Total Pageviews

Tuesday, 30 December 2025

Wymowna sztuka w teatrze Bagatela

 

Wymowna sztuka w teatrze Bagatela


Panna Krysia oczko puszcza

To się łasi to mi matkuje

Jakby chciała coś powiedzieć,

Że można wieczorem pofiglować.


Trudna rada słuchać trzeba

Już pieniądze szykuję

Myślę sobie kieliszek wina

I już będzie moja.


Kiedy księżyc rozjaśnił nam twarz

Panna Krysia bilety wyjmuje

I zaprasza na spektakl

By tam wyrzec co do mnie czuje.


Ja gotowy nic nie mówię

Wchodzę za nią jak pies

Do teatru Bagatela,

By tam obejrzeć sztukę.


Usiadłem koło niej

Rączkę trzymam mocno

Gdy w tę krzyk słyszę

Panna Krysia zobaczyła dyrektora.


Brawa wszyscy bili jam posmutniał

Co za facet odbija mi dziewczynę,

Która zamiast wpatrywać się we mnie

Ogląda przedstawienie w tetrze Bagatela.


Trudna rada tak wypada

Bić brawa bo na scenie

Aktorzy grają jakby dla nas

Sztukę o miłości, polityce i zazdrości.


Kurtyna opada jam posmutniał,

Że zamiast panny Krysi

Spodobała mi się sztuka,

Która mówi, że warto ją oglądać.


Nic dodać nic ująć musiałem wstać

I oklaskiwać finał razem z widownią,

Który bardziej mi przypomniał,

Że warto było oglądać sztukę

W TEATRZE BAGATELA.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.30


Sunday, 28 December 2025

Wyznanie młodego poety

 

Wyznanie młodego poety


Dlaczego pytam?, dlaczego jesteś?

To nie możliwe nie widzę cię

Urwane życie bez ciebie,

Ciągle wypatruję cię

Uwierzyć chcę, że miłość jest we mnie.


Nie ważne takie życie jest

Gdy nie szukam ciebie u innych

Tak chciałbym znaleźć miłość

Kiedy nie widzę cię choć czuję ją.


Powiedz jak mam zobaczyć ją?

Uwierzyć, że to możliwe jest!

Gdy jest we mnie miłość.

Chcę zobaczyć ją u ciebie

Tak jak ja ujrzałem w sobie miłość,

Choć nie wiem czy pokochasz mnie.

Dlaczego pytam? dlaczego chcę!?

Bo wiem, że miłość odczuć chcę

Daj mi znać bym uwierzył w ciebie

Tak jak ja uwierzyłem, że mogę kochać ciebie.


To wszystko to nie sen,

Nie oszukałem siebie.

Lecz coś jest, że przyciągam ciebie

Tak jak ty mnie.

I uwierzyłem, że sam

Nie zaznam miłości

Gdy nie pokochasz mnie

Tak jak ja ciebie.



Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.28


Friday, 26 December 2025

Czas przeminął i już jestem...

 

Czas przeminął i już jestem...


I już jestem daleko od tego świata,

Które zamienia w bajkę te empatię

Do wszystkiego co mnie otacza


Zrozumieć trudno co się ze mną dzieje

Wczoraj byłem radosny, a dziś wzburzony

Odszedł o demie ten nastrój świąteczny


Znów codzienność dnia bez empatii

Trudno zrozumieć wydaje się, że kocham

Lecz wtedy gdy pomyślę o kimś


Tak chciałbym uspokoić moje serce

Tak chciałbym uwierzyć w moją Duszę

Tak chciałbym mieć czyste sumienie


Lecz świat biorę już poprawnie

Już nie mówię, że taki jest

Tylko chcę by opatrzność była na de-mną


A jeśli już mam być taki jaki jestem

To uchowaj mnie Boże bym nie zwątpił

W to co wierzę kiedy sięgam myślami


Że życie nie może być dla mnie obojętne.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.27


Monday, 22 December 2025

Życzenia Świąteczne

 

Życzenia Świąteczne


Niech gwiazda oświeci

W ten jeden wieczór

Ten żłobek szczęśliwy

Byśmy cieszyli się

Z Świąt Bożonarodzeniowych.


A Ja ze swej strony

Życzę abyście w spokoju

W radości w domu

Byli zawsze szczęśliwi.


