Wyrwałem się ze snu
Wstałem, umyłem się
Zjadłem śniadanie
I dopiero teraz popatrzyłem
Na zegarek
Była godzina za pięć trzecia.
Sen to nie sen
Jestem na jawie
Czy ja śnię!?
Spojrzałem w lustro
I zobaczyłem siebie
Krzyknąłem Boże kochany
Zostałem zniewolony
Przez ciągły obowiązek
Utrzymania siebie.
Myśl myślę sobie
Tak dalej być nie może
Ja nie maszyna!
Ja człowiek!
I znów się rozebrałem
Ubrałem pidżamę
Zadzwoniłem do pracy
Mówiąc – dzisiaj nie przyjdę
Wybaczcie i wziąłem sobie wolne.
Teraz leżę i myślę
I wiem, że tak trzeba
Ze czasami choć jesteś wyspany
Należy przez cały dzień
Być w pidżamie.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2017.04.18
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl