czuła rytm

Tej melodii jaka płynie z naszych serc.


Ptak pofrunął niczym jastrząb w dzień

Oddać chcę ten kawałek życia swego

Dla ciebie choć wiem, że gwiazdy

Nie święcą w dzień dla miłości swej.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.01.01