Total Pageviews
Saturday, 30 August 2025
Pokusa jak jabłko dojrzałe we mnie
Pokusa jak jabłko dojrzałe we mnie
Ucichło moje serce i radość we mnie
Stuk stuk odezwało się inne serce
Drzwi otworzyłem i zaprosiłem
Przyjaciela, którego przyzwoliłem.
Usiadłszy za stołem kawę podałem
I ciasteczka z lukrowaną różą
Tak by mój przyjaciel zatęsknił
Do tego co zowią przyjaźń.
Oczy błądziły to z góry to na dół
Chciałem wyrzec słowo, lecz za późno
Bo przyjacielem go nazwałem
I nie mogłem popaść w miłość tą inną.
Uśmiech na jego twarzy i oczy błękitne
To jak niebo w pełni słońca szczęśliwe
Chciałem wyrzec słowo, lecz za późno
On już przestał się mną interesować.
Drzwi zamknąłem za nim spokojnie
W tę burza we mnie świdruje
I jak trąba powietrzna Gabrielle
Uderzyła znienacka we mnie.
I już wiedziałem, że miłość we mnie
Hamuje mnie przed postępem
By nie zaznać nieszczęścia
Kiedy wie się za dużo o moim przyjacielu.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.30
Thursday, 28 August 2025
Z kwiatka na kwiatek
Z kwiatka na kwiatek
Błyszczące mieniące się iskierki
Spadały to wznosiły się do góry
Jak myśli złote o dziewczynie mojej,
Że sam już nie wiedziałem czy moje.
Urzekła mnie pełność umysłu
Jak pełna czerwonego wina butelka
Którą wypróżnić ją chciałem
By myśli ugasić jak pragnienie moje.
Powiedz dlaczego miłość związałaś
W ten węzeł gordyjski, że już sam nie wiem
Czy udusi mnie jeżeli powiem Nie!
Tej dziewczynie o rudych włosach.
Coś mi szepcze do ucha to mucha
Brzęcząc słowami kocha kocham
Chciałbym ją pacnąć słowami,
Lecz ucieka to się przybliża jak osa.
I sam już nie wiem co robić mam
Gdy chuć mam jak owad
Latam to tu i tam zapylając
Słowami kocham kocham.
To nic zima nadchodzi wiatr wieje w oczy
Przytuli się do mnie dziewczyna
Jak balsam na ciało, który ociepla
Moją urodę w której ona jest zakochana.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.28
Saturday, 23 August 2025
Zrozumieć miłosierdzie
Zrozumieć miłosierdzie
Cóżeś matulu kochana ujrzałaś
to co nie widziałaś w moich oczach
jeśli wierz, że zakochane i maślane są moje oczy.
Ukryć nic przed tobą nie mogę wszak jestem z lędźwi twoich.
Oj syneczku to prawda,
lecz mój kręgosłup ugina się do ziemi
i coraz niżej pokłon składam ziemi
by mnie pochowała nim ty umrzesz.
Mocno trzymam się na nogach
i prosto głowę unoszę do góry
więc powinnaś liczyć na mnie
i nie bać się, że zostanę sam bez ciebie i ojca.
Ja już z ambony słyszałam,
że Bóg jest miłosierny,
lecz cóż mogę powiedzieć
jeśli coś innego widzę a co innego odczuwam.
W stosunku do mnie?
Nie!, do wszystkiego co mnie otacza.
Chciałabym pod koniec życia wybaczyć i kochać
ludzi tak jak ciebie.
Prosiłam o to Pana mego
i nagle zapłakałam już nie nad losem mym,
a wszystkich których pragnęłam kochać
i być dla nich miłosierna.
Uwierzyć to proste jest dla ludzi,
którzy szukają autorytetu u innych.
Jednak ja cię oszukiwałem
i dalej pragnę cię oszukiwać
dlatego byś nie przeżywała katiuszy,
byś żyła tym życiem
w którym jesteś ze swoim jestestwem.
Oszukiwałeś mnie
to wiedziałam już po śmierci ojca.
Pozwalałam ci na to bo wiedziałam,
że szukasz szczęścia w swoim życiu.
Jednak teraz wiem, że bardziej kochałeś
Ojca niż mnie dlaczego pytam się ciebie.
Powiem ci jeśli już chcesz.
Oszukiwałem cię i nie kochałem mimo
że byłaś moją matką, a tylko dlatego,
że zaufałaś Bogu,
żeś chodziłaś ciągle do kościoła
modlić się za nas,
żeś prosiła abyśmy cię wysłuchali
i słuchali, abyśmy byli tacy jak ty nas widzisz
i .., a zresztą.
Wybacz teraz rozumiem co to jest miłosierdzie.
To znaczy?
Zrozumieć już nie siebie
a innych w tym do czego dążą
i kim chcą być w swoim życiu.
I teraz rozumiem,
że Bóg mnie upokorzył
chciałam narzucić moim najbliższym
swój punkt widzenia.
Chciałam żebyście żyli z Bogiem jak Ja,
chodzili do kościoła
i się spowiadali z swoich grzechów.
Teraz już wiem,
że grzech może doprowadzić do sukcesu
tak jak ciebie
i Ja wiedząc o tym chwaliłam się tobą,
byłam dumna wśród moich koleżanek
z swojego syna i męża.
Jednak będąc w kościele o co innego się modliłam
a wyście to wiedzieli i
mnie znienawidziliście
i żyliśmy jak w teatrze na scenie i każdy okłamywał.
No to już wiesz, że mieliśmy z ojcem rację.
Tak, jednak życie
nie układa się pomyślnie
jeżeli nie ma zrozumienia w rodzinie.
Dlatego wybacz mi i możesz
już mówić mi prawdę,
którą mi ciągle mówią sąsiedzi
i Ja to zrozumiem
bo wiem co to jest miłosierdzie
i zapłaczę nad sobą i tobą
by Bóg się nad nami zlitował
i dał spokojne sny i śmierć.
Syn …..!…….?…..?……!?
Autor tekstu Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.23
Rozmowa matki z synem jest improwizowana
na podstawie logicznego pisania.
Friday, 22 August 2025
Poszukiwanie w tobie
Poszukiwanie w tobie
Któż wysłowi imię twoje
Któż odnajdzie miłość w tobie
Któż wspomoże bezradnego
Gdy szuka miłosierdzia twego
To nie ból to nie łzy słone,
Lecz szukanie tego co z mozołem
Osiągnąć pragnął bym we dwoje,
Bo przecież nie sam jest człowiek
Światło daj mi Panie
Bym błogosławił od początku ranek
Bym zrozumiał drugiego człowieka
Tak jak on rozumie moje oczekiwanie
A gdy już jeden drugiego zrozumie
To nie już kolega, a przyjaciel
Wszak wiadomo, że przyjaźń opiera się
Na wzajemnym zrozumieniu siebie nawzajem.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.23
Saturday, 16 August 2025
Adrenalina życia
Adrenalina życia
Spokojny byłem czas płynął
Choć uwierzyć było trudno
Gdzie granica tego co było
Związku przyjaźni z tobą.
