Powrót nie przewidziany
Któż to puka gdy cisza
Uśpiła wieczorne czuwanie
Nie w drzwi, a w okno
Jakby prosiła o ratunek.
Nie pora na wyzwanie
Być bohaterem, poczekam
Może to zwiastun
Mojego nieszczęścia.
Światło bym zapalił
Narosło stukanie
Głos mi się zjeżył
Wstałem i odsłoniłem kotarę.
Ujrzałem mężczyznę
Kaptur miał na głowie
I pokazywał mi klucze,
Które były moje.
Tak przypominam już sobie
Przyjaciel z lat młodości,
Który dawał znaki
Bym mu drzwi otworzył.
Wszedł i zapłakał mówiąc te słowa
Ratuj mnie Jacek od doli
Jaka mnie spotkała
Kiedy miałem cię dosyć.
Serce zabiło mi mocniej
Nic nie powiedziałem
Tylko dałem mu 1000zł
Mówiąc, że żona wraca.
Już znowu cisza w mym mieszkaniu
Tak chciałbym by było jak za młodu,
Lecz gdy ktoś kogoś oszuka
To pamięta, że rozstać się musi.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.03.28
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl