Zrozumieć miłosierdzie
Cóżeś matulu kochana ujrzałaś
to co nie widziałaś w moich oczach
jeśli wierz, że zakochane i maślane są moje oczy.
Ukryć nic przed tobą nie mogę wszak jestem z lędźwi twoich.
Oj syneczku to prawda,
lecz mój kręgosłup ugina się do ziemi
i coraz niżej pokłon składam ziemi
by mnie pochowała nim ty umrzesz.
Mocno trzymam się na nogach
i prosto głowę unoszę do góry
więc powinnaś liczyć na mnie
i nie bać się, że zostanę sam bez ciebie i ojca.
Ja już z ambony słyszałam,
że Bóg jest miłosierny,
lecz cóż mogę powiedzieć
jeśli coś innego widzę a co innego odczuwam.
W stosunku do mnie?
Nie!, do wszystkiego co mnie otacza.
Chciałabym pod koniec życia wybaczyć i kochać
ludzi tak jak ciebie.
Prosiłam o to Pana mego
i nagle zapłakałam już nie nad losem mym,
a wszystkich których pragnęłam kochać
i być dla nich miłosierna.
Uwierzyć to proste jest dla ludzi,
którzy szukają autorytetu u innych.
Jednak ja cię oszukiwałem
i dalej pragnę cię oszukiwać
dlatego byś nie przeżywała katiuszy,
byś żyła tym życiem
w którym jesteś ze swoim jestestwem.
Oszukiwałeś mnie
to wiedziałam już po śmierci ojca.
Pozwalałam ci na to bo wiedziałam,
że szukasz szczęścia w swoim życiu.
Jednak teraz wiem, że bardziej kochałeś
Ojca niż mnie dlaczego pytam się ciebie.
Powiem ci jeśli już chcesz.
Oszukiwałem cię i nie kochałem mimo
że byłaś moją matką, a tylko dlatego,
że zaufałaś Bogu,
żeś chodziłaś ciągle do kościoła
modlić się za nas,
żeś prosiła abyśmy cię wysłuchali
i słuchali, abyśmy byli tacy jak ty nas widzisz
i .., a zresztą.
Wybacz teraz rozumiem co to jest miłosierdzie.
To znaczy?
Zrozumieć już nie siebie
a innych w tym do czego dążą
i kim chcą być w swoim życiu.
I teraz rozumiem,
że Bóg mnie upokorzył
chciałam narzucić moim najbliższym
swój punkt widzenia.
Chciałam żebyście żyli z Bogiem jak Ja,
chodzili do kościoła
i się spowiadali z swoich grzechów.
Teraz już wiem,
że grzech może doprowadzić do sukcesu
tak jak ciebie
i Ja wiedząc o tym chwaliłam się tobą,
byłam dumna wśród moich koleżanek
z swojego syna i męża.
Jednak będąc w kościele o co innego się modliłam
a wyście to wiedzieli i
mnie znienawidziliście
i żyliśmy jak w teatrze na scenie i każdy okłamywał.
No to już wiesz, że mieliśmy z ojcem rację.
Tak, jednak życie
nie układa się pomyślnie
jeżeli nie ma zrozumienia w rodzinie.
Dlatego wybacz mi i możesz
już mówić mi prawdę,
którą mi ciągle mówią sąsiedzi
i Ja to zrozumiem
bo wiem co to jest miłosierdzie
i zapłaczę nad sobą i tobą
by Bóg się nad nami zlitował
i dał spokojne sny i śmierć.
Syn …..!…….?…..?……!?
Autor tekstu Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.08.23
Rozmowa matki z synem jest improwizowana
na podstawie logicznego pisania.
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl