Nie chcę innego życia bez ciebie
Zasłonić kotary, ukryć księżyc
Nie zapalać światła, ciemność widzieć
Pogrążyć się w bólu i cierpieć
Nim nastanie dzień kondolencji
Nic nie słyszę usta zamknięte
Oczy zasłonięte powieką i milczą
Ja to widzę choć światło zgasło
I nie ma życia księżyca i słońca
Jeszcze nie rozumiem, lecz płaczę
Odeszła i nic mi nie powiedziała
Co się dalej zdarzy bez ciebie
Moja najsłodsza ukochana Kasia
To nie śmierć to nie życie
Lecz powolne doświadczenie,
Że bez ciebie żyć potrafię
Niczym córka i syn bez rodziców
Niemoc ogarnia mnie i omdlenie
Chcę krzyczeć łzami na ziemi
Grudkę ziemi rzucić na trumnę
Zapalić znicza i uwierzyć, że żyłaś
Nie chcę zapomnieć o tobie
Chcę by dalej byłaś przy mnie
Jak Bóg wiecznie odrodzony
W swoim majestacie śmierci
Całe życie wspólnie żyliśmy
Więc chcę by dalej żyliśmy
I choć nie ma cię przymnie
To chcę by dalej było takie życie
Razem lecz osobno do końca moich dni.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.16
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl