Do przyjaciół
Gdym na niebo spojrzał
Same chmury cumulusy
Kłębiły się niczym wiatr,
Który złe wieści wiał.
Spokojny byłem, lecz ostrożny
Poszedłem bom był zaproszony
Życzenia złożyłem i byłem spokojny
Przecież deszcz nie padał, wyszło słońce.
Uśmiech rozjaśnił me oblicze
Język się już nie plątał
A tylko dlatego żem był,
Wśród przyjaciół mych najbliższych.
Nalej bracie pijmy do dna
Niech muzyka nam gra
Sto lat sto lat wiwat goście
Wszyscy śpiewali dla wyróżnionych.
Czas kończy miłe spotkanie,
Lecz w pamięci pozostanie,
Że coś sprawiło, że emocje
Wyzwoliły w nas tęsknotę.
Do spotkania w tym samym gronie
Bo przecież wiadomo, że Myśmy
Połączyli nasze uczucia do siebie
Jak prawdziwi przyjaciele.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.07.26
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl