Total Pageviews

Monday, 3 March 2025

Na próżno wołać

 

Na próżno wołać


Łan zbóż w słońcu

Wyrasta w górę

I pnie się ku niebu,

By ziarna wysypać na ziemię.


Człowiek przyjmie ten dar

Zamieniając ziarno w chleb

Praca rąk i pot, że jeszcze

Można najeść się do syta.


Obraz maluję to co widziałem

Łany zbóż mieniące się kolorami

Żółci i czerwieni maków polnych

W świetle promieni słonecznych.


Kup pan obraz krzyczałem

Ludzie mijali mnie milcząc

Słońce zachodziło a Ja głodny

Kładąc się spać zapłakałem.


Ra ne ptaki mnie obudziły

Szukając pożywienia w ziemi

A Ja pobiegłem z obrazem

I znów krzyczałem kup pan obraz.


Nagle staruszek z białą laską

Stanął przy mnie i pyta

Ile kosztuje ten obraz

Dałem mu za darmo i więcej


Nie malowałem.


Po co Boże dałeś mi ten dar

Gdy chleba nie ma z tego

Po co Boże mam krzyż nieść

Zatrudnię się u rolnika.


Teraz syty jestem i milczący

Bo wiem, że dar wcale nie pomoże

W osiągnięciu szczęścia

A jedynie praca rąk moich


Da to co dać powinna.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.03.03

No comments:

Post a Comment

jacek-43-43@o2.pl