Pokusa jak jabłko dojrzałe we mnie
Ucichło moje serce i radość we mnie
Stuk stuk odezwało się inne serce
Drzwi otworzyłem i zaprosiłem
Przyjaciela, którego przyzwoliłem.
Usiadłszy za stołem kawę podałem
I ciasteczka z lukrowaną różą
Tak by mój przyjaciel zatęsknił
Do tego co zowią przyjaźń.
Oczy błądziły to z góry to na dół
Chciałem wyrzec słowo, lecz za późno
Bo przyjacielem go nazwałem
I nie mogłem popaść w miłość tą inną.
Uśmiech na jego twarzy i oczy błękitne
To jak niebo w pełni słońca szczęśliwe
Chciałem wyrzec słowo, lecz za późno
On już przestał się mną interesować.
Drzwi zamknąłem za nim spokojnie
W tę burza we mnie świdruje
I jak trąba powietrzna Gabrielle
Uderzyła znienacka we mnie.
I już wiedziałem, że miłość we mnie
Hamuje mnie przed postępem
By nie zaznać nieszczęścia
Kiedy wie się za dużo o moim przyjacielu.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.30

No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl