Za późno rozpalać moją chuć
Wypatruję choć zmierz nadchodzi,
A świeca płonie, już wypaliła się połowę
Od tego światła gdzie wosk tonie
W tym cieple myśląc o tobie.
Konfetti wystrzeliłem jak pocisk
Pokój zapełnił się płatkami róż,
A Ja ciągle patrze w okno,
By znów myśleć o miłości z tobą.
Czas powoli jak ślimak się toczy
Niepokój ogarnął moją chuć
I zgasłem jak świeca w oparze snów
Niespełnionych gdyż sam spałem znów.
Zbudziłem się rano z świergotem ptaków
Dzień wstał z mgłą zakrywając wschód
I sam nie wiedziałem czy ból pozwoli
Zatęsknić za tym co było moim życiem...
… Gdym tak golił się z rana wpatrując w lustro
Już wiedziałem, że wiek mój zabrania
Tego co zwie się cud kochać w młodości,
Bo przecież szukałem szczęści w miłości.
Więc po co szukać w młodości szczęścia
Gdy na barkach mam mądrości ciężar
Ten który mówi mi nie wykorzystuj
Tego czym obdarzył cię Bóg.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.05.05
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl