Total Pageviews

Saturday, 30 August 2025

DEBBY SEWE - JAMWANDU(OFFICIAL VIDEO) Send Skiza 6985697 To 811

Pokusa jak jabłko dojrzałe we mnie


 








Pokusa jak jabłko dojrzałe we mnie


Ucichło moje serce i radość we mnie

Stuk stuk odezwało się inne serce

Drzwi otworzyłem i zaprosiłem

Przyjaciela, którego przyzwoliłem.


Usiadłszy za stołem kawę podałem

I ciasteczka z lukrowaną różą

Tak by mój przyjaciel zatęsknił

Do tego co zowią przyjaźń.


Oczy błądziły to z góry to na dół

Chciałem wyrzec słowo, lecz za późno

Bo przyjacielem go nazwałem

I nie mogłem popaść w miłość tą inną.


Uśmiech na jego twarzy i oczy błękitne

To jak niebo w pełni słońca szczęśliwe

Chciałem wyrzec słowo, lecz za późno

On już przestał się mną interesować.


Drzwi zamknąłem za nim spokojnie

W tę burza we mnie świdruje

I jak trąba powietrzna Gabrielle

Uderzyła znienacka we mnie.


I już wiedziałem, że miłość we mnie

Hamuje mnie przed postępem

By nie zaznać nieszczęścia

Kiedy wie się za dużo o moim przyjacielu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.30



Thursday, 28 August 2025

Z kwiatka na kwiatek

 

Z kwiatka na kwiatek


Błyszczące mieniące się iskierki

Spadały to wznosiły się do góry

Jak myśli złote o dziewczynie mojej,

Że sam już nie wiedziałem czy moje.


Urzekła mnie pełność umysłu

Jak pełna czerwonego wina butelka

Którą wypróżnić ją chciałem

By myśli ugasić jak pragnienie moje.


Powiedz dlaczego miłość związałaś

W ten węzeł gordyjski, że już sam nie wiem

Czy udusi mnie jeżeli powiem Nie!

Tej dziewczynie o rudych włosach.


Coś mi szepcze do ucha to mucha

Brzęcząc słowami kocha kocham

Chciałbym ją pacnąć słowami,

Lecz ucieka to się przybliża jak osa.


I sam już nie wiem co robić mam

Gdy chuć mam jak owad

Latam to tu i tam zapylając

Słowami kocham kocham.


To nic zima nadchodzi wiatr wieje w oczy

Przytuli się do mnie dziewczyna

Jak balsam na ciało, który ociepla

Moją urodę w której ona jest zakochana.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.28


Saturday, 23 August 2025

Zrozumieć miłosierdzie

 

Zrozumieć miłosierdzie


Cóżeś matulu kochana ujrzałaś

to co nie widziałaś w moich oczach

jeśli wierz, że zakochane i maślane są moje oczy.

Ukryć nic przed tobą nie mogę wszak jestem z lędźwi twoich.


Oj syneczku to prawda,

lecz mój kręgosłup ugina się do ziemi

i coraz niżej pokłon składam ziemi

by mnie pochowała nim ty umrzesz.


Mocno trzymam się na nogach

i prosto głowę unoszę do góry

więc powinnaś liczyć na mnie

i nie bać się, że zostanę sam bez ciebie i ojca.


Ja już z ambony słyszałam,

że Bóg jest miłosierny,

lecz cóż mogę powiedzieć

jeśli coś innego widzę a co innego odczuwam.


W stosunku do mnie?


Nie!, do wszystkiego co mnie otacza.

Chciałabym pod koniec życia wybaczyć i kochać

ludzi tak jak ciebie.

Prosiłam o to Pana mego

i nagle zapłakałam już nie nad losem mym,

a wszystkich których pragnęłam kochać

i być dla nich miłosierna.


Uwierzyć to proste jest dla ludzi,

którzy szukają autorytetu u innych.

Jednak ja cię oszukiwałem

i dalej pragnę cię oszukiwać

dlatego byś nie przeżywała katiuszy,

byś żyła tym życiem

w którym jesteś ze swoim jestestwem.


Oszukiwałeś mnie

to wiedziałam już po śmierci ojca.

Pozwalałam ci na to bo wiedziałam,

że szukasz szczęścia w swoim życiu.

Jednak teraz wiem, że bardziej kochałeś

Ojca niż mnie dlaczego pytam się ciebie.


Powiem ci jeśli już chcesz.

Oszukiwałem cię i nie kochałem mimo

że byłaś moją matką, a tylko dlatego,

że zaufałaś Bogu,

żeś chodziłaś ciągle do kościoła

modlić się za nas,

żeś prosiła abyśmy cię wysłuchali

i słuchali, abyśmy byli tacy jak ty nas widzisz

i .., a zresztą.


Wybacz teraz rozumiem co to jest miłosierdzie.


To znaczy?


Zrozumieć już nie siebie

a innych w tym do czego dążą

i kim chcą być w swoim życiu.

I teraz rozumiem,

że Bóg mnie upokorzył

chciałam narzucić moim najbliższym

swój punkt widzenia.

Chciałam żebyście żyli z Bogiem jak Ja,

chodzili do kościoła

i się spowiadali z swoich grzechów.

Teraz już wiem,

że grzech może doprowadzić do sukcesu

tak jak ciebie

i Ja wiedząc o tym chwaliłam się tobą,

byłam dumna wśród moich koleżanek

z swojego syna i męża.

Jednak będąc w kościele o co innego się modliłam

a wyście to wiedzieli i

mnie znienawidziliście

i żyliśmy jak w teatrze na scenie i każdy okłamywał.


No to już wiesz, że mieliśmy z ojcem rację.


Tak, jednak życie

nie układa się pomyślnie

jeżeli nie ma zrozumienia w rodzinie.

Dlatego wybacz mi i możesz

już mówić mi prawdę,

którą mi ciągle mówią sąsiedzi

i Ja to zrozumiem

bo wiem co to jest miłosierdzie

i zapłaczę nad sobą i tobą

by Bóg się nad nami zlitował

i dał spokojne sny i śmierć.


Syn …..!…….?…..?……!?


Autor tekstu Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.23

Rozmowa matki z synem jest improwizowana

na podstawie logicznego pisania.



Friday, 22 August 2025

Poszukiwanie w tobie

 

Poszukiwanie w tobie


Któż wysłowi imię twoje

Któż odnajdzie miłość w tobie

Któż wspomoże bezradnego

Gdy szuka miłosierdzia twego


To nie ból to nie łzy słone,

Lecz szukanie tego co z mozołem

Osiągnąć pragnął bym we dwoje,

Bo przecież nie sam jest człowiek


Światło daj mi Panie

Bym błogosławił od początku ranek

Bym zrozumiał drugiego człowieka

Tak jak on rozumie moje oczekiwanie


A gdy już jeden drugiego zrozumie

To nie już kolega, a przyjaciel

Wszak wiadomo, że przyjaźń opiera się

Na wzajemnym zrozumieniu siebie nawzajem.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.23

Saturday, 16 August 2025

Adrenalina życia

 

Adrenalina życia


Spokojny byłem czas płynął

Choć uwierzyć było trudno

Gdzie granica tego co było

Związku przyjaźni z tobą.


Oczarowałeś mnie, ale to nic

Mówiłeś teraz jest czas

Wzmocnić uczucia jakie są w nas

Więź zawiązać jak wojownik


Zrozumieć trudno ten zryw

Gdy odsłonił karty w grze,

Którą prowadził ze mną

Myśląc, że poker daje radość mi


Przegrałem i już zrozumiałem,

Że mężczyzna lubi emocje

Żyjąc w nich jak żołnierz,

Który kładzie na szalę swoje życie


Mi-enki byłem jak dziecko

Uwierzyłem w miłość w niego

Lecz zamiast adrenaliny dostałem

Szoku, że śniło mi się w nocy


Że wszyscy mówią daj spokój

Jesteś inny niżmy wszyscy

I wtedy zamiast spokoju

Opanował mnie lęk przed sobą


Flagi powiewają jak tęcza na niebie

Radość dają tym co wyzwoleni są

Od przysięgi jaką złożyli za młodu

Że czystość zachowają dla innych.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.17


Nie chcę innego życia bez ciebie

 

Nie chcę innego życia bez ciebie


Zasłonić kotary, ukryć księżyc

Nie zapalać światła, ciemność widzieć

Pogrążyć się w bólu i cierpieć

Nim nastanie dzień kondolencji


Nic nie słyszę usta zamknięte

Oczy zasłonięte powieką i milczą

Ja to widzę choć światło zgasło

I nie ma życia księżyca i słońca


Jeszcze nie rozumiem, lecz płaczę

Odeszła i nic mi nie powiedziała

Co się dalej zdarzy bez ciebie

Moja najsłodsza ukochana Kasia


To nie śmierć to nie życie

Lecz powolne doświadczenie,

Że bez ciebie żyć potrafię

Niczym córka i syn bez rodziców


Niemoc ogarnia mnie i omdlenie

Chcę krzyczeć łzami na ziemi

Grudkę ziemi rzucić na trumnę

Zapalić znicza i uwierzyć, że żyłaś


Nie chcę zapomnieć o tobie

Chcę by dalej byłaś przy mnie

Jak Bóg wiecznie odrodzony

W swoim majestacie śmierci


Całe życie wspólnie żyliśmy

Więc chcę by dalej żyliśmy

I choć nie ma cię przymnie

To chcę by dalej było takie życie


Razem lecz osobno do końca moich dni.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.16


Tuesday, 12 August 2025

Twój krzyk oswobodzi mnie

 

Twój krzyk oswobodzi mnie


Wysłuchaj choć usta milczą

Nie warto wbijać szpilkę

/Wudu/ w szmacianą lalkę

Nie poczujesz tego beze mnie


A jeśli wołasz krzycząc zaklinasz

/Czary/ szybciej bije moje serce

Ja nie uciekam tylko odchodzę

Byś szczęśliwa była beze mnie


Cóż to sprawiło, że kochasz

Takiego jaki jestem w śnie

Wplotłaś mnie tam gdzie

Świat jest tylko dla ciebie


Powiedz nim zgaśnie dzień,

Że nie kochałaś mnie

Tylko to co oczy twe

W jednym portrecie jaki widzisz mnie


Wykrzyknij to wre sicie

Nienawidzę cie i porzuć

Te mrzonki o mężu

Spełniającym twe żądze


Ja wiem iskrzy jak w tłoku

Nabiera prędkości samochód

I jedziesz autostradą do celu,

Lecz be zemnie ja wysiadłem.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.12


Monday, 11 August 2025

A sufler podpowiada

 

A sufler podpowiada


Jeśli ci chłopak wybaczy

A łez nie uronisz

I cieszyć się będziesz

To wiesz, że dramat będzie


Aktorzy wyjdą na scenę

A sufler podpowiadać będzie

Ten tekst powielany

Przez ciebie


Kocham i wybaczono mi

Powroty radosne

Do tego co było

Gdy miłość była wzajemna


Na trudno myśleć,

Że tak dalej będzie

Sufler podpowiadać będzie

Aktorom nieznający treści


To już nie miłość, a postanowienie

Że oda jem swoje serce

Na rzecz tego, że ze mną będziesz

Jak robotnik zarabiający na pensje.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.11

W skrócie o miłości

 

W skrócie


Blisko lecz daleko jesteś

Myślami ode mnie

Tak jak miłość,

Im bliżej tym zimna jesteś


Twe pocałunki parzą

Wywołując żądze

Chciałbym wtulić się w ramiona

Lecz uciekasz ode mnie


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.10


Jest to wiersz awangardowy dla poetów piszących.



Friday, 8 August 2025

Uczuci barw

 

Uczuci barw


Dopóki trwasz choć lat ubyło

A w sercu zagościło dobro

Nie bądź naiwny jak dziecko,

Że świat widzisz w kolorach


Barwy zmienne bywają

Raz czarne raz białe

I choć farby mieszasz

Nigdy nie uzyskasz koloru piękna


Jakże to pytam się starca

Czy świat się zmienia

Nie synku on nabiera kolorów

Takich jakie widzisz w sercu


Jeszcze nadzieja jest w miłości,

Że oczy wypatrują piękności

Lecz bledną kolory wtedy

Gdy zbliżasz się do starości


Bo cóż może człowiek

Gdy smutek wstępuję

Ma się cieszyć czernią

Jak i tak wie, że umrze


Nie warto szukać piękna

Bo i tak nie znajdziesz

Jeśli zrozumiesz, że barwy

Wyrażają tęsknotę uczuć

Jakie są w tobie


Więc o czyj łzy i patrz przed siebie

I uwierz, że sam nie jesteś

Wtedy zrozumiesz, że obrazy malują

Inni ludzie dla ciebie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.08


Monday, 4 August 2025

Jeszcze nie jest za późno

 

Jeszcze nie jest za późno


O czyj łzy nim lico spłonie

Nie gaś uśmiechu nim ochłonę

Uwięziła mnie twoja miłość

Niczym znak na mojej skroni.


Krew pulsuje serce łomocze

Jak flaga na moim balkonie

Uwięziła mnie twoja miłość

Jak patriotę wierność krajowi.


Powiedz czemu i dlaczego

Porzucasz ten mój stan

Byłem chłopcem twoim

Teraz jestem wolny jak ptak.


Uwierz moim słów kochania

Jak ty wrócisz wolny stan

Przecież wierz, że pozostała

Odkryta twa intymność jak Ja.


Jeśli kochasz nie porzucaj

Dopasować można każdy strój

I będziemy czuć się w nim swobodnie

Niczym idol nasz król.


Teraz wierz jak cię kocham

I poślubić pragnę cię

Nie uwierz w słowa koleżanki

Odnajdziemy się.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.04


Nie Żegnaj Mnie - Marek Nowak - Wzruszająca ballada o stracie

Friday, 1 August 2025

Uciekają słowa jak uczucia

 








Uciekają słowa jak uczucia


Nim Niebo zagrzmi i wybudzi mnie

Uśpione moje serce niczym dzień

Słoneczne pogodne i szczęśliwe,

Że wszystko można układać według mnie


Lecz kiedy wiatr zawieje i deszcz

Spadnie z grudkami lodu z niebios

W wtem lęk ogarnia mnie czy ocaleje

To co osiągnąłem w moim życiu


Tak niewiele potrzeba by uwierzyć,

Że przecież omylność otacza mnie

Chciałem dobrze, lecz wyszło źle

Dlaczego przepraszać wszystkich chcę


I choć nigdy nie wiem kogo chcę

Bo jedni milczą drudzy czekają

Mając ten dar, że wszystko przeminie

Jeśli zrozumie, że słowa wymykają się


Niczym uczucia, które są jak pogoda

Nie prze widzialna w stosunku do innych

Bo przecież żywym organizmem jestem

I podlegam przemianą jak inni


W każdym przebudzonym dniu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.02



Uwierzyć w AI to jak nie móc


 







Uwierzyć w AI to jak nie móc


Umierają kamienie cegły i ten mur

Zburzony przez nowoczesny AI

Jeszcze coś ocalało w nas, że

Twórcami możemy być


Świat się zmienia lecz przetrwają

I nic ich nie powstrzyma

Coś się nauczyli coś poznali

Świadcząc, że inny był świat


Kontrast między tym co było

A tym co jest to jak wyzwanie,

Że wyrośliśmy w innej epoce

W której byliśmy niczym dzisiejsza historia


Zapisana w tym co utrwaliliśmy

Przez ten okres naszego życia,

Który się kończy by móc uwierzyć,

Że potomni zapalą znicze na cmentarzu


Światło jaśnieje a Niebo płacze

Dokąd człowiecze zmierzasz

Myśląc, że wzburzysz morze

I wulkan wybuchnie spływającą lawą


I będziesz od nowa budował świat

Na tym polu zgliszczy z AI

Zbierając języki wiecznego świata

Dla dobra człowieka bez skaz.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.08.01