Oczarowałeś mnie, ale to nic
Mówiłeś teraz jest czas
Wzmocnić uczucia jakie są w nas
Więź zawiązać jak wojownik
Zrozumieć trudno ten zryw
Gdy odsłonił karty w grze,
Którą prowadził ze mną
Myśląc, że poker daje radość mi
Przegrałem i już zrozumiałem,
Że mężczyzna lubi emocje
Żyjąc w nich jak żołnierz,
Który kładzie na szalę swoje życie
Mi-enki byłem jak dziecko
Uwierzyłem w miłość w niego
Lecz zamiast adrenaliny dostałem
Szoku, że śniło mi się w nocy
Że wszyscy mówią daj spokój
Jesteś inny niżmy wszyscy
I wtedy zamiast spokoju
Opanował mnie lęk przed sobą
Flagi powiewają jak tęcza na niebie
Radość dają tym co wyzwoleni są
Od przysięgi jaką złożyli za młodu
Że czystość zachowają dla innych.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.17
Nie chcę innego życia bez ciebie
Nie chcę innego życia bez ciebie
Zasłonić kotary, ukryć księżyc
Nie zapalać światła, ciemność widzieć
Pogrążyć się w bólu i cierpieć
Nim nastanie dzień kondolencji
Nic nie słyszę usta zamknięte
Oczy zasłonięte powieką i milczą
Ja to widzę choć światło zgasło
I nie ma życia księżyca i słońca
Jeszcze nie rozumiem, lecz płaczę
Odeszła i nic mi nie powiedziała
Co się dalej zdarzy bez ciebie
Moja najsłodsza ukochana Kasia
To nie śmierć to nie życie
Lecz powolne doświadczenie,
Że bez ciebie żyć potrafię
Niczym córka i syn bez rodziców
Niemoc ogarnia mnie i omdlenie
Chcę krzyczeć łzami na ziemi
Grudkę ziemi rzucić na trumnę
Zapalić znicza i uwierzyć, że żyłaś
Nie chcę zapomnieć o tobie
Chcę by dalej byłaś przy mnie
Jak Bóg wiecznie odrodzony
W swoim majestacie śmierci
Całe życie wspólnie żyliśmy
Więc chcę by dalej żyliśmy
I choć nie ma cię przymnie
To chcę by dalej było takie życie
Razem lecz osobno do końca moich dni.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.16
Tuesday, 12 August 2025
Twój krzyk oswobodzi mnie
Twój krzyk oswobodzi mnie
Wysłuchaj choć usta milczą
Nie warto wbijać szpilkę
/Wudu/ w szmacianą lalkę
Nie poczujesz tego beze mnie
A jeśli wołasz krzycząc zaklinasz
/Czary/ szybciej bije moje serce
Ja nie uciekam tylko odchodzę
Byś szczęśliwa była beze mnie
Cóż to sprawiło, że kochasz
Takiego jaki jestem w śnie
Wplotłaś mnie tam gdzie
Świat jest tylko dla ciebie
Powiedz nim zgaśnie dzień,
Że nie kochałaś mnie
Tylko to co oczy twe
W jednym portrecie jaki widzisz mnie
Wykrzyknij to wre sicie
Nienawidzę cie i porzuć
Te mrzonki o mężu
Spełniającym twe żądze
Ja wiem iskrzy jak w tłoku
Nabiera prędkości samochód
I jedziesz autostradą do celu,
Lecz be zemnie ja wysiadłem.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.12
Monday, 11 August 2025
A sufler podpowiada
A sufler podpowiada
Jeśli ci chłopak wybaczy
A łez nie uronisz
I cieszyć się będziesz
To wiesz, że dramat będzie
Aktorzy wyjdą na scenę
A sufler podpowiadać będzie
Ten tekst powielany
Przez ciebie
Kocham i wybaczono mi
Powroty radosne
Do tego co było
Gdy miłość była wzajemna
Na trudno myśleć,
Że tak dalej będzie
Sufler podpowiadać będzie
Aktorom nieznający treści
To już nie miłość, a postanowienie
Że oda jem swoje serce
Na rzecz tego, że ze mną będziesz
Jak robotnik zarabiający na pensje.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.11
W skrócie o miłości
W skrócie
Blisko lecz daleko jesteś
Myślami ode mnie
Tak jak miłość,
Im bliżej tym zimna jesteś
Twe pocałunki parzą
Wywołując żądze
Chciałbym wtulić się w ramiona
Lecz uciekasz ode mnie
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.10
Jest to wiersz awangardowy dla poetów piszących.
Friday, 8 August 2025
Uczuci barw
Uczuci barw
Dopóki trwasz choć lat ubyło
A w sercu zagościło dobro
Nie bądź naiwny jak dziecko,
Że świat widzisz w kolorach
Barwy zmienne bywają
Raz czarne raz białe
I choć farby mieszasz
Nigdy nie uzyskasz koloru piękna
Jakże to pytam się starca
Czy świat się zmienia
Nie synku on nabiera kolorów
Takich jakie widzisz w sercu
Jeszcze nadzieja jest w miłości,
Że oczy wypatrują piękności
Lecz bledną kolory wtedy
Gdy zbliżasz się do starości
Bo cóż może człowiek
Gdy smutek wstępuję
Ma się cieszyć czernią
Jak i tak wie, że umrze
Nie warto szukać piękna
Bo i tak nie znajdziesz
Jeśli zrozumiesz, że barwy
Wyrażają tęsknotę uczuć
Jakie są w tobie
Więc o czyj łzy i patrz przed siebie
I uwierz, że sam nie jesteś
Wtedy zrozumiesz, że obrazy malują
Inni ludzie dla ciebie.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.08
Monday, 4 August 2025
Jeszcze nie jest za późno
Jeszcze nie jest za późno
O czyj łzy nim lico spłonie
Nie gaś uśmiechu nim ochłonę
Uwięziła mnie twoja miłość
Niczym znak na mojej skroni.
Krew pulsuje serce łomocze
Jak flaga na moim balkonie
Uwięziła mnie twoja miłość
Jak patriotę wierność krajowi.
Powiedz czemu i dlaczego
Porzucasz ten mój stan
Byłem chłopcem twoim
Teraz jestem wolny jak ptak.
Uwierz moim słów kochania
Jak ty wrócisz wolny stan
Przecież wierz, że pozostała
Odkryta twa intymność jak Ja.
Jeśli kochasz nie porzucaj
Dopasować można każdy strój
I będziemy czuć się w nim swobodnie
Niczym idol nasz król.
Teraz wierz jak cię kocham
I poślubić pragnę cię
Nie uwierz w słowa koleżanki
Odnajdziemy się.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.04
Friday, 1 August 2025
Uciekają słowa jak uczucia
Uciekają słowa jak uczucia
Nim Niebo zagrzmi i wybudzi mnie
Uśpione moje serce niczym dzień
Słoneczne pogodne i szczęśliwe,
Że wszystko można układać według mnie
Lecz kiedy wiatr zawieje i deszcz
Spadnie z grudkami lodu z niebios
W wtem lęk ogarnia mnie czy ocaleje
To co osiągnąłem w moim życiu
Tak niewiele potrzeba by uwierzyć,
Że przecież omylność otacza mnie
Chciałem dobrze, lecz wyszło źle
Dlaczego przepraszać wszystkich chcę
I choć nigdy nie wiem kogo chcę
Bo jedni milczą drudzy czekają
Mając ten dar, że wszystko przeminie
Jeśli zrozumie, że słowa wymykają się
Niczym uczucia, które są jak pogoda
Nie prze widzialna w stosunku do innych
Bo przecież żywym organizmem jestem
I podlegam przemianą jak inni
W każdym przebudzonym dniu.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.02
Uwierzyć w AI to jak nie móc
Uwierzyć w AI to jak nie móc
Umierają kamienie cegły i ten mur
Zburzony przez nowoczesny AI
Jeszcze coś ocalało w nas, że
Twórcami możemy być
Świat się zmienia lecz przetrwają
I nic ich nie powstrzyma
Coś się nauczyli coś poznali
Świadcząc, że inny był świat
Kontrast między tym co było
A tym co jest to jak wyzwanie,
Że wyrośliśmy w innej epoce
W której byliśmy niczym dzisiejsza historia
Zapisana w tym co utrwaliliśmy
Przez ten okres naszego życia,
Który się kończy by móc uwierzyć,
Że potomni zapalą znicze na cmentarzu
Światło jaśnieje a Niebo płacze
Dokąd człowiecze zmierzasz
Myśląc, że wzburzysz morze
I wulkan wybuchnie spływającą lawą
I będziesz od nowa budował świat
Na tym polu zgliszczy z AI
Zbierając języki wiecznego świata
Dla dobra człowieka bez skaz.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.01


