Zaczyna się
Chytry jesteś czy wiesz
No nie! Strach męczy mnie
Uchwycił ten jeden gest
Skroń zaczęła uciskać mnie
Twarz zgasła jak burza w dzień
Słońce wyszło za chmur,
Lecz lęk ogarnął mnie
Dlaczego pytam się
Widzę to w lustrze mym,
Że zmarszczki nie da się
Zamienić w uśmiech niczym sen
O bajce w której jestem kimś
To nic myślę sobie żałoba
Po kimś tak odpowiem
Chociaż się boję, że
Zgaśnie świeca w kościele
Zagrało serce w rytm perkusji
Bije niczym bęben z talerzem
Dźwiękiem który kończy kres
Tego życia czyli ciszą w tawernie
Jeszcze odrobina wódki i padnę
I nikt mnie nie obudzi tak chcę
Póki mogę zataić lęk przed sobą,
Że jestem na krawędzi śmierci.
Autor Jacek Marek Krawczyk
Kraków 2025.07.23
No comments:
Post a Comment
jacek-43-43@o2.pl