Autor życzeń Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.23

Kan try autostradowe [7]

 

Kan try autostradowe [7]


Wpadam w zakręt niczym życie

Jeszcze koła trzymają się asfaltu

Wychodzę na prostą i jadę szosą


Światła oświecają mi drogę

Tak chciałbym się prowadzić

Jak samochód na trasie


Mijam miasta mijam wsie

A za mną jedzie On

Odbieram radio i słyszę jego głos


Trzymam się twego ogona

Spotkamy się w zajeździe

Tam gdzie zawsze śnimy o sobie


Droga niczym moje życie

Tu spotykam przyjaciół i kierowców

Z nimi lżej mi na sercu.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.23


Kan-try autostradowe [6]

 

Kan-try autostradowe [6]


Noc ciemna aż w oczy kole

To światło z naprzeciwka

Dałoby się go ominąć,

Lecz ostrożność nie zawodzi


Wrzucam czwarty bieg i jadę

Tą autostradą, która prowadzi

Nie wiadomo dokąd, bo skręcam

Do domu tam gdzie jest ciepło


Oddech złapałem i znów kręcę

Kierownicą i wrzucam biegi

Takie to życie kierowcy,

Że jedną nogą w trumnie, a drugą w domu


Chciałoby się wyspać w hotelu,

Lecz pieniędzy szkoda, tak chciałbym

Kupić synowi auto na resorach

Choć wiem, że zniszczy go po świętach


Pada śnieg kręcą koła się i gwiazda świeci

Wskazując drogę tam gdzie powinienem być

Mimo przeciwności losu, że silnik

Przestał grać melodię mi znaną.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.22

Saturday, 20 December 2025

I znów razem jesteśmy

 

I znów razem jesteśmy


Choć gwiazda zaświeciła

I cisza wypełniła mą Duszę

Wzniosłem się nad tym stołem

I wypowiedziałem Modlitwę,

Która nadała sens,

Że warto usiądź przy stole

Wśród rodziny mojej


W tym dniu zaczarował się Świat

W bajeczny rodzinny uścisk dłoń

Wszyscy wszystkim składali życzenia

Nie wiele cze ba by oczy zaiskrzyły

W świetle choinki jak iskierki z ogniska


Tak chciałbym by ten cud przetrwał

Na wiele lat bym szczęśliwy był

Uchwycić to co daje moc świąt

I wiedzieć, że warto jest zjednoczyć się

W krąg miłości mojej rodziny


Lecz już tak to jest, że znów

Rozjedziemy się we wszystkie strony

Z tą myślą, że znowu się spotkamy

Przy świątecznym stole jak dziś

W duch braterstwa i miłości

Względem siebie, że myślimy

O sobie.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.20

Saturday, 13 December 2025

Przyznać się to nie grzech

 

Przyznać się to nie grzech


Moc patrioty to jak siła ciężarowca

Potrafi tonę podnieść i trzymać

Ten ciężar o Polskę i nie bać się

Iść w zawody z tymi którzy gardzą Polską.


A gdyby tego było mało to i wzmocni

Tych młodszych, którzy podziwiają

Bohaterów walczących o Polskę.


I tak to już w naszym Narodzie bywa,

Że pamięć nie przemija i wiemy kiedy

Świętować bo wtedy Dusza śpiewa

O Polsce, którą nosimy w genach.


Więc nie zdziwcie się artyści i twórcy,

Że wy chcecie utrwalić to co nas trzyma

Bo wiecie, że Polską macie Duszę

I Ona daje poczucie, że jesteście dumni.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.13

Thursday, 11 December 2025

Kan-try autostradowe [5]

 

Kan-try autostradowe [5]


Step szeroki przecina autostrada

Jadę spokojnie bez obaw

Stacja benzynowa czeka na mnie

Zatankuję do pełna i zjem hamburgera.


Widzę znak stop a przy nim ta

Kobieta ubrana w dżinsowe spodnie

Pasażerkę mam i serce me nie spokojne,

Że uśmiecha się do mnie mimo różnicy lat.


Jadę dalej już bez niej została na skrzyżowaniu

I znów sam przerzucam biegi i włączam radio

Słucham Queen The Show Must Go On

Myśląc o moim synu

Czy już wybrał swoje drugą połowę serca?


Uciekło mi to życie rodzinne za kierownicą

14 godzin dziennie i ten lęk czy wystarczy na życie

I tak przesrane bo nie jestem z rodziną

Dodaję gazu i wciskam pedał byle jak najprędzej

Dojechać do celu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.11

Wednesday, 10 December 2025

Kan-try autostradowe [4]

 

Kan-try autostradowe [4]


Wesołych Świąt i z tym jadę szosą

Nie myślę o tym co ma być

Tak chciałbym być już w domu,

Lecz z tym życzeniem wiele aut jedzie.


Chciałbym gazu dodać, lecz hamuję

Stoję w korku jakbym zakorkował butelkę

Sam już nie wiem czy wystrzeli

Toast świąteczny w starym roku.


Wszystko smartfon mi wyświetla

Trasę i drogowskaz dokąd jadę,

Lecz wybacz kochanie – dzwonię

Dopiero 30 kilometrów przejechałem.


Skręcam w lewo kilometrów przybyło

Trasa nie życzliwa dla kierowców,

Lecz co mam robić kiedy śpieszno mi

Spędzić czas świąteczny spokojnie w domu.


Wszystkie spełni me życzenia gdy pomyślę

Jak dojechać w zdrowiu i bez kraksy

Tylko na miłość boską pamiętam,

Że opatrzność Boża to jak los wygrany.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.10

Monday, 8 December 2025

Kan-try autostradowe [3]

 

Kan-try autostradowe [3]


Dziś wyjeżdżam w nocna trasę

Choć śnieg prószy i lód na asfalcie

Nie żegnaj mnie tylko czekaj

Jak powrócę z nocnej trasy.


Śnieg mieni się w świetle reflektorów

Zimno, lecz ja czuję ciepło w aucie

Strach przyśpieszyć, jadę powoli

Jeszcze na pożegnanie syn dał mi kominiarkę.


Przyspieszam czas mnie goni by zdążyć

Wtem hamuję, jeleń na drodze

Wszystko kręci mi się w głowie

Ktoś zapytał czy jeszcze żyje?


Powrócę nim noc zatopi słońce

Jadę w tunel oświetlony niczym trasa

Jeszcze ktoś trzyma mnie za rękę

Powrócę nim syn zapłacze, że mnie nie ma.


I znów jadę w świetle słońca

Mijam miasta wsie by dojechać

Do domu w którym czeka na mnie

Ten uśmiech i radość, że tata powrócił.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.08

Sunday, 7 December 2025

Kan-try autostradowe [2]

 

Kan-try autostradowe [2]


Jadę jak wiatr wzburzony do ciebie

Wciskam gaz i już nie uważam

Czy zatrzyma mnie światło czerwone

Jeszcze coś we mnie tkwi to rutyna

Chwała Bogu, że tak długo jeżdżę.


Coś mnie tknęło po co jadę do ciebie

Zatrzymałem wóz na parkingu,

I wtedy ty zjawiłaś się w tym stroju,

Który mówił, że jesteś ma kobieta.


Włączyłem bieg a obok mnie Luxia

Piękna jak ma skrzynia automatyczna

Wystarczyło włączyć bieg a później

Wszystko było jak jazda samochodem

Wyuczone poznane i doświadczone.


Zawróciłem z drogi zostawiając Luxe

Krzyknęła nie mam szczęścia – ja też

Dodałem gazu i dym zasłonił ją

Niczym zadyma w gasnącym ognisku.


Mijam wsie mijam miasta znów sam

Został mi ten samochód niczym kochanka

Jadę w nieznane jadę w niewiadomą

Może znów zobaczy to dziewczyna

I zechce pojechać ze mną w nieznane.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.07


Saturday, 6 December 2025

Samotna Wigilia

 

Samotna Wigilia


Chodź do mnie jak w wspomnieniach

Usiądź przy naszym stole i cieszmy się

Tym dniem kiedy wiemy, że mam rodzinę

Choć czas przeminął i wszystko wygasło

Jak świeca w stroiku świątecznym.


Przyjdź do mnie wszystko jest na stole

Karpia jakiego lubisz, zupa grzybowa

I jeszcze 10 potraw dla ciebie tak cie kocham

Choć czas przeminął i wszystko wygasło

Jak świeca w stroiku świątecznym.


Usiądź za stołem by kolędy zaśpiewać

Te boskie o dzieciątko którego lubisz

Nie bać się, że sąsiad usłyszy – śpiewam

Bracia patrzcie jeno jak Niebo goreje…

Choć czas przeminął i wszystko wygasło

Jak świeca w stroiku świątecznym.


To nic nie wszystko stracone jeszcze żyję

Jeszcze talerz zupy czeka na gościa i karp

Zaprosił bym chciał, lecz wybacz boję się

Że stracę rodzinę i nikt nie przyjdzie na Wigilię

Kiedy zadzwonię do nich, że jestem samotny.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.06

Monday, 1 December 2025

Kan-try autostradowe

 

Kan-try autostradowe


Droga przed de-mną dokąd?

Kręcą się jeszcze kółka i cisza

Mijam miasta wsie i płynę

Myślą do niej, mej dziewczyny.


Jeszcze jeden znak i kilometr

Policjant na drodze, zatrzyma mnie?

Mijam i gaz do dechy aż kilometry

Jak w jednorękim wybijają BANK.


Ulica mi znajoma i stop

Znów światło czerwone i czekam

Ruszyłem z kopyta, aż opony zdzieram

Tak mi śpieszno do mojej dziewczyny.


Światła rozjaśniają moją brykę

Dziewczyna wyszła na spotkanie

Usiadła koło mnie i gaz do dechy

Razem przeżywamy tą przygodę.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.01


Sunday, 30 November 2025

Znów śnię i znów cud

 

Znów śnię i znów cud



Zawsze w świetle jesteś jak ptak

Skrzydła rozwijasz i lecisz w dal

Wznosisz się im wyżej tym bliżej

Szybując w beztroskich chmurach


Wejść to nie noc co trwa

Uścisnąć w objęciach

To dzień co trwa

Pokochać to nie ból , lecz czas

I już miłość zamieniam w cud


Odnajdę Cię między dniem a snem

Podam rękę i zatopię usta me

W tej miłości, którą chcesz,

By dotknęła mnie jak Ciebie


Ogień topi to uczucie co w nas tkwi

Uwierzyć trudno, lecz znów pory rok

Drzewa przyprósza śnieg a lud

Maluje obraz, który gaśnie w nas


Niech słońce roztopi nudy sens

Niech zazieleni i rozkwitnie świat

Oczy znów zabłysną przecież to cud

Kochać i wierzyć znów w miłość


Już wiemy, że czas to pora

Tak to już bywa, że znów

Kochasz mnie i widzę to co jest

Światem mojego życia i w dzień i w noc.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.29


Friday, 28 November 2025

Czas na miłość

 

Czas na miłość


Ujrzałem choć to nie miłość

Choć oczy mówiły mi tak

Każdy by chciał kochać ją,

Lecz wybacz tańczyłem Ja z nią


W uścisku tuliłem by być z nią

Blisko moje oczy chwytały rytm

Me serce czuło jej ciepło

Tak blisko choć to jeszcze nie miłość


Uwierzyć tak łatwo w tą miłość

Wszystko zamienia w bajeczny świat

Oczy mówią co innego, kocham,

Lecz to jeszcze nie miłość


Twe pocałunki jak płatki róż

Czerwienią się w niej pulsując jak krew

Chciałbym powiedzieć prowadź mnie,

Lecz wybacz ja wiem, że jeszcze to nie miłość


Kochać chcę całym sercem

Czuć twój oddech i śmiech który woła mnie

I wrecie powiedzieć, że kocham Cię

Kiedy zrozumiem, że wybrałaś mnie miłość


Uśmiechnij się już nie powiem Nie!

Czuć w Tobie tą miłość,

Która wybrała mnie

Wybacz już zakochałem się

Twe oczy mówią prawdę to jest miłość.


Autor piosenki Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.12.28


Thursday, 27 November 2025

Młodość zagubiona

 

Młodość zagubiona


Nie wszystko wybaczę kochanie

W pamięci pozostanie kochanie

Smutek na mojej twarzy

I twój uśmiech na pożegnanie.


Młodość zagubiła się kochanie

Uciekła jak dym z ogniska

Rozeszła się w powietrzu

Zostawiając nowe wyzwanie kochanie.


Czas minął młodość prysła

Jak bańka mydlana kochanie

Cieszyła oko kolorową wstęgą

Owiniętą wokół życia naszego.


Uchwycić się nie da tego czasu

Mówią, że leczy rany po latach

Lecz wybacz zostały ślady

Rany szarpane na sercu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.27


Friday, 21 November 2025

Miłość w wielu postaciach

 

Miłość w wielu postaciach


Przede mną mur z kamienia

Choć wiem, że innych też to dotyczy,

Bo mur postawiono nim

Człowiek zaczął czytać biblię.


Wmówiono mi, że wolny jestem

Co postanowię to Bóg zatwierdzi

I nie będzie mi mieszał życia przez los,

Którego nie chcę doświadczyć tu na ziemi.


Wolnością się nasycę jak człowiek,

Który ma wszystko oprócz pieniędzy,

Lecz Dusza ma tęskni za innymi,

Którzy by byli tacy sami jak Ja.


I gdzie ta miłość, którą znaleźć nie mogę

Choć wiem, że każdy czuje się wolny

Wtem światło w tunelu zobaczyłem

I już wiedziałem, że mur postawili


Ci co chcieli by być wierni zasadą,

Że człowiek musi kierować się prawem

Czy to boskim czy to świeckim

Lecz zawsze szukając drugiej połówki


Tej bliskiej sercu, która pomoże wtedy

Gdy los przez ludzi doświadczy mnie.

Więc warto było inwestować w miłość

Gdyż to jedyne, która wiąże życie


Z innymi.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.21


Thursday, 13 November 2025

Rozstanie

 

Rozstanie


Nie płacz gdy moje serce krwawi

Zostanie ten w nas zapach oddechu

W nim poczujemy słodkość pocałunków

I bliskość naszych ciał zamkniętych w kręgu

W miłości jaka jest przed i po rozstaniu


Gdzieś znajdę miejsce by zapomnieć

Choć wiem, że tkwisz we mnie

W każdym moim ruchu i wspomnieniu

Gdy świeca płonie kiedy zgasi ją

Burza wiatru wzniecona przez nas


Ja wiem choć i tak jesteś przy mnie

Widzę ciebie niczym myśl ukryta,

Że nie ucieknę gdy nie zapomnę o tobie

W każdym zakamarku mego ciała i duszy

Gdy nie wyjałowię tą miłość ukrytą w sercu


Pragnę byś zrozumiała mnie, że to nie tak

Uchwycić czas i przeczekać ten ból

Razem chcemy przez to piekło przejść

Przerwać tą miłość, która zagościła w sercu

Gasząc światło w nas i spróbować żyć w cieniu.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.13

Wednesday, 12 November 2025

Jeszcze Polska nie zginęła...

 

Jeszcze Polska nie zginęła...


Gdy młodość sercem wita

Te nuty grane Szopena

To nie tylko raduje się Dusza,

Lecz także zryw patriotów

Śpiewających pieśń;


Jeszcze Polska nie zginęła…


Za prawdę można ważyć na szali

To co nie jest istotne dla obywatela,

Lecz kiedy Naród mówi tak trzeba

Myśleć nie tylko słowami,


To ma na myśli Polskę w genach.


Uchwycił młodzieniec sens swojego życia

I zanucił nuty o Polsce i wiersz napisał;


Jakże odmienna jesteś moja Ojczyzno

Wzrastam z tobą ciągle na nowo

Tak jak łany zbóż złocistych

I dom rodzinny


Wyrosłe miasta i człowiek jakby bliższy

I w nim ukryta ta Polska, że można

Mówić, śpiewać i modlić się

Nie bojąc się, że jesteś inny


A gdy mi przyjdzie, że ktoś zapyta

Kim ty jesteś?


Polakiem z Polski i wiem, że słowa

Rzucone na wietrze rozgoni wiatr

I każdy będzie wiedział, że jest taki Kraj


Polska.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.11


Sunday, 9 November 2025

Taniec miłości

 

Taniec miłości


Podrywam nogi do tańca

Aż kusz osiada na ubraniach

Wbijając mocno obcasy,

By partnerka miała obawy.


Jeszcze tego brakowało

By mądrości było mało

Przecież tańczę na dwa głosy

Z partnerką mej miłości.


Nogi z dupy powyrywam

Gdy tańcząc zawadzi o buty

Niech wie, że zdradą gardzę

Kiedy świdrują jej oczy.


Niech mi nikt nie zarzuca

Że zemnie goła dupa

Wszak miłości ciągle jej za mało

Gdy wiem, że kocha się na długie lata


Żyć i nie umierać ciągnąc to kochanie

Już nie na roczek a na całe lata

By wiedziała, że będę kochał ją

Tak długo aż do zejścia z tego świata.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.09

Tuesday, 4 November 2025

Intryga miłości

 








Intryga miłości


Któraż to dziewka stajenna

Oczami wbija się jak strzała

Dosięga serca miłością zatruta


Jad rozpływa się niczym krew

Od serca pulsując do wnętrza

Tej Duszy, która jest nie śmiertelna


Kurczy się jak marskość wątroby

To się wydaje, że chory lub zdrowy

Lecz nieugięta pokusa rządzi żądzą


Porywa do aktu twórczości i tworzy

Ten obraz miłości jakby nie było cnoty,

Która ucieka do normalności kawalera


Okrutne więzy niczym sznur zarzucony

I czeka się kiedy podest pod nim runie

Jak byłby złoczyńcą kary miłości


Wyrok to nie boski lecz dziewki,

Która sprzedała się za kilka złotych

Mający udział w zbrodni jak lucyfer


Pochowali za młodu tą miłość żądzy

Duszę wyzwolili z kajdan choroby

I cieszyli się, że wolny od kary Boskiej.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.04



Sunday, 2 November 2025

Idzie za mną Twój szept

 

Idzie za mną Twój szept


Milczę choć słyszę głos Twój szeptem

Ciągle go słyszę i łzy ocieram dla Ciebie

Nie da się uciekać gdy ciągle go słyszę

Ja wiem to nie pokora to miłość mówi

Kocham kocham cię od dziecka


Uciekam w Życie uciekam w Noc

I ciągle Cię słyszę, szept Twój

Jeszcze zakocham się w Tobie

Wybacz Ja chcę normalnie żyć

Ja chcę kochać i być kochany

Jak każdy, który myśli o szczęściu


Wzniosłeś moje uczucia do Nieba

Wzniosłeś moją empatię do świata,

Lecz wybacz nie chcę oszaleć

Chcę być normalny i spokojny

Że czuwasz, lecz nie tęsknisz za mną


Porzucę ten kawałek chleba od Ciebie

Wybrałem to co da mi moje życie

Świat który kocham dla siebie,

By móc wzrastać do szczęścia,

A nie dostawać za darmo miłość od Ciebie


To nic zapalę dla Ciebie ten kandelabr

Gdy będę chciał wezwać Ciebie

I będę spokojnie czekał aż spłonie

To światło, które daje mądrość

Że jesteś obok mnie i czuwasz


Wtedy kiedy zapominam o Świecie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.11.02






Sunday, 26 October 2025

Diabelski ogień

 

Diabelski ogień


Gdzie jesteś wydobyć cię nie mogę

Z ogniska które grzechem rozżarzone

Wtopiłaś się w iskry i wznosisz się

Zostawiając za sobą same zgliszcza


Wszystko upływa i spływa w ogniu

Rozżarzonym z niespełnionych chuci

Jak diabelski kocioł napełniony rządzą,

Że mi się należy wytapiać złoto


Obnosisz i ozdabiasz swe namiętności

Do świata jakiego zna bogaty diabeł

Nic cię nie powstrzyma i sprzedajesz

Ten towar usługą dla mężczyzny i drani


Uciekać chcę razem z tobą z płomienia,

Które rozpalasz choć wiesz, że popiół

Zostaje jeśli miłość zamienia się

W ślepotę wypalonych oczów w ogniu


Jeśli chcesz spłonąć i zostajesz w swoim ego

To wiec, że z miłości zostawiam ciebie

Choć chodzę po żarzącym ognisku

Z oparzonymi stopami idąc do wody


Zatapiając ten twój iskrzący ślepotą płomień

Zostawiając dym na moim pogorzelisku

Pachnący jak moja empatia do ciebie,

Która chciała cię pociągnąć do światła


Które wie, że miłość dotyczy dwóch osób.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.26


Thursday, 16 October 2025

Gra w remika

 

Gra w remika


Uważny byłem i powściągliwy

Ostrożny i zdeterminowany

Wszak bitwa mnie czekała

Z graczami w remika.


Pierwsze rozdanie i eliminacje

By grać w półfinale

O puchar napełniony medalem

Z trzema przeciwnikami.


Gra szła ociężale jak ciężar,

Który podnieść trzeba

By przejść eliminacje

I zagrać w półfinale.


Drugie rozdanie i eliminacje

By grać w finale

O puchar złoty z napisem

Dla zdobywcy pierwszego miejsca.


Gra nabierała emocji

Nerwy igrały ze mną

Jakby na przekór szczęściu,

Że można przegrać eliminacje.


Trzecie rozdanie i finał

Karty mienią się w oczach

Każdy myśli o wygranej

A Ja rzucam wszystko na szale.


Przegrałem marzenia by być mistrzem

O puchar dyrektora KCS w Krakowie

I na pocieszenie łzy otarłem

Zajmując drugie miejsce.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.16



Friday, 10 October 2025

Rozpaliliśmy dla siebie ten ogień

 

Rozpaliliśmy dla siebie ten ogień


Oj jakże słów brak choć ciemno

Chowam się pod kołdrę i wdycham

Te powietrze ciepłe i już jestem

W twym świecie przy tobie


Wynurzam się by zrozumieć

Ten ciepły oddech twój

Nie wiem jak długo wytrzymam

Gdy brak ciebie obok mnie


Sen niespokojny i bicie zegara

Jakbym bał się, że się już nie obudzę

Uwierzyć trudno w tą miłość

Gdy rozjaśniasz mi oczy


Wybiegam z domu bez ciebie

Jeszcze kwiaty nie więdną

Choć wiem, że dla ciebie

Wybrałem bukiet róż czerwonych


Jest, odnalazłem się w tobie

Uczucia płoną gdy blisko jesteś

Jakże mi brak tego płomienia,

Który grzał by mnie przy ognisku


Zasypiam szczęśliwie, że znów

Spotkam się z tobą bo już wiem

Że ciągnie mnie do ciebie

Jak ty, pragnąć uchwycić miłość


Niewiele wiem o tym ognisku

Rozpaliliśmy dla siebie ten ogień

I płonie, lecz ty tylko ty wiesz,

Że musimy dokładać z siebie


Uwierzyć trudno polecimy

Za tym światłem, płonącym

I czy wygramy czy przegramy z losem

To zawsze powiemy, że chcieliśmy żyć


Tak jak człowiek.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.10


Thursday, 9 October 2025

Pokonać siebie i nie odrzucać

 

Pokonać siebie i nie odrzucać


Noc z gwiazdami usypia mnie

Lecz Ty zasypiasz obok mnie

Ja jeszcze patrzę na twą twarz

I uśmiech widzę kiedy zasypiasz


Uwierz w siebie gdy pragniesz

Tego co daje radość gdy śnisz

Wybudzeni rozumiemy się

Że jeszcze można miłować


Pokonać siebie i nie odrzucać

Tych wichrowych uczuć

Skumulowanych w atomie

W tej cząstce w której jest miłość


Odnajdę w tym oczarowaniu

Swą twarz odbiciem lustra w ciebie

A jeśli znów zobaczę, że mówisz

Kocham kocham wtedy zrozumiem


Tą miłość w tym jednym sercu

Pulsującym w twoim sercu

I nie będę się wstydził wiary

Że uwierzyłem w miłość


Oddalam od siebie ten świat

W którym nie ma cię i mnie

Nie powiem odejdź o demie

Lecz przytul się do mnie


Więc wszystko odzyskam

Co straciłem po młodzieńczym życiu

Znów będę wiedział, że kocham

I jestem kochany tak jak dziecko.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.10

Tuesday, 7 October 2025

Zasłuchałem się w treść

 

Zasłuchałem się w treść


Niechęć powstrzymuje mnie

Od tego by świat zamienić

Nie w piekło a w Eden


Uwierzyć tak łatwo w cud

Gdy odnajdziesz tego

Kto kocha cię


Lecz wybacz tak naprawdę

Nie chcę powiedzieć

O tej miłości, która kończy się


Ja wiem, że Bóg kocha mnie

Gdy śnię o nim przez sen,

Lecz gdy obudzę się

To już inny jestem


To nic, że porywa mnie świat

Ten dźwięk, który słyszę w dzień

Uwierz, to daje mi żyć


Lecz słowa kocham kocham cię

To jak rana na sercu

I nie zabliźni się

Gdy nie usłyszę, że jesteś

Tam gdzie nie ma mnie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.07


Thursday, 2 October 2025

Gdy na miłość czekam

 

Gdy na miłość czekam


Czterolistna koniczyna

Przyniosła szczęście mi

Na krótko, rolnik skosił

A Ja czekam na wiosenne dni


Miłość to jak pogoda jest zawsze

I w słoneczne i deszczowe dni

Chciałoby się zakochać i żyć

W wierze, że przetrwa miłość


Czekać nie warto na miłość

Już jak zaiskrzy to bierz

W swoje ręce ten dar, że

Można kochać i czekać na miłość


Spokojne serce gdy płonie,

Lecz gdy o ziemne to trwoga,

Że to nie miłość, a sex

Daje przyzwolenie iluzji


Więc nie mów, że miłujesz

Że pragniesz obrączki założyć

Gdy kochasz nie Duszę, a

Ciało, które daje rozkosze


Samotność w miłości swojej

Gdy nie znajdziesz partnera

Lecz uwierz, że można żyć

Gdy na miłość czekasz.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.10.02


Monday, 29 September 2025

Powroty do historii

 

Powroty do historii


Tu tylko tu bywasz ze mną

Jak piasek z pustynią

Złączeni w słońcu

Niczym morze pokrywające

Ziemię o której zapomnieć nie mogę.


Wieki minęły pokolenia umierały

Zapisane zostało w tej ziemi

Pokrytej morzem przez Ciebie,

Lecz coś zostało to wiara,

Że człowiek jeszcze przetrwa.


Powiedz dlaczego wciąż żyję

Tak jak Ty ze mną bo bez Ciebie

Nie przetrwa i człowiek i ziemia

Choć różnie to bywa, jednak

Zostajesz wciąż w naszych sercach.


Doświadczasz ciągle doświadczasz

Nas ludzi o małym rozumie,

Lecz wybacz nie pokonamy

Świata, który jest dla nas

A jednak prowadzi do zguby.


Bo przecież coś nas łączy

Jak słońce z ziemią

I wierzymy, że żyć będziemy

Pokoleniami dla siebie

By chwalić Ciebie.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.09.29


Saturday, 20 September 2025

Moja mozaika w łazience

 

Moja mozaika w łazience


Choć życie woła zwolnij trochę

Uściskaj i nie płacz odnajdziesz się

W tym świecie gdzie brak miłości

Utkanej przez ciebie na płótnie.


Tęcza jeszcze złączy te kolory,

Które jaśnieją w słońcu miłości

Choć jest kontrast między

Jego a moim zwątpieniem w miłości.


Uwierzyć łatwo gdy myślisz,

Że kocha cię tak jak Ja

Choć serce bije jak dzwon

Gdy odchodzi choć woła nas miłość.


To nic i tak wszystko stracone

Usypiam i myślę, że to już koniec

Lecz wybudzony zaczynam życie

Takie jakiego można doznać w sobie.


Kochać kochać to tylko wybór między

Tym co jest twoje a jego by spoić

To co warto spoić, lecz wybacz

Nie mam szczęścia do układania mozaiki


Choć chodzę po niej w łazience

I wszystko odbija się w lustrze

Golić się nie warto i mówić

Jesteś piękny gdy serce woła umrzeć chcę.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.09.20


Śpiewać każdy może

 












Mikrofon to jak dźwięku zdrowie

Ile w nim serca to tylko się dowie

Kto korzysta z niego 

W dni pogodne i chmurne.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Autor projektu Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.09.20

Saturday, 13 September 2025

Fotografia 2025 roku

 











Autor fotografii Agnieszka Krawczyk


Młodzieńcza Dusza jak Muza 

Tego co szuka w niej radości,

Że potrafi zrozumieć sztukę

Która daje poczucie wolności.


Autor wiersza Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.09.13

Friday, 12 September 2025

Przeżyć to wołać o miłość

 

Przeżyć to wołać o miłość


Uśmiechnij się nim zgaśnie dzień

To nic i tak kocha cię, kto! gdy noc?

Usypia mnie gdy niema nikogo

Kto by przytulił się obok mnie


Powróci z namiętności twych

Ten obraz jaki widzisz w sercu swym

Nim upuścisz lustro zwierciadło mym

I tak ktoś zakocha się w nim


Uwierzyć trudno nim wstanie dzień

Budzę się jakby to nie był sen

Ten obraz jaki stworzyłem dla siebie

By móc uwierzyć w miłość jak Ty


Szukać nie warto oczy iskierką duszy mej

Chciałbym ogień rozpalić w nim

Lecz czy odgadnie ten zryw we mnie,

Że kocham choć sam jestem i nic


Duszo duszo utęskniona jakże kochać

Kiedy widzę w nim, a on woła

Tą kobietę by była z nim aż po grób

Który sam wykopał w pamięci swej.


Plątają się moje myśli jak miłość

Gdy nikt nie woła do mnie, że

Mnie kocha kocha to Twoje słowa

Zostanę z tym lustrem w nim odbicie mym.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.09.12


Monday, 8 September 2025

Przeżyć wydłużając czas

 

Przeżyć wydłużając czas


Ucieka czas jak miłość ma

Oddala się ode mnie niczym zmierz

Noc nic nie da jestem sam

Przewracam się z boku na bok


Przerwać samotność i znów wznieś

Ogień do góry iskierka jest w nas

Szukam ciebie już innego widzę

Pokochać i śnić przy nim o nim


Budzik dzwoni przytulam się

Świat już przestał istnieć

Nowe życie jak miłość przy nim

Choć koszmar, że ucieknie ode mnie


Powiedz jeśli kochasz mnie

Nie lepiej nic nie mów tylko

Przytul się do mnie i mów słowa

Kocham kocham kocham


Świat zwariowany jest

Nic nie trwa wiecznie

Jak ogar świecy który płonie

Do końca i znów słowo kocham


Jest mi dobrze tą chwilą która trwa

Nie ważne i tak uczucia zakwitną

I wtedy uwierzy, że kłamać nie warto

Mówiąc to tylko seks i nic więcej


Pokochaj mnie Pokochaj mnie

Choć na jeden dzień i mów

Że nie opuścisz mnie gdy deszcz

Spadnie jak oberwanie chmury


Jeszcze czas choć blisko jest w nas

Szybko minie i obudzimy się

Już starsi i mocniejsi w miłość

Że potrafiliśmy przeżyć te 20 lat.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2026.09.08


Friday, 5 September 2025

Zatrzymać czas

 

Zatrzymać czas


Jest mi dobrze jeśli uwierzysz w świat

W którym bajka zamienia się w czas

I płynie powoli jak statek na morzu

Bez tragicznych fal i burzy w mroku


Jest mi dobrze jeśli pokochasz takiego jak ja

Uchwycisz czas w klepsydrę niczym czas

Odmierzał będzie to szczęście w nas

Aż zatrzyma się by odnowa mierzyć czas


Powiedz tak niech szczęście w nas trwa

Nie rzucimy tego szczęścia na ruszt

Ogień płonie lecz nikt go nie ugasi

Gdy jesteśmy głodni tej miłości we dwoje


Uwierzyć trudno zawiązał nam się świat

Pierwsze spojrzenie i już wołam kocham

Choć ty jak zawsze mówisz pomyśl

Czy warto zainwestować w tą miłość


Nic nie ucieknie nic nie wróci

Żyć będziemy tą chwilą

Gdy powiedziałaś tak jak ja

W uścisku mych rąk jak obrączka złota.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.09.06

Tuesday, 2 September 2025

Uchwycić ten cud

 

Uchwycić ten cud


Jeśli mówisz Nie! Uchwycisz

Coś co daje siłę mówienia Tak

Nie ważne czy tego chcesz czy nie

Zrozumiesz siebie niczym zmierz

Bycia podopiecznym bez łez.


Choć czuję lęk silny jestem

Nie oddając Duszy za grosz

Nic nie zniszczy mnie

Jeśli zrozumiem,

Że uchwyciłem sens taki jaki jest.


Och Boże mój gdy ciało mówi nie

Jednak biczowane jest choć bez łez

Powrócą te dni szczęśliwe

Kiedy obudzę się ze snu,

Jak starca uroda gdy inny jest.


Nic nie zatrzyma tego czasu

I tak będzie płynął nawet beze mnie

Nie wyjaśnię tego cudu bycia

Z tym ciałem, które gaśnie

Jak ogień na zgliszczach mego Domu.


Och Boże mój już czas powrotu

Do tych dni gdy poznaję świat

Taki jaki jest gdy dziecko pyta mnie

Co to jest z czym to się je?

Przecież inny jestem niczym umysł.


Autor Jacek Marek Krawczyk

Kraków 2025.09.03