Total Pageviews

Sunday, 30 March 2025

Radosna jestem gdy wiem

 

Radosna jestem gdy wiem


Nie porzucaj mnie

Lecz weź to co Ja chcę

I dziel się z tym ze mną

Jak słowem, które odbiciem jest

Tego co daje nam wierność.


Nie porzucaj mnie

Tam gdzie nie ma mnie

Weź ten dar ode mnie

I dziel się ze mną

Tym co mamy, naszą miłością.


Nie porzucaj mnie

Choć serce rwie się

Do lotu wśród chmur

Nie porzucaj mnie to nie wolność

Gdy sam szybujesz niczym sokół.


Nie porzucaj mnie

Gdy świat wzywa cię

Do czynów wielkich

Lecz zrozum,

Że moje lustro odbiciem jest.


Nie porzucaj mnie

Gdy moja dusza

Łaknie to co nie widzialne jest

I ciągnie mnie do ciebie

Tak jak Ty w uścisku we mnie.


Nie porzucaj mnie

Choć już i tak wiem,

Że osobno będzie nam źle

Nie porzucaj mnie

Już nic nie powiem

Tylko zatopię się w tobie

Jak kropla wody w jeziorze.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.31


Przemiana

 

Przemiana


Jakże czuję świetnie

Przy tej kobiecie

Gdy woń zapachów

Unosi się w powietrzu.


Trudno się rozstać

Gdy miłość kwitnie

Jak róża czerwona

Zerwana z mojego ogrodu.


Czas to nie oczekiwanie

A działanie w imię miłości,

Lecz nagle ostygłem

Zachorowałem nie z miłości

Tylko z braku odporności.


Nie wiele potrzeba

Rzuciła mnie kobieta

Odeszła niczym kochanka

Zostawiając klucze od mieszkania.


Czasami miłość zamieni się w kochanie

A kochanie w miłość,

Lecz trudno odgadnąć

Czy chce być kochanką czy żoną

Jeśli sama nie wie czy być wierną.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03. 30

Friday, 28 March 2025

Powrót nie przewidziany

 

Powrót nie przewidziany


Któż to puka gdy cisza

Uśpiła wieczorne czuwanie

Nie w drzwi, a w okno

Jakby prosiła o ratunek.


Nie pora na wyzwanie

Być bohaterem, poczekam

Może to zwiastun

Mojego nieszczęścia.


Światło bym zapalił

Narosło stukanie

Głos mi się zjeżył

Wstałem i odsłoniłem kotarę.


Ujrzałem mężczyznę

Kaptur miał na głowie

I pokazywał mi klucze,

Które były moje.


Tak przypominam już sobie

Przyjaciel z lat młodości,

Który dawał znaki

Bym mu drzwi otworzył.


Wszedł i zapłakał mówiąc te słowa

Ratuj mnie Jacek od doli

Jaka mnie spotkała

Kiedy miałem cię dosyć.


Serce zabiło mi mocniej

Nic nie powiedziałem

Tylko dałem mu 1000zł

Mówiąc, że żona wraca.


Już znowu cisza w mym mieszkaniu

Tak chciałbym by było jak za młodu,

Lecz gdy ktoś kogoś oszuka

To pamięta, że rozstać się musi.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.28


Monday, 24 March 2025

To co serce porusza

 

To co serce porusza


Na mojej ulicy

Przez okno widziałem

Ten ruch swobodny

I ten uśmiech szczęśliwy

Jakby wiosna była w nim.


Wstyd mi było

Odszedłem od okna

I zrozumiałem,

Że tęsknię za drugą osobą

By być z nią bardzo blisko.


Cóżeś to moja duszo sprawiła,

Że oczy widzą to co daje natura

Ten błysk w oku i pogoń

Za tym co pragnie moje serce

Gdy jestem w takim nastroju.


Waham się jak wskaźnik na wadze

To za dużo to za mało przybyło

Lecz ile trzeba przybyć kilogramów,

By ciało było jak kozica swobodne

Łącząc urodę z przyjemnością w górach.


Na mojej ulicy

Przez okno widziałem

Kobietę idącą do domu

I byłem szczęśliwy, że do mnie idzie

Jakby wiosna była w niej co roku.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.24


Friday, 21 March 2025

Przemiana

 

Przemiana


Już ci matula mówiła

Córuś moja miła

Uroda to jak złoto

I trzeba je nosić ze sobą.


Już ci mąż mówił,

Że piękna jesteś jak róża

I trzeba ją podlewać

By nie uschła.


Już dzionek minął

I czerń otuliła mnie

A Ja płaczę we śnie, że

W ramiona nie mogę wziąć cię.


Już sił mi brak i wiary,

Lecz ciągle się modlę

I myślę Boże taka piękna

A więdnie jak kwiat bez wody.


Dziecko spojrzało na mnie

I mówi; Tatuś nie rozpaczaj,

Bo przecież gdy chory

To nie liczy się piękno


A człowiek.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.21

Wednesday, 19 March 2025

One Direction - You & I

Zapadło w kadrze

 

Zapadło w kadrze


I spadło z nieba konfetti

W blasku jak małe kryształki

Rzucając światło na gości

Kolorami flagi miłości.


Zauroczyła mnie ta chwila

I rozweseliła, aż do bólu

Śmiech ogarnął gości,

A mnie spokój.


Mój przyjaciel zakochany

Łezka w oku i ten nie pokój

Czy odnajdę to co chciałem

Druha w chwili niepokoju.


Nic myślę sobie

Życie toczy się dalej,

Lecz już z innym dzieli troski

A mnie pozostało przeprosić.


Ucieczką by to nazwali

Od tego co już jest normalne,

Lecz żona spojrzała na mnie

A Ja, to już sobie pójdźmy.


Ile serca włożyłem w tą przyjaźń

To tylko wie moje sumienie,

Lecz trzeba przyznać, że świat

Zmienił się jak przyjaciela odbicie.


I cóż z tego, że piękny jest

Oddając serce młodzieńcze

Jak Ja, już mam dzieci

A one będę mieć te wspomnienie,


Że ich świat jest inny niż jego

Żegnając się z przyjacielem.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.19


Sunday, 16 March 2025

Krzyk Poety

 

Krzyk Poety


No cóż poeto wiersze piszesz

Ni jak się mają do tego co słyszę

O świecie o miłości o życiu

Już nie twoim, a ludzkości.


Potęga słowa to jak miecz

Siekasz na prawo na lewo

Zadając ciosy, ale nikt nie wie

Kto jest z broi, a kto goły.


Czytam i czytam i nic

Krzyk duszy, e to nie możliwe

Krzyk biedy, e to nie możliwe

Krzyk miłości, e to też nie możliwe.


Więc czyj to krzyk, myślę

Już wam powiem

To krzyk złości, zazdrości

I niespełnionej miłości.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.17

Thursday, 13 March 2025

Wybudzony krzykiem

 








Wybudzony krzykiem


Śnieżyca na polu

Wiatr gwiżdże

Zimno wszędzie

Ciepła szukam,

By przetrwać zimę.


Położyć mi się trzeba

Pod tym drzewem

Zasypiam.


Wybudzony krzykiem

Staruszki,

Zamarznie pan na kość!

Podziękowałem

Wlokąc nogi przed siebie.


Nie wiele mi potrzeba

Odrobinę chleba

Ciepłej herbaty

I kamrata, do towarzystwa

Wygwizdując tekst piosenki.


Położyć mi się trzeba

Pod tymi rurami

Zasypiam.


Wybudzony krzykiem

Tu nie wolno spać

Już idę i poszedłem

Tam gdzie Bóg

Wie to co Ja, że bieda wszędzie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.14



Wednesday, 12 March 2025

IDEAŁ

Magnetyczne pole

 










Magnetyczne pole


Uwierz, że kocham

Słońce na niebie

Księżyc w pełni

I ziemię

Malowaną tą farbą

W wszystkie kolory

Jakie widzą me oczy.


Uśmiechu wiele jak weselej

Gdy wiosna budzi się

I widzę wszystkie kolory tęczy

Malowanej na niebie dla ciebie

Ode mnie.


Teraz leżę sobie na trawie

Gdzie tęcza łączy się z ziemią

I wysyłam śpiewną piosenkę

O przyjaźni,

Którą śpiewaliśmy we dwoje

Po drugiej stronie tęczy.


Tak chciałbym znowu we dwoje

Iść przed siebie i śpiewać razem

Tą piosenkę o przyjaźni

W której serce się zakochało

A ciało rwało się do życia

We dwoje.


Wspomnienia łączą jak magnes ze sobą,

Lecz coś się stało,

Że zamiast przyciągać to mnie odrzucało

To twoje oczy zielone,

Które patrzyły nie w dal, a w moje

I szukały tej iskierki miłości,

Która by dała początek twej miłości.


Tak jest lepiej gdy zamiast ciebie

Widzę to co ja chcę widzieć

W swoich myślach, że jesteś

Moim przyjacielem i mogę

Śpiewać o tobie piosenkę,

Bo przecież coś nas łączyło

Gdy byliśmy bez interesowni.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.12



Tuesday, 11 March 2025

Za jeden Uśmiech

 













Za jeden Uśmiech


Jeśli już nie kocham,

A serce woła

Ktoś jest obok ciebie!

To przecież nie miłość,

Lecz dusza drugiego człowieka,

Która łaknie mojego uczestnictwa.


Dać mogę wiele

I szczęśliwy będę,

Że nie jestem sam na świecie

Bo wiem, że pragnę

I ty bądź szczęśliwa

Gdy jesteś przy mnie.


To nic, że ustępuję miejsca

Choć członki me kruche

I ciało pokryte rozstępami

Po życiu, które przeżyłem

Jak człowiek miłujący życie.


I chociaż dni długie, a noc krótka

To już wiem, że nie jestem sam

Bo mogę robić coś dla innych

I cieszyć się, że ich uśmiech

Skierowany jest do mnie.



Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.11



Friday, 7 March 2025

Ograniczony

 

Ograniczony


Krótkie spotkanie i pożegnanie

I ta łezka w oku, że znowu

Będę samotny jak pies

Przy budzie na łańcuchu.


Uwierzyć trudno, jednak nie wyszło

To nic znów będę szukał

Tego szczęścia, które zowią miłość

Za darmo, a nie okazując pieniądze.


Ograniczony jestem

Jak długość łańcucha

Może ktoś się zlituje

I weźmie mnie w objęcia.


Wstyd to powiedzieć

Gdy myślę, że jestem wolny

Lecz gdy zapyta się mnie

Już wie, że bieda towarzyszy mnie.


Uplotę wianek z kwiatów polnych

Nie dla dziewczyny, a dla Ciebie

I pomyślę, że Jesteś miłosierny

Zrywając ze mnie ten łańcuch by być wolny.


A jeśli już skrzydeł nabiorę

Poprowadź mnie Boże

Tam gdzie nikt nie wie,

Że jestem ubogi jak pies na łańcuchu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.08

Wednesday, 5 March 2025

Dzień Kobiet

 

Dzień Kobiet


No cóż drogie dziecko

Powiadasz fabryka

Zamiana z podmiotu na przedmiot

I tak otwarcie krzyczysz

Nie ma miłości

Wystarczy mikroskop i …

Kobieta jest w stanie błogosławionym.


Uwierzyć trudno

Nowa rasa dzieci spod igły,

Kochane i wychowywane

Przez rodziców

Nie ma miłości

Jest in-vitro

Co chcieliście mi powiedzieć

Ukryta prawda nie wyjdzie na jaw.


Wybacz spowiadać powinieneś się

Bóg jest miłosierny

Nie pytaj mnie czy uwierzy

Nie ma miłości

Jest in-vitro

Co chcieliście mi powiedzieć

Ukryta prawda nie wyjdzie na jaw.


Co ukrywa wasze serce

Nie ma tajemnicy przede mną

Poniosę ten krzyż

Nim słońce zajdzie

Uwierzę, że in-vitro

To stan błogosławiony

Dla kobiet, które wierzą w miłość.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.06


In vitro to termin naukowy, który oznacza procesy biologiczne przeprowadzane w warunkach laboratoryjnych, poza organizmem żywym. Przykłady obejmują hodowlę komórkową czy różnego typu doświadczenia przeprowadzane poza organizmem. In vitro to również metoda zapłodnienia pozaustrojowego, czyli poza ciałem kobiety. Procedura ta z powodzeniem pomaga w przypadkach niepłodności i jest stosowana na całym świecie.

Monday, 3 March 2025

Na próżno wołać

 

Na próżno wołać


Łan zbóż w słońcu

Wyrasta w górę

I pnie się ku niebu,

By ziarna wysypać na ziemię.


Człowiek przyjmie ten dar

Zamieniając ziarno w chleb

Praca rąk i pot, że jeszcze

Można najeść się do syta.


Obraz maluję to co widziałem

Łany zbóż mieniące się kolorami

Żółci i czerwieni maków polnych

W świetle promieni słonecznych.


Kup pan obraz krzyczałem

Ludzie mijali mnie milcząc

Słońce zachodziło a Ja głodny

Kładąc się spać zapłakałem.


Ra ne ptaki mnie obudziły

Szukając pożywienia w ziemi

A Ja pobiegłem z obrazem

I znów krzyczałem kup pan obraz.


Nagle staruszek z białą laską

Stanął przy mnie i pyta

Ile kosztuje ten obraz

Dałem mu za darmo i więcej


Nie malowałem.


Po co Boże dałeś mi ten dar

Gdy chleba nie ma z tego

Po co Boże mam krzyż nieść

Zatrudnię się u rolnika.


Teraz syty jestem i milczący

Bo wiem, że dar wcale nie pomoże

W osiągnięciu szczęścia

A jedynie praca rąk moich


Da to co dać powinna.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.03

Saturday, 1 March 2025

Bądź szczęśliwy w naszym mieście

 

Bądź szczęśliwy w naszym mieście

Przechodniu spójrz na miasto

I przystań pod Wawelem

Bądź szczęśliwy

Gdy wita cię Kraków

Nie przejmuj się niczym,

Ze wydasz pieniądze

Kiedy szczęśliwy jesteś.


A kiedy w kafejce

Będziesz pił kawę

Zobacz ile wokół ciebie

Jest ślicznych kobiet,

Które mieszkają u nas.


Nie przejmuj się niczym

Przecież wiesz,

Ze w naszym mieście

Jest znak dla ciebie

Jak czuć się dobrze

Byś zapamiętał nasz Kraków.


Szukać go można wszędzie

Lecz po co ten trud

Jak wystarczy zapytać nas

Jak poznać to co kryje Kraków

I mieć wiarę w siebie,

Ze przecież po to przyjechałeś

By czuć się ja w swoim mieście.


Łezka w oku się kręci

Świat wiruje wokół ciebie

Choć wyjeżdżasz

Nic się nie martw

My poczekamy na ciebie

Byś razem z nami zatańczył Krakowiaka.

Więc wybacz nie żegnamy cię

I tak powrócisz do naszego miasta


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2015.11.03